Za wszelką cenę?
Oferta specjalna -25%

Drugi List do Koryntian

0 opinie
Wyczyść

Na świecie żyje już ponad milion ludzi, którzy urodzili się w wyniku zabiegu in vitro. Zdaniem naukowców, dzięki tej metodzie rocznie na świat może przyjść około 250 tys. osób.

Pierwsze „dziecko z probówki” urodziło się w Wielkiej Brytanii w 1978 ro­ku. Cztery lata później jedno z kolejnych przyszło na świat w Republice Czeskiej. Spiritus movens rozwoju tej części medycyny był w Czechach prof. dr hab. Ladislaw Palka. Dzięki jego kontaktom w Wielkiej Brytanii, a także dzięki osiąganym rezultatom ta gałąź medycyny dotarła do następnych państw ówczesnego bloku socjalistycznego. W Polsce pierwszy zabieg reprodukcji asystowanej, czyli in vitro, wykonał prof. Marian Szamatowicz z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, dziecko narodziło się w 1987 roku.
Ingerencja w bieg natury

Metoda in vitro budzi wiele kontrowersji z powodu nieuprawnionej ludzkiej ingerencji w naturalny bieg rzeczy. Dla Kościoła katolickiego jest „etycznie nie do przyjęcia oddzielenie prokreacji od całkowicie osobistego kontekstu aktu małżeńskiego” (DP1 16). Kościół przyznaje, że terapia niepłodności małżeńskiej jest konieczna, ma ona jednak granice. Dokument Dignitas personae z 2008 roku wskazuje, że:

Z pewnością dopuszczalne są działania mające na celu usunięcie przeszkód uniemożliwiających naturalną płodność, jak na przykład leczenie hormonalne niepłodności spowodowanej przez zaburzenia w funkcjonowaniu gruczołów płciowych, chirurgiczne leczenie endometriozy, udrożnienie jajowodów albo mikrochirurgiczne przywrócenie ich drożności. Wszystkie te metody można uznać za autentyczne terapie o tyle, o ile po rozwiązaniu problemu leżącego u podstaw bezpłodności para może spełniać akty małżeńskie prowadzące do przekazywania życia bez potrzeby bezpośredniej interwencji lekarza w sam akt małżeński. Żadna z tych technik nie zastępuje aktu małżeńskiego, który jako jedyny jest godny przekazać życie w sposób naprawdę odpowiedzialny (pkt. 13).
Uszanować godność

Kościół jest przekonany o tym, że należy poświęcić uwagę badaniom nad profilaktyką bezpłodności. Jednak według dokumentu Dignitas personae:

Jeżeli chodzi o leczenie bezpłodności, nowe techniki medyczne powinny uszanować trzy podstawowe dobra:

a) prawo do życia i do integralności fizycznej każdej istoty ludzkiej od poczęcia aż do naturalnej śmierci;
b) jedność małżeństwa, pociągającą za sobą wzajemne poszanowanie prawa małżonków do stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie;
c) specyficznie ludzkie wartości płciowości, które «wymagają, by przekazanie życia osobie ludzkiej nastąpiło jako owoc właściwego aktu małżeńskiego, aktu miłości między małżonkami» (pkt 12).

Jak się to dzieje?

Najpierw jednak opiszmy w zarysie, jak wygląda strona techniczna reprodukcji asystowanej. Przygotowanie kobiety do zabiegu jest poprzedzone kuracją hormonalną. Proces ma dwie fazy: najpierw za pomocą punkcji są pobierane od niej dojrzałe komórki jajowe, które łączy się w warunkach laboratoryjnych z plemnikami mężczyzny. Następnie, po pomyślnym zapłodnieniu, umieszcza się uzyskany w ten sposób zarodek w macicy. Drugi krok może być zastąpiony transferem tylko do jajowodu – zostają tam umieszczone gamety lub zygoty czy już bardziej zaawansowane embriony – zagnieżdżenie się ich w macicy przebiega w sposób naturalny.

Sposób uzyskiwania spermy zależy od tego, czy chodzi o całkowicie zdrowego mężczyznę (wtedy odbywa się to poprzez masturbację), czy też mamy do czynienia ze zdiagnozowaniem niskiej jakości nasienia (ewentualnie z sytuacją, gdy w ejakulacie nie znajdują się żadne plemniki). W tym drugim wypadku dokonuje się biopsji tkanki jądra w celu pozyskania plemników. W laboratorium wyjmuje się z niej nasienie, które za pomocą wstrzyknięcia zostanie przeniesione do komórki jajowej.
Przeprowadzenie in vitro ma szansę powodzenia, jeśli kobieta nie przekroczyła 41 lat, ma przynajmniej jeden jajnik i funkcjonującą macicę, a spermogram (mikroskopowe badanie nasienia) wykonany u mężczyzny wykazał istnienie aktywnych plemników.

Do macicy wszczepia się kilka zarodków, co powoduje duże prawdopodobieństwo wystąpienia ciąży mnogiej. Obecnie zaleca się, aby implantować maksymalnie trzy zarodki, z tendencją, by był to tylko jeden. Wtórnym produktem jest przecież „nadmierna liczba embrionów”. A w tym miejscu otwiera się szereg spornych kwestii – od rozporządzania tymi zarodkami po możliwość użycia ich w innym celu niż do reprodukcji.

Dlaczego „tak” dla in vitro?

Niepłodność jawi się we współczesnych czasach jako choroba cywilizacyjna, jest to również problem naszej kultury. Centra sztucznego zapłodnienia zwane klinikami leczenia niepłodności (w Polsce jest ich pięćdziesiąt) definiują niepłodność jako niezdolność par do poczęcia dziecka w ciągu roku regularnego współżycia lub niemożność utrzymania ciąży do terminu porodu. Ocenia się, że co szósta para ma problem z poczęciem, a 15 proc. par jest niepłodnych. Jeśli chodzi o przyczyny niepłodności, to 40 proc. leży po stronie kobiet, a 30 proc. po stronie mężczyzn. Przybywa też par, które nastawione na robienie kariery odkładają poczęcie dziecka na później, kiedy szanse zajścia w ciążę zdecydowanie maleją. Chcąc wyjść naprzeciw tym problemom, kliniki leczenia niepłodności proponują swoim klientom zabieg in vitro. Zwolennicy tej metody podkreślają, że jest ona zarówno skuteczna, jak i bezpieczna. W najlepszych klinikach sukcesem kończy się 40 proc. przeprowadzanych zabiegów, średnia wynosi zaś 20–25 proc.

Polska, obok Irlandii, jako kraj, w którym przeważają katolicy, ma najmniejszą w Unii Europejskiej liczbę dzieci, które przyszły na świat wskutek zastosowania in vitro. Dlatego zwolennicy sztucznego zapłodnienia argumentują, że ograniczanie tej metody spowoduje, że rocznie urodzi się o ok. 6 tys. dzieci mniej, co jest dla Polski niekorzystne ze względów demograficznych. Twierdzą, że zakaz przeprowadzania in vitro kwestionuje postęp, jaki dokonał się w medycynie, i jest niezgodny z konstytucją gwarantującą dostęp obywateli do opieki medycznej. A przecież niepłodność została uznana przez Światową Organizację Zdrowia za chorobę. Ich zdaniem, niegodziwe jest też pozbawianie osób mających trudność z poczęciem dziecka możliwości posiadania potomstwa.

Dlaczego contra in vitro?

Metodę in vitro potępiają wszystkie episkopaty katolickie. Polscy biskupi zaczęli poważnie interweniować dwa lata temu, gdy rząd zaproponował refundację sztucznego zapłodnienia przez państwo (tak jest w większości państw Unii Europejskiej). Przez ostatnie miesiące trwała gorąca debata dotycząca in vitro. Wypowiadali się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy tej metody. Jesienią ustawą dotyczącą sztucznego zapłodnienia zajmie się sejm. W Polsce kwestia ta nie jest uregulowana prawnie. Rząd polski w 1997 roku podpisał Konwencję Rady Europy „o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej wobec zastosowania biologii i medycyny”, nie została ona jednak ratyfikowana. Polska natomiast ratyfikowała, choć nie wprowadziła w życie rozporządzenia UE z 2004 roku dotyczącego kontroli zarodków i gamet.

W Republice Czeskiej powodami do odmowy wykonania zabiegu sztucznego zapłodnienia mogą być między innymi wiek przyszłych rodziców oraz występowanie poważnych chorób (np. cukrzycy). Nie przeprowadza się go również u samotnych kobiet. W przypadkach spornych problem rozwiązuje komisja etyczna. W 2008 roku czescy biskupi wypowiedzieli się na ten temat w następujący sposób:

Projekt rzeczowego rozwiązania reprodukcji asystowanej w punkcie, w którym reguluje się możliwość sztucznego zapłodnienia samej kobiety, jest sprzeczny z art. 7 Konwencji praw dziecka dok. nr 104/19912, według którego każde dziecko ma prawo znać swoich rodziców, zarówno ojca, jak i matkę i ma prawo do ich opieki. Przyjęcie takiej zmiany zasadniczo wykluczyłoby możliwość udziału ojca w wychowywaniu dziecka. Proponowane rozwiązanie jest sprzeczne z wysiłkiem na rzecz wsparcia istnienia pełnej rodziny. Optymalną bowiem przesłanką do uwieńczonego powodzeniem rozwoju dziecka jest życie z rodzicami biologicznymi.

Biskupi nie zgadzają się z propozycją biorącą pod uwagę reprodukcję asystowaną, przy której dochodzi do dalszej manipulacji komórkami zarodkowymi czy embrionami, do ich przechowywania, używania do celów badawczych i etycznie wątpliwych eksperymentów na ludzkich embrionalnych komórkach macierzystych. Konferencja Episkopatu Republiki Czeskiej uważa za szczególnie nieetyczny sposób, w jaki następuje nabór kobiet ofiarujących komórki jajowe, podczas którego często dochodzi do zaniedbania prawa do właściwego pouczenia o ewentualnych niepożądanych skutkach zabiegu.

Metoda in vitro rodzi wiele dylematów moralnych. Problemem są anonimowi dawcy (nasienie od obcego mężczyzny, komórki jajowe i gamety od nieznanej kobiety), technologiczne pojęcie zarodka i niewykorzystane embriony, które mogą być likwidowane lub zamrażane. Do tego dochodzi kwestia ich przechowywania. Zwolennicy bronią się, że dzięki temu zawsze jest możliwość wszczepienia ich kobiecie i w razie niepowodzenia zabiegu nie jest konieczna kolejna stymulacja hormonalna. Twierdzą, że w ten sposób chronią nowe życie, bo zarodki te mogą być wykorzystane w późniejszym czasie. Dodają, że w naturze część zarodków też obumiera. Co jednak z tymi, które nigdy nie zostaną odmrożone?

Sztuczne zapłodnienie jest konkretnym rozwiązaniem problemu bezpłodności. Czy jednak w tej dziedzinie akceptowalne jest spełnianie wszelkich życzeń?

Inne problemy moralne to:

– pozyskiwanie gamet męskich,
– technologizacja poczęcia (oczywiście adopcja nie jest optymalnym rozwiązaniem dla każdej pary, lecz czy poczęcie dziecka za wszelką cenę jest dobre dla społeczeństwa?),
– całkowite oddzielenie prokreacji od aktu małżeńskiego,
– zaburzenie równowagi hormonalnej kobiety poprzez stymulację hormonalną, która stanowi przygotowanie do sztucznego zapłodnienia.
Dokument Kościoła katolickiego Dignitas personae wskazuje, że:

Owoc przekazywania życia ludzkiego od pierwszej chwili swojego istnienia, a więc od utworzenia się zygoty, wymaga bezwarunkowego szacunku, który moralnie należy się każdej istocie ludzkiej w jej integralności cielesnej i duchowej. Istota ludzka powinna być szanowana i traktowana jako osoba od chwili swojego poczęcia i dlatego od tej samej chwili należy uznać jej prawa osoby, a wśród nich nade wszystko nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty ludzkiej do życia (pkt 4).

Znajdujemy tu wyjaśnienie kwestii tzw. „pozostałego materiału genetycznego”, przez który rozumie się nadmierną liczbę zarodków powstałą podczas sztucznego zapłodnienia.

W Europie wiele par żyjących w związkach pozamałżeńskich tęskni na próżno za własnym dzieckiem. Dokument Dignitas personae odnosi się w ten sposób do tej kwestii:

początek życia człowieka ma swój prawdziwy kontekst w małżeństwie i w rodzinie, w której zostaje ono poczęte poprzez akt wyrażający wzajemną miłość mężczyzny i kobiety. Prokreacja prawdziwie odpowiedzialna wobec mającego się narodzić dziecka winna „być owocem małżeństwa” (pkt 6).

Tak z zastrzeżeniami

W jaki sposób na temat in vitro wypowiadają się protestanci i prawosławni? Większość Kościołów ewangelickich nie wydała oficjalnych oświadczeń w sprawie sztucznego zapłodnienia, uznają jednak tę metodę z pewnymi zastrzeżeniami. Akceptują tworzenie zarodków potrzebnych do wykonania zabiegu, sprzeciwiają się jednak tworzeniu i zamrażaniu dodatkowych, które nie zostaną wykorzystane przez kobietę, od której pochodziły komórki jajowe, przez co mogłoby im grozić unicestwienie. Są również przeciwne wykorzystywaniu embrionów do badań naukowych. Popierają refundację zabiegu z budżetu państwa. Synod Kościoła ewangelicko-augsburskiego w Polsce stwierdził, że in vitro może stanowić metodę wspierającą rodziny.

Kościół prawosławny w Polsce również nie przyjął oficjalnego dokumentu w tej sprawie, korzysta natomiast z ustaleń Kościołów greckiego i rosyjskiego, które choć nie popierają tej metody, są ją w stanie w pewnych wypadkach zaakceptować, sprzeciwiają się jednak zamrażaniu nadliczbowych zarodków.

Żydzi mający problem z poczęciem dziecka mogą skorzystać z in vitro, jeśli inne metody nie przyniosły skutku, w większości rabini zgadzają się na wykorzystywanie tej metody, choć zgłębienie tego tematu pokazuje, że i w tej kwestii istnieje dużo wątpliwości.

Muzułmanie nie akceptują metody sztucznego zapłodnienia, ale w wyjątkowych wypadkach jest ono dozwolone. Dotyczy to wyłącznie małżeństw, a w przypadku niepłodności mężczyzn niemożliwe jest skorzystanie z obcego dawcy.

Czy jest jakaś alternatywa?

Środowiska katolickie jako metodę alternatywną dla in vitro proponują naprotechnologię – leczenie niepłodności za pomocą metod naturalnych, zgodnie z cyklem kobiety. Jest to młoda dziedzina, zapoczątkowana 25 lat temu przez ginekologa i chirurga prof. Thomasa W. Hilgersa ze Stanów Zjednoczonych, a w Europie praktykowana od 10 lat. Polega na analizie cyklu miesiączkowego według metody Creightona i określaniu dni występowania krwawienia, wydzieliny śluzowej i dni suchych. Na tej podstawie diagnozuje się przyczynę niepłodności i decyduje o podjęciu leczenia. Wśród korzyści wymienia się wysoką skuteczność metody (ok. 70 proc.), mniej ubocznych skutków zdrowotnych niż podczas stosowania in vitro, a także o wiele niższe koszty. Podkreśla się również, że w 30 proc. przypadków, w których zawiodły inne metody (m.in. in vitro), naprotechnologia okazała się skuteczna. Środowiska medyczne są podzielone na zwolenników in vitro i naprotechnologii i nie wypracowały na ten temat jednoznacznego stanowiska.

Co sądzą Polacy?

W pierwszej połowie czerwca br. CBOS przeprowadziło w Polsce sondaż na temat in vitro. Metodę tę akceptuje 73 proc. badanych (4 proc. mniej niż w roku ubiegłym). 58 proc. Polaków uważa, że ze sztucznego zapłodnienia mogą korzystać pary heteroseksualne, jednak nie muszą być małżeństwami. 66 proc. osób nie uznaje in vitro za grzech, a 63 proc. akceptuje tworzenie dodatkowych zarodków (zgadza się z tym 43 proc. katolików). 63 proc. wierzących uważa, że sztuczne zapłodnienie powinno być dostępne dla niepłodnych małżeństw.

W tym samym czasie podobne badanie zlecił Instytutowi Statystyki Kościoła Katolickiego na terenie swojej diecezji bp płocki Piotr Libera. Okazało się, że 40 proc. osób wierzących akceptuje zapłodnienie in vitro, a następne 20 proc. było skłonne to uczynić po spełnieniu pewnych warunków.

Technika czy odpowiedzialność?

Petr Hach, kierownik Instytutu Histologii i Embriologii I Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Karola w Pradze, zapytany, w jakim kierunku według niego zmierza ewolucja, odpowiedział: „Współczesność zmierza ku temu, że »wszystko, co technicznie możliwe, jest dozwolone«. Drugą możliwością – i tę bym polecał – jest wychowanie populacji do określonej odpowiedzialności. Myślę, że nie jest rozumne zachowywać się tak, jakby istniało jakieś prawo do tego, by mieć dzieci. Podobnie jak nie ma prawa do zdrowego albo długiego życia, w tym kontekście nie istnieje prawo do własnego dziecka”3.

Nowe trudności

Nowe problemy, przed którymi stoi społeczeństwo, to dążenie kobiet w bardzo zaawansowanym wieku do zabiegu sztucznego zapłodnienia, wynajęcie tzw. surogatki, matki zastępczej, która donosi ciążę i urodzi dziecko za odpowiednią opłatą. W Polsce kosztuje to 30–60 tys. zł. Problem ten ciągle nie jest uregulowany prawnie. Nie dotyczy to tylko Polski, podobnie sytuacja wygląda w Belgii, Danii, Finlandii, Wielkiej Brytanii, Grecji, Rosji czy Indiach. Następnym problemem jest dążenie kobiet będących w związkach lesbijskich do posiadania dzieci.

Kościół katolicki w Dignitas personae wskazuje, jak wielu problemów społeczeństwo mogłoby uniknąć, gdyby treść tego dokumentu była realizowana w praktyce. Wydaje się jednak, że tego prorockiego stwierdzenia społeczeństwo nie przyjmuje i przeważa w nim mentalność „mieć dziecko za wszelką cenę”. Chodzi zwłaszcza o kraje, które nazywamy zsekularyzowanymi. Czy Polska już do nich należy?

tłumaczyła Joanna Brodniwicz

1 Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary Dignitas personae dotycząca niektórych problemów bioetycznych, Watykan 2008. Kościół katolicki wcześniej wypowiadał się na temat metody in vitro w dokumencie Kongregacji Nauki Wiary Donum vitae (Instrukcja o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania) z 1987 roku.
2 Konwencja praw dziecka – międzynarodowa umowa przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 roku w Nowym Jorku; obowiązuje w 193 państwach świata; ma zapewnić międzynarodową ochronę i promocję praw dziecka, rozwija i uszczegółowia prawa znajdujące się w Powszechnej deklaracji praw człowieka oraz w Paktach praw człowieka. Czechosłowacja podpisała ją 30 września 1990 roku, a ratyfikowała 7 stycznia 1991 roku, weszła w życie 6 lutego tegoż roku. Polska ratyfikowała Konwencję 7 lipca 1991 roku z pewnymi zastrzeżeniami i własną interpretacją niektórych przepisów (Dz. U. 1991 nr 120 poz. 526). Odnośnie do art. 7 Polska zastrzegła, że rodzice przysposabiający dziecko mają prawo zachować w tajemnicy dane rodziców naturalnych.
3 http://ona.idnes.cz/embryolog-pri-umelem-oplodneni-se-v-podstate-likviduji-lidske-bytosti-1mm-/deti.asp?c=A090115_140209_tehotenstvi_bad (online z dnia 30.06.2010).

Za wszelką cenę?
Josef Dolista

urodzony 20 marca 1954 r. w Pradze – czeski teolog i filozof, profesor teologii dogmatycznej, wykładowca teologii dogmatycznej, fundamentalnej i ekumenicznej oraz filozofii i bioetyki, kierownik katedry filozofii i socjologii Wyższej Szkoły CEVRO w Pradze, profesor kontrakto...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszykKontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze