fot. bady abbas

Mamo, kup mi psa!

Mamo, kup mi psa – proszą dzieci. – Dobrze, synku. Idą do sklepu z zabawkami i mama kupuje pluszową zabawkę. Takiego psa, kota, chomika, świnkę morską zawsze można dziecku kupić. Pod warunkiem, oczywiście, że portfel na to pozwala. Ale dziecko chce żywego niewolnika! Bo kim innym jest pies, kot, chomik zamknięty w klatce? Przyjacielem? Czy kupuje się przyjaciół? Czy idzie się na targ niewolników, gdzie można sprawdzić stan zdrowia i „użyteczność”? Przyjaźń to przyjaźń. Nie ma tam miejsca na zniewolenie. Jest dobrowolna i płynie z serca. Pies nie ma na to szans, ale my tak, więc jeśli dziecko poprosi o żywą istotę, odpowiadamy: Dobrze, ale musimy się zastanowić, co mamy mu do zaoferowania. Czy zrozumiemy jego odmienność? Czy pozwolimy mu być psem, a nie automatem reagującym na nasze zachcianki? Jeśli tak, to w pierwszej wolnej chwili ruszamy całą rodziną do schroniska dla porzuconych zwierząt i pytamy opiekuna o najbardziej potrzebującą istotę. Oczywiście jej temperament powinien być zgodny z naszymi możliwościami – temperament, a nie wiek, wygląd czy zdrowie. To jedyny skuteczny sposób, by nauczyć młode pokolenie empatii. Uczucia, którego nazwy zdecydowanie nadużywamy, ale nie umiemy poczuć. Bo i skąd mamy poczuć, gdy nikt jej nie uczy. Umiemy współodczuwać i współczuć wirtualnie, ale realiów unikamy, bo… Można si

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 04, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść