fot. van thang / pexels

Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć mężczyzn, którzy deklarują, że nie chcą mieć dzieci. Powiem nawet, że absolutna większość jest niesłychanie zmotywowana przez potrzebę bycia dobrym ojcem.

Rozmawiają filozof i psychoterapeuta Jacek Masłowski i Dorota Ronge-Juszczyk

W ubiegłym roku w Polsce urodziło się tylko 331 511 dzieci. Główny Urząd Statystyczny informuje, że to najmniejsza liczba rocznych urodzeń od czasów drugiej wojny światowej. Demografowie załamują ręce, ponieważ kruszy nam się pewien ład społeczny, bo kto w przyszłości zapracuje na nasze emerytury? No i mamy problem.

Dlaczego Polki i Polacy nie chcą mieć dzieci?

Skąd pani wie, że nie chcą?

To gdzie są te dzieci, skoro chcą?

Mam inne zdanie w tej sprawie. Najpierw opowiem o mężczyznach; dużo z nimi pracuję i nie zauważam żadnej rejterady od ojcostwa. Raczej refleksję i wahanie, ponieważ świat jest teraz miejscem kiepskiej jakości. Mamy kryzys klimatyczny, przeludnienie, brakuje wody, niedaleko nas toczy się wojna i oni mówią wprost, że nie chcą swojemu dziecku robić krzywdy i powoływać je na taki świat. To samo zresztą powtarzają kobiety. Jednocześnie widzę też, że ojcostwo dla coraz większej grupy mężczyzn stało się w pewnym sensie kołem ratunkowym – redefiniuje nowoczesną męskość. Przez ostatnie dziesięciolecia była ona mocno atakowana jako wadliwa, dysfunkcyjna, a na końcu się okazało, że męskość do niczego nie jest potrzebna ani kobietom, ani społeczności w ogóle. I właśnie dlatego współcześni mężczyźni w ojcostwie odnaleźli nieprawdopodobną szansę na to, by przeciwstawić się temu trendowi i odzyskać sens bycia mężczyznami.

Nigdy pan nie usłyszał w gabinecie, że dzieci… nie, nie, to nie dla mnie? Nigdy?!

Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć mężczyzn deklarujących, że nie chcą mieć dzieci. Powiem nawet, że absolutna większość tych, którzy trafiają do mnie na terapię albo różnego rodzaju warsztaty, jest niesłychanie zmotywowana przez potrzebę bycia dobrym ojcem. Przychodzą i otwarcie mówią o swoich wątpliwościach i lękach, na przykład, że utracą pracę. Boją się też być ojcami, gdyż nie wiedzą, co mogliby dziecku przekazać. Przyznają, że nie mają dobrych wzorców męskości.

Takie rzeczy na ogół wynosi się z domu.

Otóż nie zawsze. Bardzo często słyszę: W życiu nie będę taki jak mój ojciec. Relacja z nim była bardzo raniąca, więc ja nie chcę tego fundować mojemu dziecku. A inaczej nie umiem. Paradoks polega na tym, że im bardziej ludzie się od tego odżegnują, tym bardziej, wcześniej czy później, powielają ten sam wzorzec wychowania, niemal w skali jeden do jednego. Natomiast zmieniło się to – co jest bardzo ważne – że nasi ojcowie mieli w sobie jakąś siłę, z kolei nowocześni z tą siłą zintegrowali serce. Dawne ojcostwo to była przede wszystkim sprawczość, decyzyjność i stanowczość.

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 10, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Życiowa misja
Jacek Masłowski

urodzony w 1972 r. – psycholog, psychoterapeuta, coach, absolwent filozofii na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego oraz Laboratorium Psychoedukacji, studiował psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej oraz na Uniwersytecie Jagiellońskim, ukończył szkoł...

Życiowa misja
Dorota Ronge-Juszczyk

dziennikarka. Skończyła filologię romańską i Podyplomowe Studium Dziennikarskie na Uniwersytecie imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu.Ponad trzydzieści lat pracowała w radiu (Rozgłośnia Polskiego Radia w Poznaniu, potem...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszykKontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze