fot. rachel park

Niewychowana przyjemność

Epikur i wyrwany ząb

Pisanie o przyjemności, gdy w ustach pobolewa dziura po wyrwanym zębie – a tak właśnie jest w moim wypadku – staje się dość dużym wyzwaniem i nabiera cech czarnego humoru. Zaraz jednak przypomina mi się Epikur, starożytny filozof, który z dążenia do przyjemności uczynił jeden z filarów swojej nauki. Ponoć pod koniec życia cierpiał ogromnie z powodu ostrych bólów brzucha i kiedy jeden z jego uczniów zapytał, czy znajduje przyjemność w chorobie, odpowiedział spokojnie: Oczywiście! Przyjemność jest wtedy, kiedy brzuch przestaje boleć. W wyznaniu tym brzmi pokorna wierność własnym ideałom, dowcipnie, ale i mężnie skrojona do warunków, w jakich przyszło się znaleźć mędrcowi: zawsze i wszędzie poszukiwać przyjemności jako celu i motoru naszej egzystencji, bo jest ona tym, co najbardziej pobudza ludzką naturę do skutecznego i dobrego działania, a także podtrzymuje nadzieję w trudnych chwilach, daje upragnioną radość i wytchnienie w trudach życia.

Idąc śladami greckiego filozofa, powiedziałbym, że przyjemność, ku której zdążam w tym momencie, ma dwa etapy: pierwszy z nich to ustanie bólu, drugi to zapełnienie krępującej szczerby przez wstawienie sztucznego zęba. Na każdym z tych etapów trzeba się wykazać dużą cierpliwością, odrobiną wytrzymałości, a także przedsięwzięciem rozmaitych – w tym także finansowych – decyzji i działań. Tak oto dążenie do przyjemności okazuje się wciągać w swoją orbitę dużą część myśli, działań, planów, słowem – życia, nadając mu kierunek i dynamikę. Tak rozumiany epikureizm daleki jest od nieco karykaturalnego obrazu tej filozofii, który przekazali nam rzymscy epigoni greckiego filozofa, tacy jak choćby Lukrecjusz. Poważna i wymagająca sporej dawki ascezy filozofia Epikura została przedstawiona jako frywolny i dość płytki hedonizm. A przecież Grek powiadał, że największą przyjemnością, jakiej może doświadczyć człowiek na tej ziemi, jest rozmowa z przyjacielem o filozofii prowadzona we własnym ogrodzie. Jeśli dobrze się przyjrzeć temu obrazowi przyjemności, to widać od razu, że daleko mu do frywolności – to raczej trudne i pracochłonne zadanie. Bo żeby takiej przyjemności doświadczyć, trzeba mieć przede wszystkim własny ogród, dalej przyjaciela, a wreszcie odpowiednią wiedzę i erudycję, by mieć czym wypełnić czarowną chwilę rozmowy. Łatwo sobie wyobrazić, ile pracy, zaangażowania, a często odmawiania sobie różnych rzeczy wymaga tak pojęta przyjemność.

I tu dotykamy bardzo ważnego elementu epikurejskiej myśli filozoficznej, jakim jest umiar i stopniowanie przyjemności. Epikur z właściwą sobie trzeźwością umysłu zauważał, że przyjemność sprawiają człowiekowi różne rzeczy: dobry napitek, jedzenie, erotyka, teatr, muzyka. Każda z tych rzeczy moż

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 04, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść