Dlaczego to jest grzech?
fot. bogomil mihaylov / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Marka

0 opinie
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 54,90 PLN
Wyczyść

Antykoncepcja jest rozerwaniem jedności znaczenia aktu seksualnego. Rozerwanie to polega na odrzuceniu znaczenia płodności z aktu małżeńskiego.

Stosowanie środków antykoncepcyjnych czy – mówiąc szerzej – rozmaitych metod regulacji, a raczej ograniczania poczęć jest tym tematem w nauczaniu Kościoła, który budzi najwięcej kontrowersji.

Kościół jako ten, któremu została powierzona prawda objawiona, postrzega siebie jako uprawnionego nauczyciela porządku moralnego. To sprawia, że przedmiotem nauczania Kościoła są kwestie odnoszące się zarówno do duchowo-religijnego wymiaru ludzkich doświadczeń, jak i do takich aspektów życia, w których człowiek występuje jako aktywny podmiot działania moralnego. W związku z rozwojem nauk medycznych i coraz większymi możliwościami ingerowania w procesy życiowe – od prokreacji po umieranie – zwłaszcza te ostatnie są współcześnie przedmiotem ogromnego zainteresowania Kościoła. Mogą być one rozpatrywane niemal wyłącznie w perspektywie tzw. naturalnego prawa moralnego, które pozwala odnieść się do moralno-etycznego znaczenia i jakości ludzkiego działania w oparciu o przyrodzoną refleksję moralną.

Nieco historii

Problem antykoncepcji pojawił się w doktrynie Kościoła w ubiegłym wieku. Już w 1930 roku, w encyklice Casti connubii papież Pius XI stwierdził:

Akt małżeński z natury swej zmierza ku płodzeniu potomstwa. Działa zatem przeciw naturze i dopuszcza się niecnego, w istocie swej nieuczciwego, czynu ten, kto spełniając uczynek, świadomie pozbawia go jego skuteczności. (…) Ktokolwiek użyje małżeństwa w ten sposób, by umyślnie udaremnić naturalną siłę rozrodczą, łamie prawo Boże oraz prawo przyrodzone i obciąża sumienie swoje grzechem ciężkim1.

Wypowiedź ta była reakcją na pojawiającą się praktykę i nową koncepcję instytucji małżeństwa.

Tematem etycznego oblicza ingerowania w ludzką prokreację w kontekście zjawisk i procesów, które obserwowane były w latach 60. ubiegłego stulecia, zajął się również papież Paweł VI. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że podjęcie przez Kościół tematu ingerencji w ludzką prokreację w dokumencie tak wysokiej rangi, jakim jest encyklika, może budzić zastrzeżenia, wątpliwości czy nawet sprzeciw. Dlatego uzasadnił swoje działanie, odwołując się do określonej wizji Kościoła i porządku moralnego.

Zapewne nikt z wiernych nie zamierza przeczyć, że w kompetencjach Nauczycielskiego Urzędu Kościoła leży interpretowanie naturalnego prawa moralnego. Nie ulega bowiem wątpliwości, że – jak to wielokrotnie oświadczali Nasi Poprzednicy – Jezus Chrystus, czyniąc Piotra i Apostołów uczestnikami swojej boskiej władzy i posyłając ich, aby nauczali wszystkie narody Jego przykazań, ustanowił ich zarazem autentycznymi strażnikami i tłumaczami całego prawa moralnego, a więc nie tylko ewangelicznego, ale także naturalnego. Prawo bowiem naturalne jest również wyrazem woli Bożej i jego wierne przestrzeganie jest ludziom konieczne do zbawienia2.

Mówiąc o swoich poprzednikach, Paweł VI miał na myśli nauczanie papieży, począwszy od cytowanego już Piusa XI, a na Janie XXIII skończywszy.

Encyklika Humanae vitae została ogłoszona w szczególnym kontekście przemian obyczajowych, które zbiegły się z wypracowywaniem kolejnych metod i środków antykoncepcyjnych. Niewątpliwie encyklikę Pawła VI można wpisać w historię etycznej refleksji nad zagadnieniami medycznymi i moralnymi.

(…) Rozwinęła się ona w tej burzliwej dekadzie, która stanowi zdecydowany przełom, spowodowany licznymi sprzecznościami, ale przede wszystkim stymulowana była ruchami typowymi dla lat sześćdziesiątych: od ruchów na rzecz praw człowieka, czy ekologii, do działania na rzecz kontroli demograficznej i płodności (…), a także do tych środowisk, które kontestowały publiczne autorytety moralne3.

Atmosfera tych lat każe patrzeć na encyklikę Humanae vitae w perspektywie historycznej i filozoficzno-obyczajowej, a nie tylko w wymiarze kazuistycznych rozwiązań kwestii płodności i odpowiedzialnego rodzicielstwa. Antykoncepcja bowiem, która została poddana krytycznej analizie i ocenie w tym dokumencie, to przede wszystkim określona wizja człowieka, jego seksualności, płodności i rodzicielstwa, a dopiero na drugim miejscu jest to kwestia technik, których dostarcza współczesna nauka.

Tę doktrynę Pawła VI podejmuje, kontynuuje i rozwija Jan Paweł II. Jego ocena antykoncepcji wynika z personalistycznej wizji miłości małżeńskiej, wyrażającej się najpełniej we wspólnocie osób, której fundamentem jest małżeńskie przymierze – sakrament. Taką wizję przedstawił Jan Paweł II w cyklu środowych katechez, pod wspólnym tytułem „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”4.

Płciowość z wykluczeniem prokreacji

Podstawowym argumentem w ocenie antykoncepcji jest wykluczenie sensu prokreacji z seksualnego aktu mężczyzny i kobiety.

Antykoncepcja – jako działanie mające wykluczyć poczęcie czy zapobiec mu – jest zjawiskiem bardzo starym. Już w starożytnym Egipcie znane były pewne środki antykoncepcyjne. Nie znamy ich skuteczności i mechanizmów działania, ale istotne jest to, że już wtedy poszukiwano tego, co jest istotą myślenia antykoncepcyjnego – wykluczenia płodności z aktu seksualnego5. Także na kartach Biblii spotykamy ten problem. Onan zobowiązany prawem do wzbudzenia potomstwa unikał jednak poczęcia, zbliżając się do żony swego zmarłego brata6. W tym przypadku mamy jednocześnie sformułowaną ocenę zachowania Onana – „Złe było w oczach Pana to, co on czynił”7. Do tego biblijnego wątku nawiązuje Pius XI w Casti connubii.

Jak już wspomniałem, antykoncepcja, w sensie znanych i stosowanych dziś technik i środków, pojawiła się w XX wieku. Związane jest to z rozwojem nauk biomedycznych, które poznając mechanizm ludzkiej płodności, pokazują także sposoby jej wykluczenia.

W tym miejscu pojawiają się pytania o godziwość zastosowania możliwych i dostępnych technik, bez uwzględniania ich wewnętrznego moralnego sensu. Są to pytania uwzględniające moralną ambiwalencję osiągnięć nauk biomedycznych8. Najważniejsze w kontekście antykoncepcji jest pytanie o antropologiczny sens ludzkiej płciowości i płodności.

W fundamentalnym dla tego tematu dokumencie – encyklice Humanae vitae – Paweł VI podejmuje to zagadnienie, bazując na właściwej dla chrześcijańskiego personalizmu integralnej wizji osoby ludzkiej i małżeństwa. Niejako na marginesie, ale koniecznie należy zaznaczyć, że o właściwej, pełnej relacji seksualnej można mówić wyłącznie w faktycznie istniejącym związku małżeńskim, który dla chrześcijan jest świętym sakramentem9. Tylko w takim związku można bowiem realizować jego najważniejsze i istotne przymioty i dobra. Tych przymiotów i dóbr nie sposób dostrzec i zrealizować w niedookreślonych i niestabilnych formach współżycia, np. w związkach partnerskich, które dzisiaj proponowane są jako instytucje quasi-małżeńskie.

W personalistycznej wizji miłość małżeńska jest miłością na wskroś ludzką, to znaczy, że jest „zarazem zmysłowa i duchowa”10. Zintegrowanie tych dwóch wymiarów wskazuje najpierw na nobilitację czy wręcz uświęcenie cielesnych, seksualnych relacji małżonków. Jest jednocześnie włączeniem tych relacji do moralnego obrazu małżeństwa, czyli jest wskazaniem, że akty seksualne mają swoją wewnętrzną moralną wartość i nie wyczerpują się w czysto doznaniowych czy fizjologicznych wymiarach.

Innymi cechami miłości małżeńskiej, podkreślonymi przez Pawła VI, są wierność, wyłączność, a przede wszystkim płodność11. Są to istotne i konieczne dla katolickiej wizji małżeństwa cechy, których uznanie i szczera chęć realizowania wręcz decydują o faktycznym zaistnieniu związku małżeńskiego. Oznacza to więc, że ich jednoznaczne odrzucenie i wszelkie działania zmierzające do ich wykluczenia powodują zanegowanie natury małżeńskiego przymierza jako całości. Natomiast każde jednostkowe naruszenie tych wartości jest kwalifikowane jako poważne wykroczenie moralne.

Na tym tle Paweł VI mówi o wewnętrznym znaczeniu i ładzie aktu małżeńskiego. „Stosunki, przez które małżonkowie jednoczą się w sposób intymny i czysty, i przez które przekazuje się życie ludzkie, są – jak to przypomniał niedawno Sobór – »uczciwe i godne« (KDK 49)”12. Owo sformułowanie można określić jako zdefiniowanie wewnętrznej natury aktu małżeńskiego. To jest istotny moment dla określenia moralnej godziwości i dobroci aktu małżeńskiego. O jego wewnętrznym dobru decyduje zachowanie jedności dwóch znaczeń tego aktu.

Jeżeli zatem zostaną zachowane te dwa istotne elementy stosunku małżeńskiego, a więc oznaczanie jedności i rodzicielstwa, to wtedy zatrzymuje on w pełni swoje znaczenie wzajemnej i prawdziwej miłości oraz swoje odniesienie do bardzo wzniosłego zadania, do którego człowiek zostaje powołany – a mianowicie do rodzicielstwa13.

Można powiedzieć, że mamy tu podwójną płaszczyznę wewnętrznej jedności. Chodzi o spójność jego sensu, jednoczącego mężczyznę i kobietę, z sensem płodności. Z drugiej strony jest to jedność powołania, którym zostali obdarowani małżonkowie – powołania do małżeństwa i do rodzicielstwa. Mężczyzna i kobieta, jako mąż i żona, są jednocześnie – przynajmniej potencjalnie – ojcem i matką. Te dwa elementy są nierozerwalnie zjednoczone i nie mogą być realizowane w oderwaniu od siebie. Nie można realizować jedności seksualnej, eliminując za pomocą jakichś działań czy środków jej wymiaru rodzicielskiego. Nie można realizować rodzicielstwa bez jedności małżeńskiej. Ten drugi problem nabiera dzisiaj szczególnego znaczenia.

Antykoncepcja jest właśnie takim rozerwaniem jedności znaczenia aktu seksualnego. Rozerwanie to polega na odrzuceniu znaczenia płodności z aktu małżeńskiego. „Odrzucić również należy wszelkie działanie, które – bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków – miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego”14.

Postawa i praktyka antykoncepcyjna polega więc na pragnieniu przeżywania seksualności i doświadczania jej wymiaru zmysłowego z jednoczesnym wykluczeniem jej wymiaru płodnego. W najgłębszej refleksji nad tym zagadnieniem należałoby to rozerwanie jedności odnieść nie tylko do wewnętrznego sensu poszczególnego aktu, ale także do sposobu przeżywania relacji małżeńskiej. Czyni to – nawiązując do doktryny Pawła VI – Jan Paweł II, który w adhortacji Familiaris consortio stwierdza: „Kiedy małżonkowie, uciekając się do środków antykoncepcyjnych, oddzielają od siebie dwa znaczenia, które Bóg Stwórca wpisał w naturę mężczyzny i kobiety i w dynamizm ich zjednoczenia płciowego, zajmują postawę »sędziów« zamysłu Bożego i »manipulują« oraz poniżają płciowość ludzką, a wraz z nią osobę własną i współmałżonka, fałszując wartość »całkowitego« daru z siebie”15. Ten całkowity dar z siebie zawiera wzajemną akceptację małżonków, którzy są jednocześnie potencjalnymi rodzicami ich wspólnego dziecka, jak i akceptację znaczenia tego, co zawiera w sobie wspólnie przeżywany akt seksualny.

Można więc powiedzieć, że antykoncepcja jest przeżywaniem seksualności z wykluczeniem płodności. I jako taka – zarówno w znaczeniu trwałej postawy – mentalności antykoncepcyjnej, jak i w znaczeniu poszczególnych aktów, zostaje oceniona jako moralnie negatywna.

Kwestie zdrowotne i zagrożenie życia

W moralnej ocenie antykoncepcji nie można pominąć zdrowotnych skutków jej stosowania. Problem szkodliwości środków antykoncepcyjnych występuje zwłaszcza przy stosowaniu środków hormonalnych. Środki te zawierają estrogeny i progestrageny które wywołują taki stan w organizmie kobiety, że blokowana jest owulacja. Jest to zasadniczy cel w mechanizmie działania tych środków.

Długotrwały stan nienaturalnego poziomu wspomnianych hormonów nie jest obojętny dla zdrowia kobiety. Wśród typowych powikłań zdrowotnych spowodowanych zażywaniem środków hormonalnych wymienia się problemy z miesiączkowaniem, spadek gęstości kości, nowotwory, nadciśnienie, choroby serca, zakrzepicę, udar i depresję16. Niedawno głośnym echem odbiło się wycofanie z rynku środków Yasmin, Yaz i Yasminelle, które zawierały drospirenon i których stosowanie skutkowało ciężkimi powikłaniami, takimi jak plamienia i krwawienia, bolesność piersi, kurcze łydek, obrzęki nóg i rąk, bóle głowy, spadek libido, senność, dobijające wahania nastroju oraz problemy z układem pokarmowym: bóle brzucha, wymioty i biegunka. Sporadycznie występowały długie i obfite krwawienia miesiączkowe, omdlenia, drętwienia kończyn, hirsutyzm, tycie, wzrost temperatury ciała oraz nieprawidłowe wyniki badania moczu – obecność w nim ciał ketonowych. W Stanach Zjednoczonych zanotowano kilkadziesiąt przypadków zgonów z powodu powikłań kardiologicznych u młodych kobiet. Powiązano je ze stosowaną antykoncepcją. Wiadomości o śmierci czterech pacjentek i wycofaniu specyfiku Diane 35 ze sprzedaży spowodowały bardzo duże zamieszanie we Francji17.

Innym skutkiem stosowania środków hormonalnych jest ich możliwe działanie wczesnoporonne. Jest to spowodowane zmniejszeniem grubości błony śluzowej macicy, czego skutkiem może być trudność w zagnieżdżeniu się zarodka. To oznacza wczesne, niezauważalne dla kobiety sprowokowane poronienie18.

***

Jakże często pada pytanie: „Dlaczego Kościół uznaje antykoncepcję za grzech?”. Jakże często słyszymy postulat: „Kościół powinien zmienić swoje stanowisko w kwestii antykoncepcji”. Niech powyżej zaprezentowane problemy i aspekty tego tematu będą jakąś pomocą w sformułowaniu odpowiedzi na te pytania i postulaty.

1 Pius XI, Encyklika Casti connubii, Rzym 1930.
2 Paweł VI, Encyklika Humanae vitae, 4
3 W.T. Reich, Origine, sviluppo e futuro della bioetica, w: Bilancio di 25 anni di bioetica, red. G. Russo, Torino 1997, s. 27.
4 Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, Lublin 2008.
5 Por. J. Orzeszyna, Antykoncepcja, w: Encyklopedia bioetyki, Radom 2005, s. 38; por. K. Imieliński, Medycyna i seks, Warszawa 1987, s. 91 nn.
6 Por. Rdz 38,8 nn.
7 Rdz 38,10
8 Por. M. Doldi, M. Picozzi, Introduzoine alla bioetica, Torino 2000, s. 13 nn.
9 Por. HV 8
10 HV 9
11 Por. HV 9
12 HV 11
13 HV 12
14 HV 14
15 FC 32
16 Por. W. Larimor, J. Standford, Postfertilization Effects of Oral Contraceptives and Their Relationship to Informed. Consent, „Archives of Family Medicine” 2000, vol. 9, nr 2, s. 126–133; polskie opracowanie: M. Tabor, Prawda o pigułce antykoncepcyjnej a świadoma zgoda pacjentki, „Głos dla Życia” 2011 nr 5, s. 23–25.
17 Por. http://zdrowie.wieszjak.pl.
18 Por. W. Larimor, J. Standford, op. cit.

Dlaczego to jest grzech?
ks. Adam Sikora

urodzony w 1957 r. w Kępnie – kapłan archidiecezji poznańskiej, moralista, wykładowca teologii moralnej na Wydziale Teologicznym UAM w Poznaniu....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze