Prowincjałki z Loyoli

Prowincjałki z Loyoli

Na przełomie listopada i grudnia w baskijskiej Loyoli zebrali się przełożeni jezuickich prowincji z całego świata wraz z generałem Towarzystwa Jezusowego Peterem Hansem Kolvenbachem. Było to dla mnie pierwsze tego rodzaju doświadczenie. Do tej pory brałem jedynie udział w spotkaniach prowincjałów europejskich. Możliwość rozmawiania w jednym miejscu z ludźmi pochodzącymi z różnych zakątków świata, którzy są odpowiedzialni za wiele dzieł apostolskich prowadzonych przez zakon, to wspaniała okazja poznania Kościoła powszechnego w jego różnorodności.

Okazało się, że tendencje odśrodkowe (nie mówimy oczywiście o herezjach) w Kościele są dość silne. Przede wszystkim Azja (a szczególnie Indie) podkreślają potrzebę autonomii i niezależności wynikającą z różnic kulturowych. Obawiają się centralizacji w Kościele, bo ta – ich zdaniem – oznaczałaby niepotrzebną, a nawet zgubną próbę europeizacji Kościołów azjatyckich. Stąd pytanie o relację między przełożonym generalnym zakonu urzędującym w Rzymie a prowincjałami zebranymi w konferencje poszczególnych regionów.

Jezuickie dyskusje nad kształtem rządów w zakonie wpisują się w ogólnokościelny problem wielości i jedności, a mianowicie relacji między Kościołem powszechnym a Kościołami lokalnymi, to znaczy między papieżem a biskupami ordynariuszami. Wielkimi postaciami tego sporu byli dwaj kardynałowie Kurii Rzymskiej: Joseph Ratzinger i Walter Kasper. Ten ostatni podkreślał, że Kościół jest komunią Kościołów lokalnych, które powinny cieszyć się należytą samodzielnością; natomiast kardynał Ratzinger opowiadał się za prymatem Kościoła powszechnego, co w praktyce – zdaniem niektórych – prowadzi do umacniania się wyższości Kurii Rzymskiej nad ordynariuszami Kościołów lokalnych. Pierwszemu stanowisku grozi niepokojąca różnorodność zwyczajów i praw (np. w jednych Kościołach lokalnych księży obowiązywałby celibat, w innych byliby księża żonaci), druga zaś opinia prowadzi do watykańskiego autorytaryzmu i niszczenia uzasadnionego pluralizmu w Kościele.

Innym ciekawym tematem dyskutowanym przez jezuickich prowincjałów w Loyoli była sprawa udziału świeckich w jezuickiej misji. Okazuje się, że w ciągu ostatnich 40 lat szeregi synów św. Ignacego z Loyoli stopniały z 35 tys. do 20 tys., ale liczba dzieł apostolskich wzrosła. Jak to możliwe? Dzięki współpracy ze świeckimi, którzy dzielą z jezuitami ignacjańską duchowość oraz angażują się – już to jako wolontariusze, już to jako zatrudnieni pracownicy – w jezuickie apostolstwo. Niektórzy chyba nawet sądzą, że nadchodzi czas świeckich w Kościele w tym m.in. sensie, iż wiele zakonów w niedługim czasie wymrze, a w ich miejsce wejdą świeccy, w tym różnego rodzaju ruchy kościelne. Całkowicie skrajną postacią tego myślenia jest przekonanie, że dość liczne powołania zakonne, np. w Polsce, wcale nie są powodem do radości, gdyż niczego nie rozwiązują, a opóźniają jedynie nadchodzącą nieuchronnie erę świeckich w Kościele będącą kolejnym stadium rozwoju wspólnoty uczniów Chrystusa. Powstaje zatem pytanie, czy od mówienia o świeckich, którzy dzielą jezuicką misję, nie powinniśmy przejść do mówienia o świeckich jako nowych podmiotach apostolskich przejmujących misję zakonników. Pewne światło (albo cień) rzuca na powyższe rozważania fakt, że w ostatnich dziesięcioleciach praktyczny stosunek do życia zakonnego w Kościele raczej się pogorszył, niż pogłębił. Dla wielu osób zakony są problemem, a nie darem Ducha Świętego. Niektóre środowiska rozumieją życie zakonne w ten sposób, że jeśli nowe ruchy kościelne byłyby wiosną Kościoła, to zakony można by nazwać jego jesienią, jeśli nie zimą.

Problemy są niełatwe, ale realne. Być może dlatego generał jezuitów ogłosił Rok Jubileuszowy 2006, w którym jezuici chcą wspominać trzech pierwszych „towarzyszy Jezusa”: św. Ignacego Loyolę (zm. 1556), św. Franciszka Ksawerego (ur. 1506) i bł. Piotra Fabera (ur. 1506). Rok Jubileuszowy prowincjałowie z ojcem generałem na czele zainaugurowali w dniu 3 grudnia w Javier, gdzie urodził się Ksawery. Chodzi o to, aby myślenie o przyszłości zakorzenić we wzorcach z przeszłości. Czasy, w których działali pierwsi jezuici, wcale nie były łatwiejsze od naszych. Wręcz przeciwnie, misje, których Loyola i jego towarzysze się podejmowali, przekraczały trudnością i stopniem ryzyka nasze współczesne plany apostolskie. Tyle że oni byli święci i nie bali się krzyża. Dziś też Kościół najbardziej potrzebuje świętych, którzy nie boją się umierać…

Prowincjałki z Loyoli
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....