Chrześcijański dżihad?
fot. fezbot2000 / UNSPLASH.COM

Krucjaty nie wyruszyły dlatego, że muzułmanie sobie spokojnie żyli i tłumaczyli dzieła Arystotelesa, ale ponieważ Grób Święty został zniszczony, a miasta bizantyjskie były atakowane przez Turków.

Dominik Jarczewski OP: Skąd się wziął pomysł krucjat?

Tomasz Gałuszka OP: Nie ma na to prostej odpowiedzi. Po pierwsze, nie był to pomysł jednej osoby. Po drugie, trudno wskazać jeden konkretny moment, w którym wszystko się zaczęło. Ruch krucjatowy to splot wydarzeń w Kościele i w społeczeństwie, w Europie i poza jej granicami. Pewne jest to, że nie mógł się pojawić w Europie przed XI wiekiem.

Dlaczego?

Wiek XI jest wyjątkowy z wielu powodów. Nie tylko dlatego, że w Polsce pojawia się pierwsze pokolenie chrześcijan, mamy biskupa Stanisława, a za sprawą Bolesława Szczodrego i Władysława Hermana powstaje ogromna liczba kościołów. Na Zachodzie to przede wszystkim reforma gregoriańska, która gruntownie przemodelowuje rozumienie i funkcjonowanie Kościoła. Od czasów Grzegorza VII mamy mocną władzę papieską, funkcje duchownych i świeckich zostają jasno rozdzielone, a za sprawą środowisk mniszych ogromny nacisk kładzie się na rozwój duchowy i intelektualny. Te elementy były niezbędne, aby 120 tysięcy ludzi mogło ruszyć do Ziemi Świętej. Europa pierwszego tysiąclecia dopiero się tworzyła po wędrówce ludów i po upadku cesarstwa. Stanowiła zlepek małych wspólnot. Takimi rozproszonymi państwami nie da się kierować. Trzeba je było najpierw zjednoczyć. 

To ciekawe, bo można się spotkać z opinią, że krucjaty to pomysł papieża Urbana II na rozwiązanie wewnętrznych konfliktów w Europie. Nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg.

Warto na to spojrzeć z szerszej perspektywy, z perspektywy polityki papiestwa, której celem było wychowanie ówczesnego społeczeństwa. To jest właśnie owoc reformy gregoriańskiej. Kiedy udało się już zdefiniować instytucjonalnie Kościół, papieże XI wieku zaczęli wychowywać społeczeństwo, w którym dominowała przemoc. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro wszystkie narody wywodziły się z plemion barbarzyńskich. Papieże szybko zrozumieli, że tej przemocy nie da się całkowicie wykorzenić. Trzeba więc było ją jakoś okiełznać. Temu służyło wprowadzenie w XII wieku na Soborze Laterańskim I tzw. rozejmu Bożego – treuga Dei. Rozejm ten odpowiadał na jedno fundamentalne dla ówczesnego rycerstwa pytanie: kiedy w sposób legalny można dociekać swoich racji na drodze czynności militarnych? I tak, na przykład, nie wolno było prowadzić walk od środy wieczorem do poniedziałku rano oraz w okresie adwentu i wielkiego postu. Jak możemy się domyślać, w praktyce chrześcijański rycerz nie mógł uczestniczyć w wojnie, gdyż konfliktu zbrojnego nie da się prowadzić przez trzy dni w tygodniu.

To rzeczywiście mocno ograniczało pole manewru.

Ruch krucjatowy był podobnym pomysłem. Papież zauważył, że z jednej strony lud jest brutalny i nieokrzesany, ale z drugiej – pobożny. Może warto zatem wykorzystać to pragnienie bicia się w dobrym celu? Z po

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się