Pod jednym niebem
fot. patrick hendry / UNSPLASH.COM

Pod jednym niebem

Sąsiadka wpadła do nich do domu. – Pakujcie się, musicie uciekać. Jest zapis na Rusłana. Jutro rano po niego przyjdą. W pośpiechu wrzucali do torby najpotrzebniejsze rzeczy, tyle, ile można unieść. Klucze od domu zabrali ze sobą.

Niewielka miejscowość, sypialnia dużego miasta. Bogate domy, przedwojenne wille, starannie wypielęgnowane trawniki, ogrody, do których można zajrzeć przez szparę w płocie. Są też szkoła, kościół, sanatorium i park.

Dom Andrzeja i Małgosi stoi przy spokojnej ulicy. Stare drzewa, niewielki podjazd, przed domem samochód. Pies biegnie na spotkanie.

Od strony ogrodu jest wyjście na taras. Wystarczy zrobić kilkanaście kroków, by dojść do niskiego, parterowego domku. Dwa pokoje, mały korytarz, kuchnia, łazienka. Kiedyś była to pewnie służbówka. Teraz mieszkają tam Oksana, Rusłan, Hadidża, Madina i Salih.

Swój dom nad Morzem Czarnym zostawili. Nie wierzą, że jeszcze kiedykolwiek tam wrócą. Ale tęsknią za ludźmi, którzy tam zostali, za miejscami, które pamiętają, za życiem, które tam mieli. Mówią, że to było dobre życie.

Andrzej i Małgosia przeczytali o nich w biuletynie wydawanym przez Klub Inteligencji Katolickiej. Krótka wzmianka. Że są uchodźcami tatarskimi z Krymu, że trwa legalizacja ich pobytu w Polsce i że potrzebują pomocy, bo miejsce, w którym teraz mieszkają, nie daje im żadnych szans na znalezienie pracy.

W tym samym czasie do Europy napływa fala uchodźców z krajów dotkniętych wojną i biedą, papież Franciszek mówi, że każda parafia powinna przyjąć do siebie jedną rodzinę. Bo tak powinni zachować się chrześcijanie. Ale chrześcijanie w Polsce nie czekają na uchodźców z otwartymi ramionami.

Andrzej i Małgosia pomyśleli, że papież te słowa mówi także do nich. I że to może właśnie oni są tą jedną rodziną w parafii.

Muszelki

Kilka lat wcześniej. Oksana i Rusłan mieszkają w wypoczynkowej miejscowości nad Morzem Czarnym na Krymie. Mają mieszkanie, działkę z małym domkiem, trójkę dzieci, pracują, są szczęśliwi. Latem ustawiają stragan, na którym sprzedają przyprawy. Robią różne mieszanki, wsypują je do słoików, butelek, woreczków, układając z nich finezyjne wzory. Turyści kupują przyprawy. I piękne muszle znalezione nad morzem. Sezon trwa od maja do października. Ludzi pełno. Oksana i Rusłan otwierają stragan rano, a zamykają późno w nocy. Czasami pomagają im jego rodzice. Dużo pracują, ale nie narzekają. Gdy stragan trzeba będzie jesienią zamknąć, Oksana zajmie się lepieniem pierogów i dostarczaniem ich do sklepów. Robi też wymyślne torty na różne okazje.

W lutym 2014 roku wybucha konflikt na Krymie. Rosja atakuje Ukrainę. Rusłan jest Tatarem, a Tatarzy nie są tam mile widziani. Zaczynają się czystki.

– Komu my przeszkadzali? – zastanawia się Oksana. – Żyliśmy razem pod jednym niebem, Rosjanie, Ukraińcy, Tatarzy. – Oksana częstuje mnie kompotem, krząta się po kuchni, zaprasza do pokoju, opowiada. Siadamy naprzeciwko siebie. Przyglądam si

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się