fot. SHUTTERSTOCK

Rozmawiają s. Dolores Zok SSpS i Katarzyna Kolska

Jak wy, siostry, patrzycie na to, co się dzieje w tej chwili w Kościele? Wszyscy mówią o kryzysie, ale głosu zakonnic jakoś nie słychać.

Będę mówiła we własnym imieniu, choć jako przewodnicząca konferencji wiem, że wiele sióstr myśli podobnie. Bardzo nas niepokoi to, co się dzieje. Mamy jednak nadzieję, że to błogosławiony czas oczyszczenia. Obyśmy przeszli go z odwagą, w uczciwości i przezroczystości. Bo to jest dzisiaj jedyna droga Kościoła – uczciwość i przezroczystość. Przeczytałam na jednym z portali, że Kościół nie jest już dla ludzi ostoją moralną. Wierzę, że tak może być.

I rozumie siostra decyzję świeckich osób, które, patrząc na to, co się dzieje, odchodzą od Kościoła?

Nim odpowiem na to pytanie, muszę się odnieść do przeszłości.

Urodziłam się w 1963 roku, pochodzę ze Śląska Opolskiego, z Olesna, z typowo śląskiej rodziny katolickiej. W naszym środowisku było nie do pomyślenia, żeby mówić źle o księżach, byłoby to odbierane jako pewien uszczerbek dla Pana Boga. W takiej atmosferze rosła większość z nas w tamtych czasach. Nikomu nie przyszłoby do głowy, że pedofilia może się pojawić w Kościele. Coś tak strasznego! Dlatego rozumiem, że ludzie, którzy patrzyli na Kościół przez pryzmat księży, biskupów czy sióstr zakonnych, mogą się czuć rozczarowani i podjąć decyzję o odejściu. Ale Kościół jest instytucją bosko-ludzką, owszem, okazał swoją słabą stronę, ale mimo wszystko ja ten Kościół kocham taki, jaki jest – mówię w swoim imieniu – i nie chciałabym z niego odejść. Wręcz przeciwnie – chciałabym przejść przez ten trudny okres z modlitwą i z zaufaniem, że oczyścimy się, że znowu staniemy na nogi, pamiętając o obietnicy Boga, że nigdy tego Kościoła nie opuści. Wierzę, że tak właśnie będzie.

A co mogłoby pomóc w tym oczyszczeniu?

Drogą oczyszczenia dla Kościoła powinno być stanięcie w prawdzie.

A konkretnie?

Jeżeli księża pedofile byli kryci przez biskupów i przenoszeni z parafii na parafię, byle się tylko nic nie wydało, to trzeba się publicznie do tego przyznać. Powiedzieć z odwagą, że tak właśnie było. Jestem w stanie zrozumieć, że niektórzy biskupi, słysząc od świeckich, że ksiądz Y, człowiek cieszący się dobrą opinią i szacunkiem ludzi, jest pedofilem, nie byli w stanie w to uwierzyć. Bo człowiekowi to się nie mieści w głowie, że ktoś może w taki sposób skrzywdzić dziecko. Poza tym księża pedofile, o których wiem, kojarzę jednego z mojej diecezji, to są ludzie o patologicznych osobowościach. Potrafią perfekcyjnie kłamać i udawać. Dopuścili się niewyobrażalnej zbrodni, zniszczyli komuś życie i muszą być za to ukarani. A biskupi powinni stanąć w prawdzie i powiedzieć: „Ja naprawdę wierzyłem temu księdzu, pomyliłem się, wybaczcie mi”. Tęsknię za takim słowem. Tęsknię za taką prawdziwością w Kościele.

I następnym krokiem powinno być podanie się do dymisji?

Tak. Jeśli ktoś świadomie ukrywał pedofila, to powinien ponieść za to odpowiedzialność.

Czy siostry doświadczają zmiany stosunku księży do siebie? Bo przecież prz

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się