Nie wybieraj piskląt z gniazda

Nie wybieraj piskląt z gniazda

Oferta specjalna -25%

Pierwszy List do Koryntian

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Michał Zioło OCSO, Inne sprawy, W drodze, Poznań 2010, s. 408

„Grzebię się w ziemi – taki mam zawód, choć przecież z moimi talentami mógłbym szyć pluszowe misie” – pisał niedawno w miesięczniku „W drodze” trapista Michał Zioło, rozpoczynając w ten sposób gęsty, erudycyjny, pełen humoru, a także zdrowego dystansu do świata esej poświęcony Julii Hartwig. A ja, nie mogąc zapomnieć tych słów i kontekstu, w jakim padły, po raz kolejny zdumiewam się skądinąd oczywistym faktem, że powołanie to tajemnica, której nigdy do końca zrozumieć się nie da.
Inne sprawy ukazały się po raz pierwszy w 1995 roku, ale obecne wydanie książki to nieco inna pozycja – jej objętość zwiększona została ponaddwukrotnie (!) o teksty powstające przez minione lata. Decyzja o jej ponownym wydaniu to pomysł niezwykle trafiony, i to nie tylko dlatego, że do rzeszowskiego wydania z 1995 roku wielu czytelników książek o. Michała Zioło dotrzeć nie było w stanie.

Czy przemyślenia mnicha trapisty, który wybrał „nieużyteczność” z miłości do Boga, mogą być dla nas inspiracją, skoro w swoim codziennym życiu nieustannie dążymy do coraz większej efektywności naszych działań? I tu sceptycznego czytelnika spotkać może niespodzianka. Nowe wydanie Innych spraw to bowiem ponad 400 stron, na które składają się teksty rozmaite tematycznie i gatunkowo. Listy, szkice poświęcone wybranym postaciom, wspomnienia, fragmenty dziennika, przemyślenia. Codzienne sytuacje, praca, cytaty z ulubionych autorów i refleksje z lektury, modlitwa, relacje z Bogiem i ludźmi (a nawet zwierzętami), duchowość benedyktyńska, „a wszystko to w poczuciu, że Bóg na nas patrzy, że żyjemy w Bożej obecności, że to nie my zbudowaliśmy dom Bogu, ale mieszkamy u Niego, jesteśmy u Boga, ubodzy. Wszystko powinno mieć swój czas i swoje miejsce, a wszystkim rządzić dyskrecja, mądre rozpoznanie rzeczy i odpowiedniego momentu, wszystko powinno przenikać umiarkowanie”. Dlatego jedna z ważniejszych zasad, jaką nam przekazuje, brzmi: „Nie wybieraj piskląt z gniazda”, co znaczy: Nie odzieraj swojej modlitwy z kontekstu swojego codziennego życia. Nie czyń z niej odrębnej wartości, celu najwyższego ludzkiego działania, niekiedy nawet autonomicznej wobec norm moralnych, będącej sztuką dla sztuki i ucieczką od życia i problemów. O. Michał Zioło przekonuje, że modlitwa nie może być „metodą na szczęście i lekarstwem, które staje się narkotykiem”. Wówczas to, co nazywamy „dialogiem z Bogiem”, staje się narcystycznym obserwowaniem samego siebie, zamyka nas na słuchanie Boga i utrudnia relacje z innymi oraz ofiarną miłość, do której jesteśmy wezwani. Dlatego „nie zaniedbuj drobnych gestów miłości i przyjaźni, bądź bezbronny, nie mścij się, bądź dyskretny w swojej pobożności, nie ściągaj na siebie szczególnej uwagi – niech mówią o tobie, co chcą. A to, że modląc się, nie dokonałeś uzdrowienia czy nie rozpoznałeś duchów, niekoniecznie świadczy o tym, że jesteś gnuśny i źle się modlisz. I tak jesteś Synem Boga Najwyższego – czy to mało?!”.

W wydanej przed laty książce Czy kultura jest do zbawienia koniecznie potrzebna? Jacek Woźniakowski przekonywał, że choć „Duch tchnie, kędy chce”, to jednak kultura, podobnie jak powietrze, jest potrzebna do tego, „żeby było kogo zbawiać”, czyli do życia i rozwoju człowieka. O. Michał Zioło jest w tej kwestii jeszcze bardziej zdecydowany. Nie zapominając o transcendencji Boga, równocześnie nie ma wątpliwości, że „Słowo Ciałem się stało. I zamieszkało w kulturze”. To przez kulturę przecież Bóg uczy nas wrażliwości na drugiego człowieka, to w kontekście tradycji i wytworów kultury przeżywamy swoje poszukiwania i codzienność. Dlatego jesteśmy – zdaniem o. Michała Zioło – wezwani, każdy na miarę swoich możliwości, do twórczego udziału w kulturze. Bo – jak dodam jeszcze, powołując się na ważne dla mnie słowa Jerzego Turowicza – „Człowiek jest punktem przecięcia kultury zastanej i kultury tworzonej”. Autor Innych spraw nie ma wątpliwości, że brak prawdziwej kontemplacji we współczesnym świecie, rozumianej jako „miłująca świadomość obecności Boga”, to wynik wycofywania się człowieka z twórczości i przekazywania myślenia o niej tym, których nazywamy specjalistami. Z kolei twórczość innych postrzega jako zaproszenie do dialogu, bo za każdym dziełem, tekstem, stoi przecież drugi człowiek – autor, mający często inne poglądy i sposób opisu świata. Należy uzbroić się w otwartość i cierpliwość w jego zrozumieniu, wówczas lektura stanie się prawdziwym dialogiem, który przemieni nas samych.

Warto podkreślić, że lektura Innych spraw to nie tylko korzyść duchowa, ale i duża przyjemność. O. Michał Zioło ofiarował swe talenty Bogu, godząc się na to, że w życiu, które wybrał, nie wszystkie zostaną wykorzystane. A jednak Bóg zadbał o niego. W książce przywołuje dowcipne powiedzenie, „że jeśli ktoś odżywia się kawiorem, to Pan Bóg mu zawsze ześle trochę kawioru”. Mam wrażenie, że tym kawiorem dla o. Michała Zioło jest literatura, jego ulubieni pisarze emigracyjni, poezja, ale także własna twórczość eseistyczna, diarystyczna i inna, pisanie dla siebie samego i dla nas, będące świadectwem Bożego prowadzenia. Michał Zioło jest pisarzem, którego chce się czytać. Zachwalanie warsztatu autora, którego niemały już dorobek cieszy się od lat dużym zainteresowaniem czytelników, byłoby, zwłaszcza na tych łamach, niepotrzebnym i chyba nawet niewłaściwym zabiegiem. Proszę jednak zwrócić uwagę na „ćwiczenie stylistyczne”, jakim nazwał autor fragment tekstu „Był u mnie Groser” – o spotkaniu, którego w rzeczywistości nigdy nie było. Czy to nie mógłby być początek ciekawej powieści?

Choć Michał Zioło pisze do nas o monastycznym życiu, dzieli się z nami swoim odczytaniem Reguły św. Benedykta czy analizą traktatu św. Bernarda O miłowaniu Boga, to równocześnie nie wyjmuje ich z kontekstu „innych spraw”: swojego życia i ludzi żyjących wokół, lektur, trudnych i radosnych przeżyć. Dlatego jego powołanie trapisty, przy niepowtarzalności mojego, zupełnie innego powołania, może do mnie przemawiać. Jeśli bowiem pozwolę tym tekstom na pracę wewnątrz mnie, zrodzi się wiele pytań, które pomogą mi odnaleźć własną drogę. Nasz nieposkromiony apetyt na życie powoduje, że gnamy ciągle do przodu, chcąc więcej, lepiej i efektywniej. Pędzimy niekiedy tak szybko, że nie potrafimy się zatrzymać, by znaleźć czas dla siebie. „Trzeba skończyć to ciągłe przygotowywanie się do życia i zacząć wreszcie po prostu żyć” – przekonuje trapista Michał Zioło.

Nie wybieraj piskląt z gniazda
Ewa Mucha

urodzona w 1976 r. – absolwentka filologii polskiej, doktor nauk humanistycznych, redaktor, nauczyciel akademicki, wykładowca na Podyplomowych Studiach Dziennikarskich na PWT we Wrocławiu. Mieszka we Wrocławiu....