Pełzający kryzys
fot. mitchell luo / UNSPLASH.COM

W krajach, gdzie skandal w Kościele posłużył do zajęcia się problemem społecznym, stworzono systemy pomocowe chroniące dzieci. U nas jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia w tym zakresie.

Marcin Gutowski: Na ile może być ojciec szczery w tej rozmowie?

Adam Żak SJ: Jestem szczery, ale nie będę mówił o przypuszczeniach, informacjach do końca niesprawdzonych ani takich, które zamiast pomóc, mogą wzmacniać stereotypy albo nawet krzywdzić. Nie chcę pobudzać niezdrowej ciekawości, bo ona nie pomaga ani ochronie dzieci, ani wzrostowi świadomości społecznej.

Rozmawiamy bezpośrednio po ojca spotkaniu z jednym z biskupów. Czy dotyczyło ono tematyki nadużyć seksualnych wobec nieletnich?

Nie tylko, ale także.

Jak takie rozmowy wyglądają?

Ta była bardzo szczera. Ksiądz biskup słuchał z pełną otwartością. Nawet mnie zapytał, czy mam jakieś pomysły albo bieżące postulaty, w których on mógłby pomóc.

Wszystkie tego typu spotkania są równie konstruktywne?

Generalnie spotykam się z życzliwością biskupów i przełożonych zakonnych. No, może się zdarzyło jedno trudniejsze spotkanie, w którym nie doświadczyłem zrozumienia dla moich działań i planów. Traktuję je jako wyjątek.

Życzliwość to jedno, a realne działania to drugie. Spotkał się ojciec z postawą „zamiatania pod dywan”?

Nie, zdecydowanie nie. Co nie znaczy, że nie spotkałem się z niedowierzaniem czy podkreślaniem trudności w dochodzeniu do prawdy w takich sprawach. Wcale mnie to zresztą nie dziwi, bo większość osób nie zajmuje się tymi problemami na co dzień, tak jak ja, i nie zna ich specyfiki ani nie ma świadomości wielu czynników ryzyka. Ale typowego zamiatania pod dywan nie zauważyłem. Wiem natomiast, że wielu nowych ordynariuszy na samym początku urzędowania dokonało przeglądu archiwów i zajęło się rzetelnym wyjaśnianiem dawniejszych, ewentualnie „zamiecionych” przypadków. Do świadomości przełożonych dotarło, że nie tędy droga, choć poziom wiedzy o tym przestępczym zjawisku mógłby być większy.

Ze względu na wizerunek Kościoła czy dobro ofiar?

Bez wątpienia władze kościelne mają świadomość, że dobro dzieci i pozostałych wiernych powinno być priorytetem. Choć nie ma co ukrywać, że wizerunek instytucji jest wciąż ważny. Na wszystko potrzeba czasu, bo każdy problem społeczny ma swoją dynamikę. Zaczyna się od zaprzeczenia. Później się mówi, że choć problemu nie ma, to są przypadki. Następnie się uznaje, że problem jest, ale nie wiadomo, jak się z nim uporać. Aż dochodzi się do etapu, w którym zaczyna się brać sprawy w swoje ręce i skutecznie działać.

Na którym z tych etapów jest polski Kościół?

Na każdym po trochu. Dlatego chętnie mówię o „pełzającym kryzysie”, bo szala jeszcze się nie przechyliła zdecydowanie na rzecz przyjęcia odpowiedzialności i systemowego działania prewencyjnego. Problem wykorzystywania seksualnego małoletnich jest dopiero od niedawna rozpoznawany. Dlatego spotykamy się z

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się