Wytrych
fot. mike von / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%
Wyczyść

Znajomy ksiądz napisał na swoim profilu facebookowym: „Pijana młodzież obrzuciła płonącymi zniczami pomnik Jana Pawła II przed łódzką katedrą przy ul. Piotrkowskiej. No cóż! Dawniej obrzucano czymś tam pomniki Lenina. Dziś Jana Pawła II. Tak się zastanawiam, kto tę młodzież zainspirował do tak bohaterskich czynów”.

Pod wpisem pojawiły się komentarze oburzonych: „Tzw. »Lewica laicka« albo przeróżne Armandy Ryfińskie oraz Romany Kotlińskie, które szczycą się współpracą z Grzegorzem Piotrowskim?”, „Pewnie lemingi z SLD”, „jestem z Łodzi… Wstyd mi za tę patologię…”, „a może ktoś im zapłacił?”.

Poczułem się wywołany tym wpisem do tablicy. Przypomniałem sobie, że w minionej epoce obrzucałem „czymś tam pomniki”, rozwalałem gabloty propagandowe PZPR-u i pisałem po murach, co myślę o I sekretarzu, towarzyszu Breżniewie i sojuszach z bratnimi krajami. Wtedy w partyjnych gadzinówkach pojawiały się pytania: „Jakie wrogie siły zainspirowały młodzież do buntu przeciwko socjalistycznej ojczyźnie?”, „Kto opłaca tych młodocianych wandali?” itp.

Wkurzało mnie wtedy, że matoły z „Trybuny Ludu”, „DTV” czy innych przekaziorów nie wpadną na pomysł, że największą inspiracją do działań moich i moich rówieśników jest otaczająca nas rzeczywistość, a nie głos „Wolnej Europy”, „Głos Ameryki” czy bezdebitowe wydawnictwa podziemnej Solidarności. Wystarczyły: gierkowska propaganda sukcesu na tle siermiężnego krajobrazu PRL-u, brak podstawowych towarów w sklepach czy czołgi na ulicach w stanie wojennym. Jeśli dodać do tego brak wolności, kneblującą cenzurę oraz uwięzionych kolegów, trudno się dziwić, że wszystko, co kojarzyło się z czerwonymi, było wrogiem. Nikt nie musiał nas inspirować. Skądinąd muszę przyznać: czasem robiło się to po pijaku, a czasem w absolutnej trzeźwości.

Na młodzież z Łodzi, obrzucającą zniczami pomnik Jana Pawła II, wolę i chcę patrzeć, pamiętając siebie jako nastolatka buntującego się przeciw komunie. I nadziwić się nie mogę, że zacytowany przeze mnie kapłan tak łatwo wpada w tonację komunistycznej propagandy. Nie znam dokładnie opisanych faktów, nie znam osobiście tych ludzi ani historii ich życia. Być może był to wandalizm w alkoholowym zamroczeniu, gdy bez różnicy jest to, czy obrzuca się pomnik tej czy innej osoby. A może ci ludzie wcale nie byli aż tak bardzo zamroczeni, tylko mając w żyłach trochę wody ognistej, wyrazili to, co myślą i czują? Nie twierdzę, że mają rację, nie twierdzę, że to dopuszczalne, ale zrzucanie wszystkiego na alkohol zbytnio upraszcza sprawę. Z łatwością mogę sobie wyobrazić młodych, którzy widząc rozdźwięk między tym, co głosił i o czym świadczył Jan Paweł II, a praktyką życia ludzi (zarówno duchownych, jak i świeckich) powołujących się na jego nauczanie, wyrażają w taki sposób swoją niezgodę. Obrzucenie pomnika papieża zniczami musi na pewno boleć tych, dla których papież z Polski był inspirującą postacią, ale ten ból nie może nikogo z nas zwolnić z krytycznego myślenia.

Wkrótce po przeczytaniu zacytowanego przeze mnie facebookowego wpisu przekonałem się, że zastosowana w tym wypadku metoda opisu sytuacji nie jest odosobniona na kościelnym podwórku. Grupa wiernych niezadowolona z decyzji biskupa dotyczącej ich parafii, chciała się z nim spotkać w kurii, by wyrazić swoje zdanie. Zostali odprawieni z kwitkiem, a na odchodne usłyszeli, że biskup nie będzie z nimi rozmawiał, bo nie mówią w swoim imieniu, tylko zostali przez kogoś podburzeni.

Czyżbyśmy mieli do czynienia z upowszechnieniem eklezjalnego wytrycha o komunistycznym rodowodzie, który w łatwy sposób ucina wszelkie przejawy niezadowolenia i niezgody? Pokusa, by po niego sięgać, jest wielka – zwalnia z rachunku sumienia i zapewnia pozory dobrego samopoczucia. Ceną za to jest oderwanie od rzeczywistości i narastanie problemu, a skutkiem – lekceważenie ludzi. O ile bowiem nie znam intencji młodzieży z Łodzi, o tyle w przypadku wspomnianych parafian wiem, że są to osoby zaangażowane w życie wiary, poczuwające się do odpowiedzialności za Kościół. Postawa biskupa to powiedzenie im: „Jesteście marionetkami niezdolnymi do niezależnego myślenia, a wasze zdanie w Kościele nie ma żadnego znaczenia”. Tu kończy mi się miejsce. I dobrze. Nie będę musiał pisać, jakie skutki może rodzić w wiernych taki komunikat ze strony hierarchii.

Wytrych
Paweł Kozacki OP

urodzony 8 stycznia 1965 r. w Poznaniu – dominikanin, kaznodzieja, rekolekcjonista, duszpasterz, spowiednik, publicysta, wieloletni redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”, w latach 2014-2022 prowincjał Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego, odznaczony Krzyżem Wo...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze