Profesor wszechnauk
fot. samsommer / UNSPLASH.COM

Profesor wszechnauk

Marek Konarski (pseudonim Marecki)

Marecki jest pochodzenia arystokratycznego. Kiedyś jego przodkowie nazywali się z francuska Marain. Ale za bardzo podobały im się polskie dziewczyny, więc zostali w Polsce. – Co ja jestem winien, że urodziłem się z wodogłowiem – odpalił, kiedy na niego patrzyłem z niechęcią.

Marecki jest średniego wzrostu, przeraźliwie chudy, zawsze z rozczochranymi włosami, stale zaaferowany. Skrada się cicho jak kot. Ma zawsze pozytywną odpowiedź na wszystkie pytania. I ma jeszcze cudowny obezwładniający uśmiech. Głowę zawsze chowa w ramiona, gdy coś zdaje się go przerastać.

Mareckiego na początku nie lubiłem. Wtrącał się we wszystko. Nadzwyczaj ruchliwy. Wykorzystywał każdą okazję, aby zrobić coś pożytecznego, o co nikt go nie prosił. Niekiedy bywało go za dużo. Wszystko komentował. Niekiedy uważnie słuchał.

Nie potrafię zidentyfikować chwili, od której Marecki stał się dla mnie kimś ważnym.

Najprawdopodobniej było to wtedy, kiedy jeden z braci spytał mnie, dlaczego i za co kocham Jana Pawła II. Zaniemówiłem z wrażenia, że ktoś może mnie pytać o rzeczy tak

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się