Szybki i bezpieczny McSex

Paweł Kozacki OP: Czy nasza kultura jest przesycona erotyką?

Bartłomiej Dobroczyński: To zależy, co masz na myśli, mówiąc „nasza kultura”. Chodzi o Polskę czy o Europę? To nie jest to samo. Poza tym trzeba być bardzo ostrożnym, używając słów: „erotyka”, „seksualność” czy „pornografia”. Żadne z nich nie jest neutralne. Ja wybieram słowo „seks” i odpowiadam, że jest go bardzo dużo, bo jest go bardzo mało. Seks dlatego jest tak wszechobecny i tak powszechnie używany przez reklamę czy popkulturę, bo jest represjonowany. Tylko wśród ludzi głodujących wizerunki jedzenia cieszą się popularnością. Skoro potrzeba jedzenia i potrzeba seksualna są podstawowymi potrzebami człowieka, to dlaczego nie ma fabularnych filmów o jedzeniu? Dlaczego nie ma pokątnego podglądania ludzi jedzących?

Bardzo często spotykamy się ze stwierdzeniem, że nasza kultura jest permisywna, że ocieka erotyką, że seks jest łatwo dostępny. Rzeczywiście, jeśli popatrzymy na zachowania psychopatologiczne, ludzie mają duże problemy z seksualnością. Jeśli analizujemy zachowania przestępcze, to okazuje się, że jest wśród nich mnóstwo przestępstw seksualnych, które gnębią społeczeństwa Zachodu. Mamy zatem sytuację daleką od równowagi. Jedna z mądrości Wschodu mówi, że „brzuch czujemy wtedy, gdy jest chory”. Gdyby z seksem było wszystko w porządku, to byłby „przezroczysty”, tak jak „przezroczyste” jest w Europie podejście do jedzenia. Sprawy związane z seksem nie zajmowałby tak mocno naszej uwagi.

Mamy tu do czynienia z dziwnym paradoksem. W sferze wirtualnej, w internecie, w filmach, seksu jest rzeczywiście dużo. Tymczasem w świecie rzeczywistym, o czym wiedzą psychologowie i lekarze, jest on przeżywany zupełnie inaczej. Tu seksu po prostu brakuje. Ta różnica generuje napięcie. Być może nie mówilibyśmy o kulturze przesyconej erotyką, nie zajmowalibyśmy się wszechobecnością pornografii, gdyby z seksem było wszystko w porządku. Pornografia czerpie siłę z tego, że seks jest albo reglamentowany, albo represjonowany, albo wypierany, albo niedowartościowany, albo źle interpretowany. Nasza cywilizacja nie radzi sobie z erosem i tanatosem.

To znaczy, że pornografia jest skutkiem złego podejścia do cielesności? Spotkałem się z opiniami, że rozpędzona pornografia to efekt stygmatyzacji ciała przez Kościół.

Sam mechanizm pornografii jest raczej oczywisty. Zwierzęta zaspokajają swoje potrzeby seksualne i tego nie reflektują. Jeśli jednak popatrzymy na naczelne, na przykład na szympansy, to okaże się, że pornografia jest w gruncie rzeczy zapotrzebowaniem kulturowo niewysublimowanym, bo obecnym także w naturze zwierząt. Szympansy uwielbiają robić dwie rzeczy: obserwować, kto z kim walczy, czyli jak się kształtuje hierarchia w grupie, oraz patrzeć, kto z kim kopuluje. Tyle że u zwierząt nie ma to charakteru rozrywkowego. Jest związane z tendencją do dominowania i reprodukcji. Ludzie też lubią obserwować te dwie dziedziny. Jednak analizowanie życia intymnego uniemożliwiają normy społeczne i odgradzanie sfery prywatnej.

W życiu społecznym łatwiej obserwować rywalizację. Mamy sport, listy przebojów, czy polityków, którzy walczą o słupki poparcia. Obserwowanie ich zmagań nie jest bezinteresowne. Programy, w których rywalizacja jest połączona z tworzeniem relacji, zaspo

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się