W świecie złego demiurga

W świecie złego demiurga

Oferta specjalna -25%

Pierwszy List do Koryntian

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Essential Killing, Polska, Norwegia, Irlandia, Węgry 2010, reż. Jerzy Skolimowski

Nie widzimy tej historii od początku. Jerzy Skolimowski nie pokazuje nam żadnej przeszłości, nie wyjaśnia przyczyn, zawiązania akcji – w pewnym momencie do tego świata nas dopuszcza. Wrażenie jest takie, jakbyśmy nieznaną nam książkę otworzyli na dowolnej stronie i niespodziewanie trafili na wciągający finał. Jakiś niewielki dostęp do tego, co wydarzyło się wcześniej, mamy za pośrednictwem snów i majaków bohatera. Widz może więc przeczuwać taki scenariusz: Mohammad żył sobie spokojnie w afgańskiej wiosce, prowadził uczciwe i religijne życie dobrego muzułmanina, miał żonę i małe dziecko. Ale w ten spokój nagle wtargnęła wojna, która ma twarz amerykańskiego żołnierza. Nie wiemy, w jaki sposób nasz bohater został wciągnięty w wir tego konfliktu, lecz raz dotknięty spojrzeniem Marsa, nigdy już nie wyrwie się z jego kręgu.

Od samego początku oglądamy świat z lotu ptaka, można by powiedzieć: oczami Boga. Bóg mówi w tym filmie, posługując się wersetami Koranu. Słowami pisma wysyła człowieka na wojnę, każe mu walczyć, a nawet zginąć. Ten Bóg jest okrutny, więc jego wyznawca też staje się okrutny.

Fabuła jest prosta. Mohammad zostaje złapany przez amerykańskich żołnierzy, najpierw jest przesłuchiwany, a potem wywieziony do obcego, zimnego kraju, w którym ludzie mówią po polsku. Ucieka z konwoju, jest ścigany. Zabija – żołnierzy, polskiego drwala. W końcu trafia do zagubionej w lesie chaty, gdzie spotyka samotną, głuchoniemą kobietę. Ona go przygarnia, pozwala się ogrzać, opatruje ranę, ofiaruje ubranie i siwego konia.

Na ekranie oglądamy nieustanną ucieczkę. Można ją również interpretować jako desperacką próbę powrotu do swojego kraju i rodzinnej wioski, do pięknej żony i dziecka. Mohammad nie ma natury mordercy. Gdy strzela do żołnierzy, na jego twarzy pojawia się grymas, który jest wielkim krzykiem: wcale nie chcę was zabijać, ale nie mam wyboru. Z konieczności staje się mordercą (tytuł filmu należałoby tłumaczyć: niezbędne, nieodzowne zabijanie). Ma później wyrzuty sumienia, ale z pomocą przychodzi mu głos imama, który w tle śpiewa wersety Koranu. I co słyszymy? „To nie wy ich zabijacie, to Allach…”

Bóg Skolimowskiego to zły demiurg. Groźny i brutalny. I nie ma znaczenia, czy to Bóg islamu czy chrześcijaństwa. Ja się na takiego Boga nie zgadzam. Ten obraz jest po prostu zafałszowany. Co oczywiście nie zmienia faktu, że reżyser ma prawo do swojej wizji.

Essential Killing to nie jest film o wojnie. Oglądając go, w ogóle nie myślałem o konflikcie w Afganistanie. To jest film o współczesnym człowieku, który ma poczucie, że został zdradzony przez Boga, a bogowie oferowani przez współczesność są bogami złymi, fałszywymi, którzy jeszcze bardziej pogłębiają samotność i tragizm ludzkiej egzystencji. Essential Killing opowiada o tym tragizmie.

Sceny przywiezienia bohatera filmu do amerykańskiej bazy oraz jego przesłuchania obrazują przepaść między dwoma światami. Amerykanie są tu najeźdźcami, okupantami, a Afgańczycy niewinnymi ofiarami. Tak to pokazuje Skolimowski. Komunikacja między tymi światami jest niezwykle utrudniona, wręcz niemożliwa. Mohammed symbolicznie w tej scenie nie słyszy tego, co mówi przesłuchujący go żołnierz, jest ogłuszony wybuchem pocisku wypuszczonego z helikoptera. Pocisku, który miał go zabić, a jedynie uczynił chwilowo głuchym. To wymowny obraz. Amerykanie przyjeżdżają na wojnę, mają swoją misję, mają swoje cele. Jednak zwykli ludzie, normalni Afgańczycy zupełnie tego nie rozumieją, są głusi na racje Amerykanów.

To samo dzieje się w innym, zaśnieżonym kraju, do którego Amerykanie wywieźli Mohammada. Kobieta, do której trafia wyczerpany, jest głuchoniema (Emmanuelle Seigneur). W zestawieniu z tym, że główny bohater nie wypowiada w filmie ani jednego słowa, mamy obraz świata, w którym nikt nikogo nie rozumie, a jakiekolwiek porozumienie jest możliwe tylko na poziomie prostych gestów: obmycia rany, podania posiłku. Niespodziewanie to właśnie ta kobieta rozbraja Mohammada. Zabiera mu pistolet, a on nie protestuje. Tylko piękno i niewinność mają szansę stawić czoło złemu demiurgowi.

W świecie, który przemierza bohater, nie ma pożywienia. Czym się najeść? Kora z drzew, mrówki, a w końcu nawet mleko z piersi karmiącej matki! Wydaje się, że to również jest aluzja Skolimowskiego. Współczesny człowiek funkcjonuje na kulturowej, duchowej pustyni, na której nie ma czym się żywić. Sięga więc z desperacji po byle co, zjada, co popadnie.

Vincent Gallo gra bardzo przekonująco i nie dziwi przyznana mu w Wenecji nagroda za najlepszą rolę męską. Jego bohater ma obłęd w oczach. Gra mordercę, ale jakoś mu wierzymy, jakoś mu towarzyszymy w tej ucieczce i – w końcu – w jakiś sposób mu kibicujemy. Pragniemy, żeby ta ucieczka (czy powrót) mu się udała. Jednak nie chcemy być na jego miejscu, nie utożsamiamy się z nim. Za wszelką cenę pragniemy, żeby jego postać nie była prawdziwym obrazem życia współczesnego człowieka na ziemi.

W pamięci pozostaje piękna i sugestywna muzyka Pawła Mykietyna. Momentami oszczędna. Wtedy jednak w roli głównej występuje przyspieszony oddech uciekającego bohatera.

Film nie do końca przekonuje. Niektóre sceny wydają się mało prawdopodobne, dość naiwne. Historia oparta na nieustannej ucieczce i spotykaniu na swojej drodze kolejnych przeszkód, a wreszcie kogoś, kto pomaga – to w tym wydaniu jednak za mało. Dlatego kończymy oglądać Essential Killing z niedosytem.

W świecie złego demiurga
Konrad Sawicki

urodzony w 1974 r. – absolwent teologii, publicysta, redaktor „Więzi”, współpracownik „Tygodnika Powszechnego” i Deon.pl. Żonaty, mieszka w Warszawie....