Życie nie jest sprawiedliwe
fot. pablo guerrero / UNSPLASH.COM

Jeżeli mam poczucie niesprawiedliwości, to znaczy, że ktoś mnie krzywdzi. Warto się zastanowić, dlaczego tak łatwo mnie skrzywdzić? Czemu jestem taka „krzywdzalna”? Albo czemu chcę, żeby mnie przestano krzywdzić?

Michalina Kaczmarkiewicz: Moje koleżanki niesłusznie mnie posądziły o to, że mam jakieś szczególne relacje z przełożonymi i coś sobie załatwiam. Jak mogę sobie poradzić z taką niesprawiedliwością?

Tomasz Srebnicki: Sprawiedliwość ma różne oblicza. Większość ludzi zatrzymuje się na poziomie tzw. sprawiedliwości retrybutywnej, którą obserwujemy u ośmio-, dziewięciolatków. Zakłada ona równy dostęp do różnych dóbr oraz karanie według prawa: oko za oko, ząb za ząb.

Chyba równie częsta jest perspektywa Kalego.

To inny obszar sprawiedliwości, na poziomie bardziej indywidualnym: ja mogę coś zrobić, ale mnie tego samego zrobić nie wolno. Ja mogę przekraczać prędkość, ale inni muszą jeździć tak, by nie stanowili dla mnie zagrożenia. 

Mam wrażenie, że sprawiedliwość Kalego stoi w sprzeczności z „wszystkim po równo”. Bo może i wszystkim po równo, ale mnie jednak więcej.

Świat wartości jest zawsze światem społecznym. Do Kalego myślącego o swoim interesie też dojdziemy. Myśląc o funkcjonowaniu społeczeństw, mówimy o pojęciu sprawiedliwości ogólnej, która się wyraża w kodeksach karnych czy w systemach religijnych. Pojęcie sprawiedliwości ma na celu przede wszystkim utrzymanie społeczności w ryzach i przywoływanie do porządku jednostek, które zaburzają jej funkcjonowanie. Wyobraźmy sobie, że w pewnym momencie każda jednostka dla swojej korzyści zaczyna cudzołożyć. Ale wiemy, że jest to destrukcyjne dla społeczności, w związku z tym tworzymy przykazanie „nie cudzołóż” czy system prawny, który zabrania cudzołóstwa. Narzędziem ochrony społeczności przed jednostkami, które stwierdzą, że jednak będą łamać różnego rodzaju zasady przez nią ustanowione, są systemy izolacji takich osób (np. kara dożywocia, śmierci).

W którymś momencie budzi się jednak Kali. On może przywłaszczyć sobie cudze dobro, ale jego dóbr nikt przywłaszczać sobie nie może. Co więcej, klasyczny Kali będzie chciał znieść wewnętrzny dyskomfort, wynikający z tego, że łamie ogólną społeczną zasadę: „Nie kradnij”, znajdzie mnóstwo okoliczności łagodzących oraz uzasadnień, dlaczego owe dobra musiał ukraść i w oparciu o te argumenty będzie budował swoje poczucie sprawiedliwości czy też niesprawiedliwości. Oczywiście, może się spotkać z różnego rodzaju ostracyzmami, ktoś będzie chciał go za kradzież ukarać. I wtedy nasz Kali może mówić, że został potraktowany niesprawiedliwie, bo nie stworzono mu warunków do nieprzywłaszczania sobie cudzej własności. Będzie mówił, że działał w stanie okoliczności wyższej albo w dobrej wierze, a samą karę uzna za niesprawiedliwe traktowanie, twierdzą

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się