Egzorcystów dmuchanie na zimne
fot. sam moqadam / UNSPLASH.COM

Egzorcystów dmuchanie na zimne

W minionym sezonie ogórkowym jednym z ulubionych tematów mediów wszelakiego autoramentu było komentowanie pewnej ulotki przygotowanej przez pewnego egzorcystę, a opublikowanej na stronach pewnej kurii. Nie zamierzam dołączać do komentatorów tego tekstu. Jednak rzecz wyszła ze śląskiej prowincji, a tumult wokół sprawy obudził we mnie lekko uśpionego tegorocznymi upałami dogmatyka (on tam cały czas gdzieś w środku mieszka, gotowy do interwencji). Jest bowiem kilka kwestii, które w związku z nauczaniem egzorcystów o tzw. zagrożeniach duchowych – uwarunkowanego, pamiętajmy, bardzo specyficznym, ale i wąskim doświadczeniem, każe nieraz dmuchać na zimne – wymaga dostawienia drugiej nogi dla zrównoważenia zbyt chyba jednostronnej narracji.

Fundamentalna sprawa dotyczy tego, co właściwie jest „zagrożeniem duchowym”. Tu – moim zdaniem – zapanowała totalna konfuzja. W najróżniejszych katalogach zagrożeń miesza się bowiem pokusy, grzechy, rzeczy bądź sytuacje, które w określonych okolicznościach mogą ułatwiać działanie złego ducha.

Zostało Ci jeszcze 73% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się