Donośne wołanie
fot. ivan rohovchenko / UNSPLASH.COM

Donośne wołanie

Oczekiwanie na spełnienie prośby wymaga czujności i bacznego spoglądania w stronę, z której spodziewam się światła łaski.

Jezus jest Kimś, kto się modli. Nie jest to jednak Jego prywatna sprawa, do której nie miałbym mieć w ogóle dostępu. Żeby zrozumieć tę modlitwę, mogę podejść do Jezusa na tyle blisko, by usłyszeć słowa i dojrzeć mimikę Jego twarzy. Będę przypominał w ten sposób Mojżesza, któremu ukazał się Pan „w płomieniu ognia, ze środka krzewu” (Wj 3,2). Tam była tylko figura, teraz stoi przede mną Ten, który mówi, że jest „prawdziwym krzewem” (J 15,1). Wtedy Bóg kazał Mojżeszowi zdjąć sandały z nóg, bo stanął na świętej ziemi. Teraz zbliżam się do Mocniejszego ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u Jego sandałów. To On jest Świętą Ziemią, do której mogę wkroczyć. Trójjedyny Bóg przyciąga mnie do siebie, bym mógł wypełnić trzy zadania chrześcijanina szukającego Mistrza modlitwy: kontemplować Jezusa na

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się