Czy muszę być Augustynem?

Czy muszę być Augustynem?

1.

Na początku Bóg wpatrywał się w człowieka, a człowiek w Boga, i dzięki temu człowiek żył. Próba postawienia się na równi z Bogiem była grzechem i początkiem ucieczki od Niego. Można paradoksalnie powiedzieć, że Bóg i człowiek nie musieli ze sobą rozmawiać. Wystarczyła im obecność i patrzenie. Grzech rozpoczął dialog za pomocą słów, w którym człowiek próbuje usprawiedliwić swoją niewierność. Gdyby pierwszy człowiek był posłuszny, mógłby cieszyć się wolnością i obecnością Boga. Jesteśmy powołani do odkrywania i cieszenia się pierwotną wolnością, wolnością kochanego i kochającego człowieka.

Droga do obecności Boga i odkrywania naszego powołania rozpoczyna się od uznania słabości i grzechu. Na początku Eucharystii mówimy: „Uznajmy przed Bogiem, że jesteśmy grzeszni…” – to są również słowa na początek Wielkiego Postu. W powracający rytm roku liturgicznego wpisana jest nadzieja, że zawsze można zacząć od początku. To jest wieczny powrót!

2.

W pierwszym i fundamentalnym znaczeniu grzech to nie tylko przekroczenie zasad i przykazań. To także – i przede wszystkim – nasza skłonność do niego, możliwość grzechu, która czai się w sercu człowieka, a także często nasza bezradność wobec grzechu.

Potrzebujemy duchowości celników i nierządnic, czyli uznania naszych grzechów, a zarazem naszej ludzkiej bezradności wobec nich. „Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (Mt 21,31). Ich „przewaga”

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się