Być bardziej
fot. annie spratt / UNSPLASH.COM

Być bardziej

W zakonie jest tak jak w małżeństwie: najpierw wielkie zauroczenie i ogromna miłość. Potem wdziera się codzienność, rutyna, przyzwyczajenie. Ale to wcale nie znaczy, że przestaje się kochać.

Safona nie zapomni tego pierwszego spotkania. Przyglądała się trzem starszym paniom i myślała sobie: Matko Boska! Co ja tutaj robię?

Gosia chciała jechać do domu do Świebodzina, ale uciekł jej pociąg. Nie byłoby to może takie istotne, gdyby nie to, że ten pociąg uciekł jej aż siedem razy. Siedem razy w ciągu dwóch dni! Przypadek? Gosia nie wierzy w przypadki.

Gosia numer dwa, która właściwie dla tej opowieści jest Gosią numer jeden, szła sobie przez park. Nagle patrzy: Co mi tutaj wybudowali? Na trawniku, co prawda przysypanym śniegiem, bo to był styczeń, stoi jakiś biały barak. Z ciekawości zajrzała do środka. Właśnie trwała msza.

Maria przeczytała ogłoszenie na drzwiach w kościele. Że osoby zainteresowane proszone są o kontakt. Nie miała pojęcia, że to ogłoszenie napisała jej córka, czyli Małgosia numer dwa.

Maria namówiła Wandę, żeby też przyszła. Wanda jest wdową, więc pomyślała: czemu nie. Od tamtej chwili ciągle jest zajęta. A jej syn się denerwuje: Mamo, dlaczego ciebie nigdy nie ma w domu?

Przemek, mąż Safony, jeszcze do niedawna na każdy służbowy wyjazd pakował do walizki brewiarz. Teraz już nie pakuje, bo ma go w komórce.

Mariusz, z natury bałaganiarz, mówi, że od kiedy został tercjarzem, w jego życiu zapanował porządek.

A Pius? Pius jest członkiem Klubu Miłośników Dawnego Oręża Polskiego i Sztuki Walki Signum Polonicum. To będzie opowieść o nich. O tercjarzach III Zakonu Dominikańskiego.

Świeccy od pokuty

To pani jest zakonnicą? – dziwią się ludzie, widząc w pociągu kobietę z brewiarzem w ręku. Dziwią się, bo kobieta nie ma habitu ani welonu. Ubrana jest zwyczajnie, po świecku. Albo pytają: To wy żyjecie w celibacie?

Wyobrażenia o III Zakonie Dominikańskim są najróżniejsze. Wielu ludzi nigdy o nim nie słyszało. Świecki dominikanin? Bardziej kojarzy się z kimś, kto porzucił zakon, niż z osobą, która żyje w tym zakonie całym sercem. Dlatego świeccy mówią o sobie, że są tercjarzami. Świeckimi Zakonu Kaznodziejskiego. Przez wiele wieków, aż do Soboru Watykańskiego II, nazywano ich III Zakonem św. Dominika od Pokuty.

Oficjalnie trzeba napisać o nich tak:

„Świeckimi św. Dominika są ci wierni, którzy ochrzczeni w Kościele katolickim lub do niego przyjęci, bierzmowani oraz w pełnej komunii wiary, sakramentów i władzy kościelnej, zostali powołani w szczególny sposób, aby prowadzić życie chrześcijańskie i ożywiać rzeczywistość doczesną zgodnie z charyzmatem św. Dominika. Aby być wcielonym do Zakonu Kaznodziejów, w którego misji apostolskiej w pełni uczestniczą, składają przyrzeczenie według formuły zawartej w Regule”.

Teraz mniej oficjalnie: tercjarze dominikańscy to kobiety i mężczyźni, żony i mężowie, matki i ojcowie, babcie, dziadkowie, wdowy, osoby samotne, pracujący zawodowo i niepracujący, emeryci i renciści. Ludzie, którzy szukają w swoim życiu duchowym i religijnym czegoś więcej. Chcą być bardziej. Bardziej chrześcijanami, bardziej we wspólnocie, bardziej w Kościele. Żyją wśród nas. Nie obnoszą się ze swoją przynależnością do zakonu. Czasem zdradzi ich znaczek dominikański noszony w klapie marynark

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się