Strategia a la Benedykt

Strategia a la Benedykt

Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Łukasza

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Nadużycia seksualne księży wobec osób nieletnich to jeden z najważniejszych tematów, jaki towarzyszył papieskiej pielgrzymce na Wyspy. Wsiadając do samolotu lecącego do Wielkiej Brytanii, papież był świadom, że musi temu problemowi stawić czoło.

„Udało Ci się sprawić, że cały kraj usiadł i zadumał się. A to jest coś naprawdę dobrego” – powiedział premier Dawid Cameron, żegnając Benedykta XVI po wizycie w Wielkiej Brytanii. Co takiego – niechciany na Wyspach papież – zrobił i powiedział, że nie tylko przekonał do siebie Brytyjczyków, ale i zafundował im czterodniowe rekolekcje? I jakie z tego mogą płynąć nauki dla polskiego Kościoła?

Rozpoznanie terenu

Papież zdecydował się na misję ryzykowną. Podjął wyzwanie i ruszył z pielgrzymką do kraju mocno zlaicyzowanego oraz wrogo do siebie nastawionego. Niechęć brytyjskiego społeczeństwa do papieskiej wizyty przybierała różne postacie. Tradycyjnie od XVI wieku – kiedy to król Henryk VIII popadł w konflikt z Rzymem i w efekcie zerwał z nim stosunki, dając początek Kościołowi anglikańskiemu – na Wyspach do Watykanu podchodzi się z rezerwą. Katolicy w Wielkiej Brytanii to zaledwie niecałe 10 proc. społeczeństwa. Według danych z 2000 roku aż 30 proc. Brytyjczyków deklarowało się jako ateiści. Tradycyjny anglikanizm wyznaje prawie połowa mieszkańców Wysp, ale poziom ich praktyk religijnych jest bardzo niski. Przykładowo w 2008 roku okazało się, że w niedzielnych mszach w Anglii i Walii uczestniczy 862 tys. katolików, a anglikanów 852 tys., co wobec faktu, że tych drugich jest tu kilkakrotnie więcej niż pierwszych, daje pewien obraz tej wspólnoty. Biskup Rzymu wybrał się do kraju silnie zsekularyzowanego, w którym zawiesza się w obowiązkach stewardesę za noszenie krzyżyka na szyi, a pielęgniarza sugerującego pacjentce wizytę w kościele zwalnia z pracy.

Brytyjczycy podnosili też w kontekście wizyty papieża argument finansowy. Kraj został mocno dotknięty przez kryzys, a rząd zmuszony do radykalnych cięć wydatków. W tej sytuacji wydawanie sumy około 10 mln funtów (ok. 45 mln zł) z państwowej kasy na wizytę niezbyt lubianego Benedykta XVI wzbudzało silne kontrowersje i pytania, dlaczego za tę pielgrzymkę nie zapłaci w całości miejscowy Kościół katolicki. Otóż dlatego, że papież na Wyspy przyleciał z oficjalną wizytą państwową. Było to więc wydarzenie bez precedensu. Wprawdzie Jan Paweł II również odwiedził Wyspy Brytyjskie (1982), ale jego wizyta miała wyłącznie duszpasterski charakter i odbyła się na zaproszenie tamtejszych biskupów Kościoła katolickiego. Papież spotkał się wówczas z królową Elżbietą II nie jako głową państwa, ale jako głową Kościoła anglikańskiego. Tymczasem Benedykt XVI został zaproszony przez rząd Zjednoczonego Królestwa, królową Elżbietę II oraz episkopaty Anglii, Walii i Szkocji.

Jak to często bywa przy takich okazjach, niektórzy postanowili wykorzystać wizytę papieża dla swoich partykularnych interesów lub by zamanifestować swe krytyczne poglądy wobec nauczania Kościoła katolickiego. Na przykład zwolenniczki udzielania kobietom święceń kapłańskich wykupiły kampanię billboardową na londyńskich autobusach. Inny przykład to żądanie lidera brytyjskich ateistów Richarda Dawkinsa, by gościa z Watykanu aresztować za zbrodnie przeciw ludzkości, ponieważ „tuszuje skandale, a ich młode ofiary skazuje na milczenie”. I właśnie ten kontekst pielgrzymki wzbudzał największe emocje – nadużycia seksualne księży wobec osób nieletnich. Wsiadając do samolotu lecącego do Wielkiej Brytanii, papież był świadom, że temu problemowi musi stawić czoło i że z punktu widzenia laickiego świata sposób, w jaki temat potraktuje, będzie swoistym papierkiem lakmusowym późniejszej oceny tej wizyty.

Otwarcie, a potem orędzie

Biskup Rzymu zaskoczył wielu obserwatorów pielgrzymki i byka złapał za rogi jeszcze w samolocie. Wyszedł naprzeciw oczekiwaniom podczas konferencji prasowej, wypowiadając mocne słowa: – Władze Kościoła nie były wystarczająco czujne ani dość szybkie i stanowcze w podjęciu niezbędnych kroków – powiedział o nadużyciach seksualnych księży. I dodał: – Musimy odbyć pokutę, ukorzyć się, dokonać odnowy i nauczyć się na nowo absolutnej szczerości.

Używając tak dobitnych sformułowań jak „degeneracja posługi kapłańskiej” oraz „perwersja”, dał jasny sygnał, że przyjeżdżając na Wyspy, nie zamierza chować głowy w piasek, ale otwarcie mówić o krzywdach wyrządzonych przez ludzi Kościoła. I mówił o tym praktycznie każdego dnia pielgrzymki: w katedrze westminsterskiej, w Nuncjaturze Apostolskiej, w Domu św. Piotra w Londynie i w kaplicy Saint Mary’s College w Oscott koło Birmingham. Oprócz słów były też i czyny. Wiedząc, że wielu Brytyjczyków oskarża go o niezbyt gorliwą walkę czy nawet tuszowanie skandali pedofilskich w Kościele, papież miał odwagę i tyle pokory, by spotkać się z pięcioma ofiarami nadużyć seksualnych. Nie znamy szczegółowego przebiegu tego spotkania, ale wiemy, że wyszedł z niego niezwykle poruszony.

Słowa i gesty Benedykta XVI wobec nadużyć seksualnych księży były bardzo ważnym elementem tej pielgrzymki i to one w pierwszej kolejności przebiły się do brytyjskich mediów oraz znacznej części społeczeństwa. Papież sam siebie ustawił w pozycji pokornego pielgrzyma, który nie ma nic do ukrycia, szanuje swoich słuchaczy, a skrzywdzonym głęboko współczuje. Takie otwarcie skruszyło lody niechęci i przełamało poprzedzające przyjazd krytyczne nastawienie do watykańskiego gościa. W ten sposób pasterz Kościoła katolickiego niejako oczyścił przedpole, by w odpowiednim momencie wyjść do Brytyjczyków z pozytywnym orędziem.

A miał wiele do powiedzenia. Wielokrotnie i w kilku miejscach przypominał mieszkańcom Zjednoczonego Królestwa o ich chrześcijańskiej tożsamości, apelował dobitnie, by szanowali to dziedzictwo. – Orędzie chrześcijańskie jest integralną częścią języka, myślenia i kultury narodów tych wysp od ponad tysiąca lat. Szacunek waszych przodków dla prawdy i sprawiedliwości, dla miłosierdzia i miłości dotarł do was z wiary, która pozostaje potężną siłą do czynienia dobra w waszym królestwie ku wielkiemu pożytkowi zarówno chrześcijan, jak i niechrześcijan – powiedział Benedykt XVI w Edynburgu w obecności królowej Elżbiety II. I zachęcał: – Niech wszyscy Brytyjczycy nadal żyją wartościami uczciwości, szacunku i gotowości do czynienia dobra, które zyskały im szacunek i podziw wielu ludzi.

Te słowa, wypowiedziane pierwszego dnia pielgrzymki, naznaczyły duchowe ramy orędzia, z którym biskup Rzymu przybył do Zjednoczonego Królestwa. Pokazały jasno, co zostało bardzo dobrze przyjęte, że jest to orędzie szacunku i miłości, a nie – jak wielu się obawiało – nagany i wykluczenia. Papież nie obraża się na brytyjski, mocno zlaicyzowany świat, ale stara się dostrzegać to, co wartościowe, odwoływać do tradycji i pozytywnych wzorców, by Brytyjczykom przypomnieć o ich prawdziwej tożsamości, by zachęcić ich do powrotu do tej tradycji. Nie po to, by ich siłą nawracać, ale po to, by na nowo odnaleźli oraz praktykowali wartości: uczciwość, szacunek dla innych, czynienie dobra. Wielu Brytyjczyków zrozumiało, że Benedykt XVI nie traktuje ich z góry, ale mówi jak do równych sobie partnerów, stara się zrozumieć ich poglądy i autonomiczne wybory, a jednocześnie wskazać niebezpieczeństwa tych wyborów oraz pomóc w wartościowym i owocnym przeżywaniu życia.

Papież bowiem potrafił też mówić wprost i nazywać zło po imieniu. Na przykład w słowach skierowanych do młodych w Glasgow: – Każdy dzień stawia przed wami wiele pokus – narkotyki, pieniądze, seks, pornografia, alkohol – o których świat mówi wam, że przyniosą wam szczęście, tymczasem są one niszczycielskie i powodują podziały. I od razu wskazywał na inną perspektywę: – Jest tylko jedna rzecz, która przetrwa: miłość Jezusa Chrystusa do każdego z was. Szukajcie Go, poznawajcie Go i miłujcie Go, a On wyzwoli was z niewoli błyskotliwej, lecz powierzchownej egzystencji, często proponowanej przez dzisiejsze społeczeństwo. Odrzućcie to, co bezwartościowe i uczcie się swej własnej godności jako dzieci Boże.

Pierwsze owoce

Papieska strategia szacunku i pokory z jednej strony oraz ostrzeżeń i zachęt z drugiej została szybko doceniona przez miejscowe media. To, co przed wizytą wydawało się po prostu niemożliwe, z każdym dniem stawało się jak najbardziej realne. Ton opisywania kolejnych etapów pielgrzymki stopniowo się zmieniał i ewoluował w kierunku akceptacji, a niejednokrotnie podziwu. Tytuły w dziennikach głosiły: „Nieprawdopodobna misja”, „Wizyta zmienia się w niesamowity sukces”, „Wielka Brytania szybko nauczyła się kochać papieża”. Swoją akceptację wyraziły też tłumy ludzi witających papieża na ulicach Edynburga, Glasgow, Londynu i Birmingham.
Naturalnie, było też wielu nieprzekonanych, ale zmiana, jaka w ciągu tych czterech dni się dokonała, wiele mówi o mądrości Benedykta XVI i jego strategii przyjętej podczas tej pielgrzymki. Nie ma co oczekiwać, że społeczeństwo brytyjskie od razu się zmieni, jednak ślad, jaki po sobie pozostawił papież, był na tyle silny, by skłonić brytyjskiego premiera do wypowiedzenia takich oto słów na pożegnanie: – Ludzie nie muszą być wierzącymi czy zgadzać się z religią we wszystkich sprawach, by i tak dostrzec wartość pytań, które nam – Wasza Świątobliwość – postawiłeś: pytań o nasze społeczeństwo, jak traktujemy siebie samych i siebie nawzajem (…). Udało Ci się sprawić, że cały kraj usiadł i zadumał się. A to jest coś naprawdę dobrego” (tłum. KS). Tak, to jest coś niezwykle dobrego i z pewnością przyniesie owoce.

Teren – Polska

Papieska wyprawa na Wyspy daje do myślenia. Przypominając sobie inne zagraniczne wizyty Benedykta XVI – choćby te w Izraelu czy Portugalii – można dostrzec wiele wspólnych cech, podobnych postaw, słów i metod, z których wyłania się spójna strategia biskupa Rzymu skierowana do zsekularyzowanego współczesnego świata. Niewątpliwie jest to wskazówka dla całego Kościoła katolickiego, w tym dla Kościoła katolickiego w Polsce. Wiele wskazuje na to, że my również powinniśmy uczyć się tej strategii od papieża. Prawdą jest, że nie sposób religijności Polaków czy poziomu ich zsekularyzowania stawiać na tym samym poziomie, co Brytyjczyków. Jednak przynajmniej od czasu obalenia komunizmu, a na pewno po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej obserwujemy w naszym kraju stopniowo narastający proces laicyzacji społeczeństwa, który – spójrzmy prawdzie w oczy – będzie się pogłębiał.

Kościół w Polsce – zarówno hierarchia, jak i wierni – przez ponad 26 lat pontyfikatu Jana Pawła II przyzwyczaił się, że awangardą frontu obrony chrześcijańskich wartości, jak i inicjatorem zmian programowych w naszym Kościele był polski papież. Co – wobec braku w episkopacie wyraźnego i silnego lidera, tak charyzmatycznego jak dawniej kard. Stefan Wyszyński, było zrozumiałe. Dziś nadal nie mamy takiego lidera. Nie mamy też klarownego i wyrazistego programu dialogu polskiego Kościoła z wkraczającym zlaicyzowanym światem. Wydaje się, że obecna strategia obronna, która sprowadza się przede wszystkim do odpierania ataków, bronienia swoich tradycyjnych stanowisk i potępiania przejawów liberalizmu się nie sprawdza. Możliwe, że polski Kościół mógłby akurat w tej materii czerpać z dobrego wzoru wypracowanego przez obecnego papieża i nauczyć się strategii à la Benedykt.

Strategia a la Benedykt
Konrad Sawicki

urodzony w 1974 r. – absolwent teologii, publicysta, redaktor „Więzi”, współpracownik „Tygodnika Powszechnego” i Deon.pl. Żonaty, mieszka w Warszawie....