Szalona nadzieja
fot. matthew hamilton / UNSPLASH.COM

Zdarza się, że któryś z moich braci zabiera głos w sprawie kontrowersyjnej. Czasem są to tematy polityczne, czasem eklezjologiczne, kiedy indziej jest to radykalne stanowisko w sprawie moralnej lub jednoznaczna ocena postępowania jakiejś ważnej osoby. Co jakiś czas któryś z klasztorów dominikańskich zrobi coś, co budzi kontrowersje. Na przykład dopuści do prelekcji kogoś z prawej strony. Za chwilę inny klasztor zgodzi się na wykład kogoś z lewej. Trafiają wtedy do mnie protesty, interwencje, listy, maile, a sekretarze odbierają telefony: Co się u was dzieje!? Dlaczego pozwalacie, by dominikanin mówił takie rzeczy? Jak możecie się zgadzać, by tacy ludzie zabierali głos pod waszym dachem? Problem polega na tym, że jedni oburzają się na to, co drudzy chwalą, a potem jest zmiana i pierwsi popierają to, przeciwko czemu protestują drudzy.

Uroda naszego zakonu polega na tym, że jest on różnorodny: od zawsze występowały w nim silne indywidualności, zdecydowane opcje i radykalnie formułowane zdania. Odmienność widzenia świ

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się