Grzech i łaska nad rzeką Inn

Grzech i łaska nad rzeką Inn

Na początku września 2005 roku przebywałem w Austrii, w Linzu na zaproszenie kolegi z czasów studiów na politechnice, który tam obecnie pracuje jako inżynier spawalnictwa. Powodem mojego przyjazdu było nie tylko zaproszenie Jurka, ale także lektura książki Benedykta XVI Moje życie. Po jej przeczytaniu zapragnąłem zobaczyć chociaż niektóre miejsca związane z dzieciństwem i młodością Josepha Ratzingera. Już na miejscu zacząłem sobie uświadamiać, że w Linzu uczył się i swoją młodość spędzał Adolf Hitler.

Wyruszając z Linzu do południowo–wschodniej Bawarii, zatrzymałem się najpierw w tzw. Górnej Austrii w nadgranicznym miasteczku Braunau nad rzeką Inn. Jest to miejsce narodzin i chrztu Adolfa Hitlera. Przed jego rodzinnym domem znajduje się kamień z obozu koncentracyjnego w Mauthausen, a na nim napis: „Nigdy więcej faszyzmu, który pochłonął miliony ofiar”. O tym, że jest to dom, w którym mieszkał Adolf Hitler, dowiedziałem się z przewodnika. Po zwiedzeniu Braunau przeszedłem przez most na wspominanej już rzece Inn i znalazłem się w Niemczech, w Bawarii. Kolejką dostałem się do niedalekiego Marktl, rodzinnej miejscowości Josepha Ratzingera, także leżącego nad rzeką Inn. Jest to maleńkie, urokliwe miasteczko znajdujące się niedaleko Braunau. Przybyłem tam akurat w dniu, kiedy Kościół niemiecki wykupił na własność kamienicę, w której urodził się obecny papież Benedykt XVI. Tuż obok znajduje się kościół, w którym został on ochrzczony.

Na domu w Braunau nie było żadnej tablicy. Widać, że Austriacy i Niemcy wstydzą się Hitlera i swojej historii z nim związanej. Jest tylko ów kamień, który pojawił się tam w 1989 roku, w stulecie urodzin Adolfa Hitlera. Inaczej jest w Marktl, gdzie urodził się Joseph Ratzinger. Na ścianie domu widnieje tablica informująca o jego urodzinach: „Dom narodzin kardynała Josepha Ratzingera, prefekta rzymskiej Kongregacji Wiary. Urodzony 16.04.1927 roku”.

Dalszym celem wędrówki było Tittmoning, gdzie w kamienicy obok rynku mieszkała rodzina Ratzingerów. Z Marktl w tę stronę nie było żadnego autobusu ani pociągu, postanowiłem więc podróżować autostopem. Zabrał mnie ze sobą pewien Bawarczyk. Był wyraźnie poruszony, kiedy usłyszał, że jestem księdzem z Polski i zwiedzam miejsca związane z papieżem Benedyktem. On także zauważył tę przeciwstawną symbolikę miejsc leżących obok siebie: Marktl, w którym urodził się papież, i Braunau, w którym urodził się Hitler. „Tamten prowadził nas do piekła, a ten prowadzi nas do nieba”, powiedział do mnie. Mnie w tym momencie przyszły do głowy słowa św. Pawła z listu do Rzymian: „gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (5,20), bo rzeczywiście wielkim darem i wielką łaską dla Niemców i Austriaków jest wybór Bawarczyka Josepha Ratzingera na stolicę Piotrową. Są z niego dumni. Do Marktl przybywa każdego dnia wiele pielgrzymek z całych Niemiec. I widać rozmodlenie ich uczestników. Także spotkanie w Kolonii z młodzieżą wywołało wielkie duchowe poruszenie wśród licznych Niemców.

Wróćmy jednak do geografii. Z Tittmoning poprzez piękne bawarskie wioski i miasteczka przejechałem mikrobusem do Traunstein, by tam w maleńkiej wsi Hufschlag zobaczyć kolejny dom, w którym mieszkali państwo Ratzingerowie. „Tutaj po długiej wędrówce odnaleźliśmy naszą prawdziwą ojczyznę”, mówi w swoich wspomnieniach Benedykt XVI. Był to rok 1936. Nazizm zataczał coraz szersze kręgi. Ratzingerowie mieli wówczas za sobą dwuletni pobyt w Marktl am Inn (1927–1929), trzy lata w Tittmoning nad rzeką Salzach (1929–1932), czteroletni pobyt w Aschau nad rzeką Inn (1932–1936), gdzie młody Ratzinger przystąpił do pierwszej komunii świętej, i wreszcie w Traunstein, gdzie kupili XVIII–wieczny dom. Byli więc ciągle w drodze. Nauka w gimnazjum humanistycznym w Traunstein bazowała

na dorobku starożytności greckiej i łacińskiej i tworzyła duchową postawę, która odpierała zniewolenie przez totalitarną ideologię.

Joseph Ratzinger pisze:

Przeglądałem nasz ówczesny śpiewnik, który zawierał oprócz starych i wartościowych również szereg nazistowskich pieśni lub ideologiczne hasła, wciśnięte w treści starych utworów. Spostrzegłem wówczas, że nasz nauczyciel muzyki, prawy katolik, nakazał skreślić nam słowa „Juda den tod” — „Żydom śmierć”, a w zamian napisać; „Wende die Not” — „przemień trudną sytuację”. Ale już w rok po moim wstąpieniu do gimnazjum nadeszła decydująca „reforma”. Całkowicie zniknęły zajęcia z greki, a łacina została znacząco ograniczona i rozpoczynała się dopiero od trzeciego roku. Za to duże znaczenie otrzymały języki nowoczesne, szczególnie angielski, oraz nauki przyrodnicze. Wraz z nowym typem szkoły przyszło również nowe, młode pokolenie nauczycieli. Można w nim było odnaleźć wspaniałe osobistości, ale również przodujących działaczy nowego reżimu. W ciągu następnych trzech lat usunięte zostały ze szkoły lekcje religii, a w ich miejsce wprowadzono wiele zajęć sportowych. Chwała Bogu, że tym, którzy swoją gimnazjalną edukację zaczynali przed „reformą”, pozwolono skończyć gimnazjum zgodnie z uprzednim programem” (s. 25–26).

I tak oto pośród „fal śmierci”, które napływały wraz z nazizmem, młody Ratzinger odkrywał swoją ścieżkę życia.

Korzystałem z książki: Joseph Ratzinger, Moje życie. Wspomnienia z lat 1927–1977, Edycja św. Pawła, Częstochowa 2005.

Grzech i łaska nad rzeką Inn
Józef Klimurczyk OP

urodzony w 1948 r. – dominikanin, promotor różańca, asystent świeckich dominikanów, mieszka w Hermanicach. Życzenia imieninowe przyjmuje 19 marca....