Nowa filozofia teologii

Nowa filozofia teologii

Słyszałem niedawno opinię, jakoby najnowsza encyklika Jana Pawła II należała do najtrudniejszych. I szczerze się zdziwiłem, czytając ją bowiem nie mogłem wyjść z podziwu, że można o filozofii pisać językiem tak żywym i komunikatywnym.

Papież–filozof przedstawia w niej swoje rozumienie filozofii, jej cel i znaczenie dla człowieka, dla religii i dla teologii.

Lektura encykliki Fides et ratio zadziwia niejednym. Otóż warto sobie uświadomić, że praca ta, dzieło papieża, następcy św. Piotra, głowy Kościoła katolickiego, jest wielką apologią filozofii. Można przywołać wielu teologów, którzy całe swoje życie poświęcili zwalczaniu filozofii, przestrzegając m.in. przed niszczącym wpływem cywilizacji grecko–rzymskiej na pierwotną autentyczność chrześcijaństwa czy szkodliwym wpływem rozumu na autentyczność wiary. W encyklice Papież stwierdza, iż jest zdziwiony taką postawą i że w związku z tym jest mu przykro (s. 93). Jan Paweł II staje po stronie obrońców obecności filozofii w nauce chrześcijańskiej, przywołując autorytet Kościoła dla obrony myślenia filozoficznego: „Kościół, mocą autorytetu, który posiada jako depozytariusz Objawienie Jezusa Chrystusa, pragnie potwierdzić konieczność refleksji na temat prawdy”.

Nie sposób streścić tak wielowątkowego tekstu, jakim jest nasza encyklika. Jest ona niewątpliwie traktatem metafilozoficznym, w którym Papież przedstawia swoje rozumienie zadań filozofii, jej wartości i niezbędności w życiu Kościoła, pracy teologów oraz w samodzielnej refleksji każdego człowieka. Jest także rodzajem teologii filozofii. Papież wskazuje na jej rolę i obecność w samym Boskim Objawieniu oraz na jej kluczowe znaczenie w recepcji wszystkiego, co Bóg ukazał człowiekowi.

W encyklice wymieniony zostaje szereg zgubnych konsekwencji rozejścia się dróg filozofii i teologii. Teologia pozbawiona filozofii narażona zostaje na zanik postawy poszukiwania prawdy, co prowadzi do zagubienia w błędnym hermeneutycznym kole interpretacji. Objawienie Chrystusowe bez filozofii pozbawione zostaje wymiaru uniwersalnego, co z kolei powoduje postępującą fragmentaryzację wiedzy. Ponadto, teolog wypierający się filozofii będzie ją uprawiał nieświadomie, co ograniczy skutecznie jego możliwości wyjaśniania treści wiary. Wreszcie pozbawienie teologii wymiaru metafizycznego redukuje ją do nauki analizującej jedynie doświadczenie religijne.

Encyklika ta jest świadectwem niezwykłego zmysłu syntezy. Prostota i całościowość ujęć, bogactwo odniesień biblijnych, patrystycznych, kulturowa lokalizacja ludzkiego wysiłku poznania prawdy — to wszystko elementy składowe tej wyjątkowej syntezy. Przebija przez nią obraz autora, który nie tracił w swym długim i bogatym życiu czasu i dzieli się teraz tym, czego nie sposób posiąść inaczej, niż przez wieloletnią refleksję i doświadczenie.

To właśnie poszukiwanie mądrości, prawdy o świecie, o tym, co dobre, a co złe, jest istotnym zadaniem życiowym każdego z nas, decydującym o sensie życia. Szukajcie prawdy, oto ukryte wezwanie papieskiego listu. Szukajcie prawdy, bo jesteście wolni i rozumni, bo możecie poznawać prawdę. I nie możecie bez niej żyć. Bez prawdy człowiek umiera. Nie może przeżyć w świecie fikcji i złudzeń. To właśnie brak prawdy czyni go głęboko nieszczęśliwym. Poszukiwanie prawdy jest drogą, na którą człowiek wkracza. Nie jest właścicielem prawdy, nie jest jej jedynym ekspertem, choć może do niej docierać, szukanie prawdy nie jest więc bezcelowe. Umysł ludzki poznaje ją w granicach własnych możliwości, a wzmocniony wiarą ma dostęp do najwyższych tajemnic Boga, choć ich nie przenika. Papież zwraca się z apelem do całego świata, do wierzących i nie, aby fundament swojego życia budowali na prawdzie, aby chcieli ją poznawać i wedle niej żyć. Tylko w ten sposób człowiek może być człowiekiem.

Pochwała prawdy, obrona dostępu do niej nie oznacza postawy posiadacza prawdy. Kilkakrotnie Papież krytykuje postawę pychy twórców i wyznawców systemów filozoficznych, którzy nie chcą dostrzec cząstkowości własnych dociekań. Zarzut wobec chrześcijaństwa o chęć zawłaszczenia prawdy i związane z tym tendencje totalitarne w społecznościach chrześcijańskich Papież odwraca, wskazując na naukę krzyża, której przyjęcie jest postawą przekraczającą ograniczenia wszelkich systemów filozoficznych. Nie tyle posiadanie prawdy i arbitralne decydowanie o niej, ale wejście na drogę ku niej, jest zasadniczym ludzkim wyborem. Można w tym kontekście przypomnieć naukę św. Ambrożego, który mówił, że człowiek w Starym Testamencie miał dostęp jedynie do cienia prawdziwej rzeczywistości, w Ewangelii do obrazu, całą zaś prawdę ujrzy dopiero w przyszłym świecie.

Zapytać by można, czy człowiek ma prawo samodzielnie poszukiwać prawdy, czy istnieje wolność poszukiwań filozoficznych i teologicznych. Lektura encykliki przekonuje, że właśnie wolne i nieuprzedzone poszukiwanie prawdy należy do istoty bycia człowiekiem w świecie, tym, co wyróżnia nas w kosmosie. Daleko jesteśmy od mentalności chcącej przymusić, zmanipulować, zastraszyć człowieka, aby przystał na prawdę pochodzącą od Boga. W swym sercu człowiek poszukuje prawdy i nie spocznie, aż jej nie znajdzie. Papież broni tej najgłębszej z ludzkich potrzeb, chce ją ochronić, chce, aby w każdym z nas zabrzmiała na nowo. Pytanie nie oznacza bynajmniej podważania prawdy, o którą pytamy. Pytanie zakłada niewiedzę, a więc proces przejścia od ciemności niewiedzy, ku jasności dawanej nam przez rozum i wiarę. Mówi Papież: „ludzkie poznanie jest nieustanną wędrówką”.

Zastanawia stanowczość, z jaką Papież podkreśla aktualność filozofii bytu i konieczność powrotu do uprawiania klasycznej metafizyki, choć powrót ten nie ma być bynajmniej „jałowym powielaniem przestarzałych schematów” (s. 144). Papież pisze m.in.: „Wielkie wyzwanie, jakie stoi przed nami u kresu obecnego tysiąclecia, wyzwanie równie nieuniknione jak pilne, polega na przejściu od fenomenu do fundamentu. Nie można zatrzymać się na samym doświadczeniu” (s. 125).

Wydaje się, iż jednym z motywów takiego podkreślenia wartości ontologii są konsekwencje etyczne. Rola ontologii w etyce wynika z faktu, iż człowiek odnosić się może jedynie do tego, co rzeczywiście istnieje, tylko wobec tego powinien kierować regułami respektującymi ich naturę. Gdy chcemy uruchomić urządzenie elektryczne, musimy respektować rzeczywiste prawa jego konstrukcji i działania. Z kolei prawa, które trzeba nam respektować, istnieją, ponieważ realnie istnieją rzeczy kierujące się tymi prawami. Zobowiązaniem jest jedynie coś rzeczywistego, a nie fikcja. Nie ma potrzeby i nie wolno człowiekowi kierować się w życiu ustaleniami wynikającymi z fałszu. I tak na przykład, jeśli ludzka wolność nie istnieje, nie istnieje problem jej podważania czy ograniczania, a więc nie istnieje problem praw człowieka. Kwestia etyczna wynika więc bezpośrednio z zagadnienia ontycznego.

Bogactwo zagadnień poddanych refleksji w encyklice nie pozwoliło na szerokie rozwinięcie wszystkich wątków. Być może dalszej refleksji wymaga zagadnienie tytułowe relacji wiary i rozumu. Istnieje wielowiekowa już tradycja nazywania w ten sposób relacji wiedzy naturalnej do wiedzy objawionej. Jednak z powodu swojej nieprecyzyjności jest ona źródłem ciągłych nieporozumień, wymagających sprostowań, których wiele znajdujemy w naszej encyklice. Mówiąc bowiem o odniesieniu rozumu do wiary, porównujemy jedną z drugą i zestawiamy, co sugeruje, iż są to dwie odrębne, zewnętrzne wobec siebie rzeczywistości, których wzajemne relacje można opisać. Tymczasem w tradycji katolickiej akt wiary to czynność rozumu przystającego na prawdy objawione, pod wpływem woli uzdolnionej łaską. Wiara jest więc sprawą tego, co człowiek myśli, tj. tego, co myśli o Bogu i Jego Słowie. Nie istnieje więc alternatywa albo rozum, albo wiara nie tylko ze względu na światopogląd, lecz ze względu na fakt, iż obydwie należą do tego samego porządku, którym jest ludzkie poznanie intelektualne.

Z kolei, słowo „wiara” obok aktu wiary oznacza cnotę uzdalniającą do takiego aktu. Pojawia się analogiczna trudność. Porównywać bowiem i zestawiać można cnotę z inną cnotą, jeden akt z innym rodzajem aktu. Dostrzeżemy wtedy podobieństwa i różnice. Przy zestawianiu władzy z cnotą staje się to niemożliwe.

W takim kontekście trudno jest mówić o stosunku wiary do rozumu, że wzajemnie się wykluczają czy odwrotnie, że nie ma między nimi sprzeczności. Choć można mówić w sposób uprawniony o takich zależnościach pomiędzy nauką Objawioną, a innymi naukami filozoficznymi i empirycznymi.

Nieprecyzyjność owa, choć nie zamierzona, ma jednak swoje istotne konsekwencje przemawiające na niekorzyść wiary, łatwo uznawanej za postawę podejrzaną czy irracjonalną, dotyczącą jakichś subiektywnych przeżyć czy wewnętrznych kłopotów wierzącego. Ponadto umacnia ona przekonanie, iż wiarę i rozum niewiele łączy i że tam, gdzie zaczyna się wiara, kończy się dzieło rozumu, a początek działalności rozumu jest kresem dla wiary.

Tak więc niezwykła encyklika, unikalny traktat metafilozoficzny, powinien być może — aby nie wprowadzać w błąd — otrzymać inny tytuł?

Nowa filozofia teologii
Tadeusz Bartoś

były dominikanin....