Nie chodzi o Boga ani o Kościół
fot. feifei peng n / UNSPLASH.COM

Nie chodzi o Boga ani o Kościół

Skorzystanie ze sprzeciwu sumienia nie jest przejawem słabości człowieka, ale przejawem jego najwyższej odwagi.

Anna Sosnowska: Czy klauzula sumienia dotyczy tylko katolików? Bo takie można było odnieść wrażenie, śledząc dyskusje przy okazji tzw. sprawy prof. Chazana.

Jarosław A. Sobkowiak MIC: Nie, klauzula sumienia dotyczy każdego człowieka. Gdyby dotyczyła tylko katolików, to konsekwentnie sprzeciw sumienia można by zastosować wyłącznie w sprawach wiary i Pana Boga. Tymczasem dla sprzeciwu sumienia – co dobrze pokazuje kazus prof. Chazana – jest również miejsce na gruncie państwa demokratycznego, ponieważ sprzeciw ten wychodzi ponad podziały religijne czy światopoglądowe. 

Jeśli każdy może powołać się na klauzulę sumienia, to znaczy, że każdy to sumienie ma.

Oczywiście, niezależnie od tego, czy wyznaje jakąś religię, czy też nie.

Jak w takim razie zdefiniować sumienie?

Sumienie to jest coś, co odwołuje się do obiektywnego porządku rzeczy, do którego wszyscy mamy dostęp. Dlatego trzeba bardzo mocno podkreślić, że klauzula sumienia to sprawa dotycząca człowieczeństwa i człowieka, a nie tylko katolika. Jeżeli ktoś odwołuje się w takich sytuacjach do Pana Boga, to chce powiedzieć tylko tyle: Odwołuję się do tego samego obiektywnego porządku, do którego może się odwołać każdy człowiek, tyle że dla mnie ścieżką dotarcia do istoty tego porządku była droga Kościoła katolickiego.

Czym sumienie różni się od światopoglądu czy przekonań, bo te pojęcia chyba nam się czasem rozmazują albo mylą?

Powiedziałbym tak: jeżeli kilka osób czyta tę samą książkę, to każdy ma prawo odebrać ją inaczej i to będzie moja subiektywna interpretacja. Ale dyskusja na temat tych interpretacji ma sens tylko wtedy, gdy książka istnieje, prawda? Spory wokół sumienia czy odwoływanie się do niego są więc zasadne wówczas, kiedy wszyscy za punkt odniesienia uznajemy pewien obiektywny porządek.

Co kryje się za tym obiektywnym porządkiem?

Natura i rozum. Ale rozum, którego nie mierzy się poziomem inteligencji. Chodzi tu raczej o pewną fundamentalną intuicję, która jest w każdym człowieku tak długo, jak długo człowiek jej w sobie nie zniekształci. My, niestety, rozumiemy czasem obiektywny porządek w błędny sposób. Rodzącego się człowieka postrzegamy jako niezapisaną tablicę. I teraz – katolicy mają to szczęście, że im ktoś ten obiektywny porządek już wpoił, już ich „zapisał”, więc trzeba go jeszcze nauczyć niewierzących. Ale w rzeczywistości wygląda to trochę inaczej. Każdy z nas urodził się z tym porządkiem wpisanym w siebie, dlatego nie musimy wykonywać ponadludzkiego wysiłku, by zrozumieć, co mówi nam natura. Wystarczy się wsłuchać w swoje człowieczeństwo.

Zastanawiałam się, co w społeczeństwie pluralistycznym mogłoby być wspólnym

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się