fot. francesco ungaro / pexels

Gdy zaczęły się egzorcyzmy, nagle ktoś zaczął wymiotować, ktoś krzyczał i rzucał się na ziemi, ktoś toczył pianę. Najpierw jedna osoba, potem druga, trzecia, czwarta i w końcu kilkanaście osób szalało w jednym pomieszczeniu. Patrząc na to, przestraszyłem się, że ja też za chwilę zwariuję i zacznę się dziwnie zachowywać, choć z natury jestem raczej dość odporny na takie rzeczy.

Rozmawiają psychoterapeuta ks. Stanisław Radoń i Katarzyna Kolska

Chciałabym porozmawiać o egzorcystach, a szczególnie o osobach, które się do nich zgłaszają. Odnoszę bowiem wrażenie, że diabeł cieszy się ostatnio większym zainteresowaniem niż Pan Jezus. Egzorcyzmy zrobiły się bardzo popularne.

Jest to zapewne związane z dostępem do mediów i z tym, co można zobaczyć na niektórych stronach internetowych. Pełno tam sensacji i mocno podkręcanych informacji. Po obejrzeniu czegoś takiego osoba wierząca, która przeżywa jakiś niepokój, zwłaszcza w kościele, i zauważa u siebie dziwne zachowania, może dojść do wniosku – sam spotkałem się z paroma takimi przypadkami – że jest opętana i w związku z tym musi iść do egzorcysty. Czasami do takiego wniosku dochodzą jej bliscy.

Czym jest opętanie?

Z punktu widzenia teologicznego czy psychologicznego?

Może wyjaśnijmy jedno i drugie spojrzenie, jeśli takie rozróżnienie istnieje.

Problem polega na tym, że obie dyscypliny zupełnie inaczej to rozumieją.

Teologia uznaje za opętanie to, że ktoś się dziwnie zachowuje, stał się nagle „złym człowiekiem”, na przykład postępuje agresywnie, zajmuje się jakimiś niebezpiecznymi rzeczami, ma nadzwyczajną siłę, wpada w szał, odczuwa nienawiść do rzeczy świętych. To jednak bardzo niejasne określenia. Zgodnie z tymi symptomami za opętanego można bowiem uznać kogoś, kto na przykład przestał chodzić do kościoła, nie chce uczestniczyć w lekcjach religii, krytykuje zachowanie duchownego.

Kategorie psychiatryczno-psychologiczne są od kilkudziesięciu lat dość precyzyjne i rozróżniają opętanie jako jedno z poważnych zaburzeń psychicznych najbardziej zbliżone do zaburzeń dysocjacyjnych. W objawach fizycznych opętanie podobne jest do epilepsji. Zawiera niektóre objawy psychozy i schizofrenii, bo osoba taka słyszy na przykład jakieś głosy, które nią kierują („głosy nakazujące”).

Zazwyczaj ktoś, kto ma zaburzenia dysocjacyjne, przeżył w dzieciństwie jakąś wielką traumę i żeby wytrzymać to, czego doświadczał, nauczył się blokować emocje, wyłączał swoją świadomość i uczucia. Po latach pod wpływem innych trudnych przeżyć nagle może się to odezwać w postaci różnych nieświadomych zachowań.

Kto powinien zadecydować o tym, czy taką osobę należy skierować do psychologa, psychiatry czy do egzorcysty?

Zgodnie z podręcznikiem dla egzorcystów każdy egzorcysta, do którego taki człowiek się zgłosi, powinien go najpierw skierować do psychiatry lub psychologa. Niestety nie jest to obligatoryjne. W praktyce wygląda to tak, że egzorcysta – osiągając tak zwaną pewność moralną (dokładnie nie wiadomo, co to jest) – może zdiagnozować osobę jako opętaną, gdy tymczasem wymaga ona pomocy psychologicznej czy psychiatrycznej i jej nie otrzymuje. Co więcej, ze względu na to, że niektórzy egzorcyści prowadzą ten obrzęd w bardzo drastyczny, a czasami wręcz przerażający sposób (ciemna piwnica, drewniany fotel do krępowania osoby, dawanie do pocałowania zimnego, metalowego krzyża czy wlewanie do ust święconej wody), u niektórych osób dochodzi do nasilenia objawów choroby.

Egzorcystów wyznacza biskup?

Tak.

Kto może zostać egzorcystą?

Zasadniczo każdy ksiądz, który – tak to wygląda w praktyce – charakteryzuje się pewną dozą dojrzałości („nie jest zbyt młody”) i pobożnością („długo i pięknie się modli”). Nie ma – z tego, co mi wiadomo – żadnych bardziej konkretnych zaleceń i wskazań.

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 10, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Ryzykowne przeżycia
ks. Stanisław Radoń

kapłan archidiecezji krakowskiej, teolog, psychoterapeuta, pracownik naukowy Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. Specjalista badań nad uważnością, od wielu lat zajmuje się naukowo (ponad 100 publikacji) i praktycznie m...

Ryzykowne przeżycia
Katarzyna Kolska

dziennikarka, redaktorka, od trzydziestu lat związana z mediami. Do Wydawnictwa W drodze trafiła w 2008 roku, jest zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „W drodze”. Napisała dziesiątki reportaży i tekstów publicystyc...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze