Będzie u nas jak w Brazylii

Będzie u nas jak w Brazylii

Pomnik Chrystusa Króla stanął wśród pól rzepaku 6 listopada 2010 roku dokładnie o godz. 15.57. Ogromny dźwig umieścił głowę Chrystusa na szczycie białej statuy. Rzeźbiarz nadał mu rysy wyraziste, aby były czytelne z daleka. Wydatny nos, oczy osadzone głęboko, wystające kości policzkowe, lekko zmarszczone brwi. Rozkłada ręce w geście błogosławieństwa, jakby chciał przytulić okolicę. Odległość od prawej do lewej dłoni to 24 m. O metr mniej niż basen na miejscowej pływalni. W Świebodzinie czekali na ten pomnik 10 lat. Pan Włodzimierz przyglądał się budowie z pewną niechęcią. Nie lubi tej polskiej gigantomanii, ale gdy w sobotnie popołudnie 6 listopada zobaczył gotowego Jezusa, aż go w gardle ścisnęło z wrażenia. – O Boże! – westchnął. Schował aparat fotograficzny do futerału i długo wpatrywał się w twarz Jezusa.

Budowniczy Jezusa

Kilka dni wcześniej. Pod pomnik, na niebieskim rowerze z białymi oponami podjeżdża niewysoki starszy pan. To Jan Zawadzki, najmłodszy brat księdza Sylwestra Zawadzkiego. Zarządza robotnikami przy budowie i przy porządkowaniu terenu wokół monumentu. – Brat powiedział mi: kupiłem działkę, cztery i pół hektara, będę stawiał pomnik Chrystusa Króla – opowiada, oprowadzając mnie po placu budowy. Pan Jan przed laty skończył zawodówkę budowlaną, pomagał kuzynowi stawiać dom. Gdy więc tylko dowiedział się o największym Chrystusie, natychmiast zaoferował pomoc.

W rodzinnym domu Zawadzkich we wsi pod Radomiem było sześcioro rodzeństwa. Rodzice mieli gospodarstwo. Sylwester – drugi z kolei syn – urodził się w 1932 roku. W liceum ogólnokształcącym spędził dwa lata. We wrześniu do domu przyszedł list: „Przyjeżdżaj”. W tajemnicy przed rodziną Sylwester złożył dokumenty do seminarium i został przyjęty. Pożegnał rodziców i wyjechał uczyć się do Paradyża.

Od początku swego kapłańskiego życia pracował na ziemiach zachodnich. Szczecin, Chojno, Zbąszynek, Bobrowniki. W Radnicy nawet kaplicy nie było, tylko w polu kawałek ściany, pamiątka wojennej bomby. Ksiądz Zawadzki zbudował nowy kościół.

Gdy przyjechał do Świebodzina, ludzie mówili już o nim „Ksiądz Budowniczy”. Marzył, że na osiedlu Widok zbuduje świątynię o siedmiu wieżach. Na początku lat 80. XX wieku realizacja tego planu była jednak niemożliwa. Chciał więc postawić hospicjum. Kuria niepokoiła się, że nie zdąży z budową przed emeryturą.

Parę lat później biskupi powiedzieli mu jednak: buduj kościół, a w połowie lat 90. na osiedlu Słonecznym został wmurowany kamień pod budowę świątyni pw. Miłosierdzia Bożego. U architekta Mariana Fikusa ksiądz Zawadzki zamówił projekt bazyliki. Żeby budowa szła sprawniej, otworzył własny tartak i cegielnię. Świątynię otoczyła biała kolumnada z postaciami dwunastu apostołów.

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się