Fale i powiewy
fot. mike palmowski / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Spowiedź

0 votes
Wyczyść

Jakiś czas temu, gdy przygotowywałem się do głoszenia rekolekcji – tym razem nie na śląskiej prowincji, ale we Wrocławiu – wpadł mi w oko pewien Pawłowy passus. Rekolekcje miały być o Kościele, więc przeglądałem eklezjologicznie nośne wątki Nowego Testamentu, wśród nich ten: „[Chodzi o to], abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości, sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi” (Ef 4,14–15).

Ponieważ wszystko czyta się zawsze w jakimś kontekście, natychmiast przypomniałem sobie reakcje mediów na doniesienia z rzymskiego synodu o rodzinie. Nie zamierzam komentować ani samego synodu, ani medialnej zawieruchy wokół niego. Zależy mi raczej na przyjrzeniu się wielości fal i powiewów nauki. Bo chyba w tym właśnie punkcie aktualność Pawłowej przestrogi dobitnie się ujawnia.

Informacje na temat tego, co się dzieje w przestrzeni kościelnej doktryny, docierają do katolików – w tym także do pasterzy i zawodowych teologów – nie w postaci lektury ściśle doktrynalnych dokumentów, ale za pośrednictwem mediów. Te zaś dzielą się z grubsza – na ile jestem w stanie ten mechanizm zrozumieć – na dwie grupy. Po pierwsze, mamy takie, które dostarczają ludowi rozrywki. Żyją z wpływów z reklam, a do treści mają stosunek ambiwalentny: nieważna jest idea, lecz możliwość przykucia uwagi określonego odbiorcy do strony (tekstu, obrazu, filmu), na której się znajduje sformatowana pod tego odbiorcę reklama, z nadzieją, że spojrzy, kliknie, kupi. Przerobienie każdego newsa na sensację lub wydobycie jego potencjalnie sensacyjnej warstwy ma tu kapitalne znaczenie. A to wszystko w warunkach (brato?)bójczej konkurencji.

Druga grupa to media ideowe – skupione wokół jakiejś myśli i jej głównie służące. Tu z kolei tendencja jest taka, by rzeczywistość relacjonować w postaci zinterpretowanej, oświetlonej ideą tak, by w jasnym świetle i ciepłych barwach przedstawiać to, co redakcja postrzega jako zgodne z ideą, resztę zaś jako zimnociemne. Oczywiście media drugiej grupy również potrzebują pieniędzy, więc oglądalność i klikalność nie pozostaje bez znaczenia – zatem metody pierwszej grupy i w tym wypadku są stosowane. Mają jednak mniejsze znaczenie, gdyż grupą docelową jest grono osób wiernych medium na tyle, na ile postrzegają je jako propagatora i obrońcę idei.

Właściwie istnieć powinna jeszcze trzecia grupa: media oparte na etosie dziennikarskiej neutralności. Ale to zdaje się gatunek ginący, zatem w przyrodzie trudny do napotkania i bez większego wpływu na ekosystem jako całość.

To, co teraz napiszę, może oznaczać moje publicystyczne samobójstwo, ale trudno: uważam, że media identyfikujące się jako chrześcijańskie czy wprost kościelne funkcjonują od jakiegoś już czasu – i mam wrażenie, że coraz bardziej – wedle powyższego schematu. Pół biedy, gdyby w drugiej grupie konkurowały z mediami ideowo napiętymi wobec chrześcijaństwa. Bieda oczywiście jakaś by była, bo nastawienie polemiczne skutkuje fragmenta- rycznością podejścia, które już w średniej perspektywie może prowadzić do aberracji bronionej idei (dzieje chrześcijańskiej doktryny oraz Kościołów dostarczają aż nadto przykładów). Dzieje się jednak znacznie gorzej: kościelne media mają tendencję do skupiania się wokół jednego z poglądów (wrażliwości, prądów…) akceptowalnych w katolickiej symfonii i propagowania go jako jedynie katolickiego, beztrosko zwalczając oponentów. W efekcie mamy w Polsce kilka różnych medialnych katolicyzmów, z których każdy generuje swoje fale i powiewy nauki.

Ponieważ nie zapowiada się, żeby ta sytuacja miała ulec zmianie, pozostaje czuwać, by jednak nie być jak dziecko, którym fale miotają i powiewy poruszają. Trochę dystansu, mości Panie i Panowie. Piłeczka jest po stronie czytelnika, bo media jednak żyją ze sprzedaży i kliknięć. Baczcie zatem, jak klikacie.

Fale i powiewy
ks. Grzegorz Strzelczyk

urodzony w 1971 r. – prezbiter archidiecezji katowickiej, doktor teologii dogmatycznej, były członek Zarządu Fundacji Świętego Józefa KEP (2020-2023). W diecezji odpowiada za formację stałą prezbiter...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze