Czasami jestem pustelnikiem
fot. erika / UNSPLASH.COM

Czasami jestem pustelnikiem

Samotność jest wpisana w człowieka, nie da się jej wyrzucić, mało tego, trzeba ją przyjąć i przeżyć. Jest ona bowiem niezbędna do prawdziwego spotkania z sobą samym, a w efekcie do prawdziwych relacji z innymi.

„Dla wprowadzonych w tajemnicę łaski góry są lepsze od miast” – pisał w IV wieku św. Efrem. Podobną myśl można znaleźć u św. Bazylego, który w jednym z listów do przyjaciela św. Grzegorza z Nazjanzu opisuje swoją pustelnię: „Wyprawiłem się do Pontu, by szukać schronu. Tu wskazał mi Bóg ustroń, która odpowiada ściśle memu usposobieniu”. Bardzo bliskie są mi te słowa. Ciekawi mnie i pociąga życie eremitów, szczególnie kartuzów i kamedułów. Ojciec tych pierwszych św. Bruno napisał: „Ile samotność i cisza pustelni niesie miłośnikom swoim pożytku i boskiej radości, wiedzą ci tylko, którzy tego doświadczyli”, natomiast założyciel drugich bł. Paweł Giustiniani pisze o pustelni: „Święty erem, najmilsze miejsce szczęśliwej samotności”.

Nie chodzi w tych cytatach jedynie o święty spokój i sielankę pustelni, ale o coś znacznie głębszego. Myślę, że najlepiej oddają to słowa, którymi scharakteryzowane zostało powołanie kartuzów: „Pan nie wymaga od nich, aby głosili Ewangelię, ale żeby na pustyni byli Kościołem, który nasłuchuje, kocha i wielbi w milczeniu. Trwają więc w ukryciu, zapomniani przez dzisiejszy, zabiegany świat (…) Wierzą, że modlitwa przemieniająca ich serca jest niewidzialną dźwignią przemieniającą cały świat”1.

***

Wiktorówki to sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej Królowej Tatr, najwyżej położona w Polsce kaplica (1146 m n.p.m.) oraz niewielki dom zakonny. Historia tego miejsca liczy już blisko 160 lat. Od 60 lat duszpasterstwo na Wiktorówkach prowadzą dominikanie. Kościółek znajduje się przy szlaku na Rusinową Polanę, odległą od nas zaledwie o 10 minut drogi. Słynie ona z cudnych widoków na Tatry Bielskie i Wysokie, a latem z wypasu owiec i doskonałych oscypków.

Wiktorówki nie są pustelnią – od Zakopanego dzieli nas 15 kilometrów, od najbliższych siedzib ludzkich kilka kilometrów. Latem przy dobrej pogodzie zagląda do nas każdego dnia kilka tysięcy osób, na bożonarodzeniową pasterkę przychodzą 2–3 tysiące turystów i miejscowych, ruch jest niemal przez cały rok. Zdarzają się jednak takie dni, kiedy nikt nas nie odwiedza, a gdy pozostali dwaj bracia, z którymi tu mieszkam, wyjadą, czuję się wtedy jak pu

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się