Co wolno politykowi
fot. matthieu lemarchal JZfIzwVv / UNSPLASH.COM

Co wolno politykowi

Czy biskupi mają prawo ostrzegać polityków przed osłabieniem lub zerwaniem wspólnoty z Kościołem?

Bardzo zdziwiły mnie słowa biskupów zawarte w dokumencie krytykującym jedną z ustaw dotyczących zapłodnienia in vitro. Ostrzegają w nim, że politycy, którzy poprą tę ustawę, mogą się pozbawić pełnej łączności z Kościołem i utracić odpowiednią dyspozycję do przyjmowania komunii świętej. Uważam to za oburzające. Czy nie jest to jawne ingerowanie w sprawy państwa i – co możne nawet gorsze – wywieranie nacisku na sumienia polityków? – zapytał mnie ktoś.

W tym bardzo aktualnym pytaniu zawiera się wiele wątków. Pojawia się m.in. kwestia sumienia, odpowiedzialności biskupów za powierzonych sobie wiernych, a także relacji między Kościołem a państwem. Przypatrzmy się im uważnie.

Kościół i politycy

Kościół nie tylko nie ma nic przeciwko uczestnictwu świeckich katolików w życiu publicznym i politycznym, ale nawet gorąco do niego zachęca. W stanowisku Kościoła nie ma więc nic z eskapizmu, który próbowałby odsunąć świeckich od pracy na rzecz dobra wspólnego i nakłaniał ich do spokojnego egzystowania w duchowej niszy, gdzieś na antypodach życia politycznego. Sformułowane zostały jednak pewne zasady myślenia i postępowania, którymi powinni się kierować wszyscy politycy podkreślający swój związek z Kościołem. Oto one:

1. Istnieją normy moralne zakorzenione w naturze ludzkiej wynikające z prawa naturalnego. Polityczna praca na rzecz dobra wspólnego nie może ich nie uwzględniać. Gdy bowiem tego nie czyni, przyczynia się do degradacji człowieka i społeczeństwa. Logika nauki Kościoła jest klarowna: nie może być mowy o dobru wspólnym tam, gdzie politycy ustanawiają prawa nieliczące się z wizją człowieka opartą na naturalnym prawie moralnym.

2. Politycy, którzy należą do Kościoła, mają prawo różnić się w bardzo wielu sprawach: mogą należeć do różnych partii politycznych, proponować odmienne sposoby ochrony i promowania wartości. Nie mogą jednak odrzucać podstawowego punktu odniesienia w prawodawstwie, jakim jest naturalne prawo moralne. Kościół nie ogranicza więc w niczym sumienia polityków w odniesieniu do wyboru doraźnych środków w rozwiązywaniu problemów społecznych i gospodarczych, nie zmusza ich do członkostwa w takiej czy innej partii, dopuszcza pluralizm w interpretowaniu „podstawowych zasad teorii politycznej”1. Nie zgadza się jednak z tezą, że politykowi katolikowi – w imię wolności sumienia – wolno wszystko w odniesieniu do stanowienia prawa szczególnie drażliwego, bo związanego z najbardziej fundamentalnymi zasadami kieruj

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się