fot. SHUTTERSTOCK

Dyskryminacja i wykluczenie

Christiane Florin, niemiecka dziennikarka radiowa specjalizująca się w tematyce kościelnej, każdy swój wywiad zaczyna od pytania o tzw. kwestię kobiet w Kościele katolickim. Ponieważ po niemiecku w tym kontekście używa się bardzo często sformułowania „Frauenfrage” (dosłownie „pytanie dotyczące kobiet”), Florin pyta swoich rozmówców: Jeśli chcemy sformułować tę kwestię jako pytanie, to jak ono powinno brzmieć? Co można również ująć jako: Kiedy mówimy o „kwestii kobiet”, to o co właściwie chodzi w kontekście kościelnym? Tą grą słów Florin stara się zdemaskować nieprecyzyjność stosowanych powszechnie terminów, która utrudnia uchwycenie problemu, z jakim zmagają się kobiety w Kościele.

Radykalne feministki?

Również w polskim kontekście językowym z nazwaniem rzeczy po imieniu mamy kłopot. Kiedy ktoś próbuje się podjąć krytycznego opisu sytuacji kobiet w Kościele, często swój tekst, wykład czy organizowaną przez siebie dyskusję poświęca „roli kobiet w Kościele” lub ich „miejscu”, ewentualnie „funkcji” lub „pozycji”. Tymczasem jest to ucieczka od nazwania problemu. Dodatkowo ucieczka w ślepy zaułek, w którym kobiety są jakąś szczególną odmianą podstawowej, męskiej wersji człowieka, więc trzeba dla nich szukać szczególnych miejsc i odrębnych funkcji.

Zamiast owijać w bawełnę, powinno się mówić po prostu o problemie dyskryminacji czy też wykluczenia kobiet – tak uważa Florin, z którą niżej podpisana jest skłonna się zgodzić. O wykluczeniu z różnych sfer życia kościelnego – z procesów decyzyjnych, z posług i urzędów kościelnych, z porządku symbolicznego, z języka liturgicznego, z depozytu wspólnego doświadczenia – w oparciu o które konstruuje się sądy i buduje teologię. „Wykluczenie” jest słowem, które dobrze oddaje doświadczenie wielu katoliczek na całym świecie.

Precyzyjne nazwanie tego doświadczenia nie jest jednak, jak widać, takie proste. To, że kobiety unikają ostrych określeń na to, z czym się mierzą we własnej wspólnocie religijnej i w Kościele jako instytucji, wynika z bardzo wielu powodów. Przede wszystkim z powolnego i mozolnego dochodzenia do ostrości widzenia. By sproblematyzować to wielopoziomowe wykluczenie, potrzeba narzędzi do jego zrozumienia, języka do jego opisu, a nade wszystko wolności do krytycznego przeglądu zastanych form kulturowych oraz rzadkiej umiejętności spojrzenia z dystansu na społ

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 04, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść