Profanacja i prowokacja

Profanacja i prowokacja

W ostatnim czasie dwa wydarzenia przykuły moją uwagę. Oba mają charakter artystyczny. Przyznaję, że nie jestem krytykiem sztuki. Ba, może nawet gust mam prostacki. Ale, jak za chwilę pokażę, przywołane przedsięwzięcia oprócz walorów estetycznych dotykają problemów etycznych.

Pierwsze wydarzenie to sztuka Corpus Christie zaprezentowana przez kalifornijską grupę 108 Theatre w Bedlam Theatre w Edynburgu. Corpus Christie, jak czytam w recenzji sztuki, jest wariacją na temat wymyślonej postaci Jezusa urodzonego w latach 70. w jednym z najbardziej konserwatywnych miast Teksasu. Bohater sztuki jest osobą zagubioną i cierpiącą z powodu swej nieokreślonej tożsamości seksualnej. Teksański Jezus to młody gej, pożądający Judasza, który i tak na koniec go zdradzi.

Przedstawiony w sztuce Chrystus, czytamy dalej, jest na wskroś ludzki, rozdarty między swoją duchową misją a miłością do Judasza. Jest też skonfliktowany z Kościołem reprezentowanym przez postać faryzeusza ubranego niczym biskup (pomysł wykorzystany wcześniej w filmie Pasoliniego). I teraz sedno: każdy moment sztuki jest świadomym przekraczaniem wszelkich granic – apostołowie odtwarzani są przez aktorki i aktorów homoseksualistów, a niekończące się dozowanie kontrowersyjnych szczegółów wywołało już protesty jednego z biskupów Edynburga. Smaczku dodaje fakt, że Corpus Christie odegrany został w dawnym budynku kościoła.

 Drugie wydarzenie, które przykuło moją uwagę, miało miejsce w Malezji. W jednej z tamtejszych gazet ukazała się karykatura Jezusa, który przez muzułmanów uznawany jest za proroka. Jezus trzymał w ręku puszkę piwa i papierosa. Podpis pod rysunkiem głosił: „Radość w niebie z jednego pokutującego grzesznika”.

Co łączy te dwa, na pierwszy rzut oka odległe od siebie wydarzenia? I w sztuce Corpus Christe, i w malezyjskiej karykaturze elementy religijne wykorzystywane są dla celów – a niech tam będzie – artystycznych. Co je różni? Artyści z 108 Theatre dokonują, jak mi się zdaje, profanacji symboli i postaci chrześcijańskich. Malezyjska gazeta, zamieszczająca karykaturę Jezusa, prowokuje.

Jaka była reakcja na oba artystyczne wydarzenia? W Edynburgu przeciw sztuce protestował, jak przeczytałem, jeden hierarcha i konserwatywna część kleru. I tyle. W Malezji głos zabrał premier, który powiedział, że opublikowanie przez dziennik karykatury Jezusa w wieloetnicznym społeczeństwie jest niedopuszczalne. Wydawca przeprosił za karykaturę i oświadczył, że miała to być ilustracja „cytatu dnia” wzięta z Internetu.

Jaki z tego płynie morał? Religia zawsze inspirowała artystów. Ale dziś coraz częściej staje się obiektem drwin, żartów i profanacji. Nie chcę przez to powiedzieć, że religia ma nie podlegać krytyce, że jest nietykalna i że ręce precz od religii, jej symboli, metafor czy postaci. Chcę tylko powiedzieć, że – nawet jeśli artyści postrzegają religię jako ostatni bastion zacofania, ciemnogrodu i wstecznictwa – to nie zmienia to faktu, iż ludziom wyznającym owe przekonania religijne należy się szacunek.

Jeśli artyści profanatorzy i artyści prowokatorzy chcą, by ludzie religijni szanowali ich artystyczne świętości, może i oni powinni także zacząć szanować świętości ludzi religijnych?

Profanacja i prowokacja
Jarosław Makowski

urodzony 22 kwietnia 1973 r. w Kutnie – polski historyk filozofii, teolog, dziennikarz i publicysta, dyrektor Instytutu Obywatelskiego. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Gazecie Prawnej”...