Słuchanie na modlitwie
Obce niebo, reżyseria: Dariusz Gajewski, występują: Agnieszka Grochowska, Bartłomiej Topa, Barbara Kubiak, Ewa Fröling, Tanja Lorentzon, Polska 2015
On, ona i ono. Tata, mama i dziecko. Marek, Basia i Ula. Czyli rodzina. W poszukiwaniu swojej drogi, swojego szczęścia, swego własnego nieba. W walce o utrzymanie relacji wewnętrznych, spajających ten żywy organizm, oraz zewnętrznych ze światem, który niby taki nowoczesny i bogaty, a jednak niebezpieczny. Obce niebo w reżyserii Dariusza Gajewskiego w widowiskowy i dramatyczny sposób pokazuje to napięcie.
Bohaterem filmu jest rodzina jako całość. Oto polskie małżeństwo z dzieckiem próbuje urządzić swój prywatny mikrokosmos na szwedzkiej ziemi. Sytuacja znana prawie każdemu z nas. Jeśli nie my sami, to na pewno ktoś z krewnych, bliższych lub dalszych, albo z grona znajomych i przyjaciół, ewentualnie sąsiedzi – ktoś bez wątpienia dotknął emigracji zarobkowej. To już nie tysiące, a miliony. Doświadczenie potężne, na ogromną skalę. Dobrze więc, że nasza rodzima kinematografia próbuje się z nim mierzyć.
Tym bardziej, gdy udaje się pokazać złożoność sytuacji niejako z wnętrza opowieści. To jedna z zalet Obcego nieba. Mimo zbyt wolno rozpędzającej się na początku akcji, twórcy osiągnęli cel najważniejszy: stworzyli narrację, która widza wciąga, angażuje emocjonalnie i sprawia, że wraz z rozwijającym się dramatem współodczuwamy jego porażającą moc. Gdy naszych bohaterów dosięga małżeński kryzys, od razu czujemy, że to nie koniec problemów. I dzieje się tak, jakby jakiś wytrawny strateg analitycznym umysłem przejrzał państwa Zielińskich, precyzyjnie za cel ataku obierając najsłabszy punkt: dziecko.
Widać, że ten film współtworzyła para z doświadczeniem wspólnego życia. Dariusz Gajewski i odtwarzająca rolę Basi Agnieszka Grochowska prywatnie są małżeństwem. Mają małego synka. Dobrze więc znają tajniki domowej egzystencji. Zapewne stąd wywodzą się ładne sceny zwykłego życia trojga osób, które chwytają chwile familijnego szczęścia. Proste żarty, wygłupy, intymny język zrozumiały jedynie dla tej trójki. Opowieść prowadzona jest tak, by widz sam zrozumiał, że źródłem problemów zewnętrznych jest konflikt wewnętrzny. Rodzina osłabiona od środka nie ma siły, by stawić czoła nadchodzącej fali.
Wygląda to tak, jakby zły świat tylko czyhał na taki trudniejszy moment. Szybko zwęszona zostanie ułomność, a przez lekko uchylone drzwi w pozytywną rzeczywistość zaraz wkroczy anioł zagłady, tu uosabiany przez Anitę, nadgorliwą urzędniczkę socjalną (Ewa Fröling). Co ciekawe, odgrywana przez nią postać działa w dobrej wierze. Kobieta jest całkowicie przekonana, że jej decyzje będą korzystne dla małej Uli (Barbara Kubiak). Działając w imieniu bezosobowego systemu, wtłoczona w jego odhumanizowane tryby, nie dostrzega, że sama zatraca swoje człowieczeństwo. Bardzo ciekawa kreacja, odsłaniająca niebezpieczeństwo przesiąknięcia regułami korporacyjnej rzeczywistości, które w pewnym momencie niepostrzeżenie zagłuszają ludzką podmiotowość.
W ten sposób bezduszny system wkracza w życie polskiej rodziny na emigracji. Tak, nasi bohaterowie są osłabieni wewnętrznym kryzysem. Być może Marek (Bartłomiej Topa) mógłby być bardziej odpowiedzialny, a Basia mniej porywcza. Filmowa opowieść to dostrzega, lecz patrzy na nich z wyrozumiałością. Któż bowiem z nas mógłby bez wahania powiedzieć, że na ich miejscu zachowałby się lepiej? Popatrzmy szerzej na ich sytuację. Wyrwani ze swych domów, oddzieleni morzem i tysiącem kilometrów od rodziny, wrzuceni w skandynawski projekt nowego społeczeństwa, którego nie rozumieją. Borykają się z trudnościami mieszkaniowymi i finansowymi, nie mają wsparcia bliskich i przyjaciół. Tytułowe niebo jest im obce. Reżyser ma zatem rację, akcentując bytowe uwarunkowania, które nie pozostają bez wpływu na ich życie.
Warto na chwilę zatrzymać się nad tym właśnie zagadnieniem. Za sprawą papieża Franciszka sporo ostatnio mówimy o rodzinie, która doświadcza kryzysu. Podczas czuwania na placu Świętego Piotra papież modlił się z wiernymi, by rozpoczynający się synod „poświęcił uwagę sytuacjom kruchości, które stawiają rodzinę w obliczu prób: ubóstwa, wojny, choroby, śmierci bliskich, poranionych i chaotycznych relacji, z których rodzą się trudności, urazy i porażki”.
Bez wątpienia emigracja jest taką sytuacją kruchości. I tak ją właśnie przedstawia Dariusz Gajewski w swej najnowszej produkcji. Być może Basia i Marek poradziliby sobie z kryzysem małżeńskim, gdyby mieszkali w ojczystym kraju, wśród bliskich, gdyby nie byli zmuszeni do wyjazdu, gdyby mieli zapewnione lepsze warunki do życia, gdyby szwedzki system starał się im faktycznie pomóc. Zamiast tego pod obcym niebem ich chwilowe niedomaganie próbuje się „leczyć” rozbiciem rodziny. Czy będą mieli tyle siły, by o tę rodzinę, czyli o siebie, zawalczyć? By przeciwstawić się swoim słabościom i wrogiemu systemowi? Naturalnie drastyczne metody urzędników wywołują drastyczne reakcje. Między desperacją a szaleństwem, dosłownie na krawędzi, nad przepaścią, motywowani miłością podejmują taką próbę.
Ten film ma wady. Zbyt wolno się rozkręca, jest za długi. Ale jego mocną stroną jest aktorstwo. Agnieszka Grochowska zasłużenie otrzymała nagrodę za najlepszą pierwszoplanową rolę żeńską na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Gdyni. Ta jedna z najbardziej utalentowanych polskich aktorek pokolenia trzydziestolatków stworzyła na ekranie na przestrzeni kilku ostatnich lat serię charakterystycznych i krwistych osobowości, między innymi w takich obrazach jak Wałęsa. Człowiek z nadziei, W ciemności, Obce ciało czy Bez wstydu. W Obcym niebie w duecie z równie uzdolnionym Bartłomiejem Topą zagrali wiarygodny związek, w którym aż iskrzy od emocji. Młodziutka Basia Kubiak fenomenalnie poradziła sobie z bardzo trudną rolą dziewczynki, która przedwcześnie musi dorosnąć, nauczyć się obcego języka, radzić sobie w nowych szkołach i podejmować zbyt trudne jak na swój wiek decyzje. Do tego Szwedka Ewa Fröling, wcielająca się w urzędniczkę bez serca, która poraża widza swym kamiennym wyrazem twarzy. Wszystko to składa się na wysokiej klasy artystyczne przedstawienie.
Ogląda się je z przyjemnością. Nie tylko dlatego, że jest dobrze zrealizowane oraz porusza tak ważny i aktualny problem emigracji. Wartością dodaną, która mnie ujęła, jest dojrzały namysł nad rodziną jako taką. Dlatego właśnie napisałem wcześniej, że to ona jest głównym bohaterem filmu – sama w sobie, jako skomplikowany organizm oraz jako rzeczywistość społeczna niezwykle podatna na zewnętrzne uwarunkowania. Obce niebo, poprzez kontrastowe zestawienie z symbolicznym skandynawskim chłodem, pokazuje rodzinę jako źródło życiodajnego ciepła. Jako ognisko, którego nieustannie trzeba doglądać.
Oceń