Zła książka

Zła książka

W cyklu „Duża książka o…” wydawanym przez Wydawnictwo „Czarna Owca” pojawiła się ostatnio pozycja autorstwa Katarzyny Bratkowskiej i Kazimiery Szczuki poświęcona aborcji. Już w pierwszy słowach autorki deklarują, że są za legalizacją aborcji, oraz że postrzegają ją jako wyraz prawa kobiety do decydowania o sobie. Książka adresowana jest do ludzi młodych, uczniów ostatnich klas gimnazjów i szkół średnich. Na okładce w narożniku jest adnotacja „bez tabu”. I taka właśnie jest ta książka – bez tabu, czyli bez uszanowania świętości.

Z żołędzia lipy nie będzie

Nie chodzi o to, że aborcja jest lub powinna być tematem tabu, ale o to, że autorki odrzuciły to, co nienaruszalne i święte – ludzkie życie w jego najdelikatniejszym, najwrażliwszym momencie. Same zresztą kwestionują człowieczeństwo „tego czegoś”, co kobieta nosi w sobie, gdy jest w ciąży. Robią to, używając przedziwnego argumentu, jakoby przypisywanie „temu biologicznemu bytowi” (s. 6) cech moralnych równie dobrze mogło się wyrazić poprzez przypisanie mu cech demonicznych albo wampirycznych (s. 6). Rzecz w tym, że żadna z kobiet – przynajmniej wedle mojej wiedzy – nie urodziła demona ani wampira, natomiast każda ze znanych mi matek urodziła człowieka. Zakwestionowanie człowieczeństwa rozwijającej się istoty musi prowadzić do logicznej konkluzji, że „ten biologiczny byt” zmienia swoją naturę w trakcie istnienia, czyli że jest taki okres jego życia, w którym nie jest człowiekiem.

Problem w tym, że od strony metafizycznej jest to bełkot.

Każdy byt ma swoją naturę i nie zmienia tożsamości w czasie swego istnienia. Określenie „byt potencjalny” (s. 11) w metafizyce nie ma sensu. Zmieniać się może forma bytu, a więc jego sposób istnienia, ale przez cały czas pozostaje on sobą. Innymi słowy, jeśli „coś” jest w jakimkolwiek momencie swego istnienia człowiekiem, to musi nim być od swego początku aż do końca. Autorki Dużej książki o aborcji tego nie rozumieją, najwyraźniej bardziej zajęte udowadnianiem racji niż rzetelnym podejściem do problemu aborcji.

Szyderstwo z jakim porównują dopiero co zaistniałego człowieka do żołędzia tylko odsłania ich niezrozumienie problemu (s. 96). Jest to bowiem bardzo adekwatne porównanie, jako że żołądź jest dębem w zawiązku (a więc o potencjale przemiany w drzewo, które jest końcowym stadium

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się