Błogosławieni, czyli szczęście w nieszczęściu
fot. annie spratt / UNSPLASH.COM

Błogosławieni, czyli szczęście w nieszczęściu

Błogosławieństwa nie są tanim pocieszeniem czy, jak się kiedyś mówiło, opium dla ludu, które ma uśmierzyć ból, jaki powodują nędze tego świata.

Czy chrześcijanin jest/musi być z definicji chłopcem do bicia? Z pewnością wielu tak myśli, a trwające przez wieki prześladowania chrześcijan, mające swoje polityczne, kulturowe i religijne przyczyny, są tego najlepszym dowodem. Tym zresztą nie możemy być zaskoczeni, ponieważ Jezus wiele razy to zapowiadał: „Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15,20). Nie tyle jednak chodzi o to, co inni myślą o chrześcijanach, ile o to, co sami chrześcijanie myślą o sobie. Czy nie tak właśnie siebie postrzegają? W końcu czytamy w Kazaniu na górze, uznawanym za sedno Ewangelii, takie słowa: „Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!” (Mt 5,39), a nieco wcześniej: „Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was” (Mt 5,11). Czy zatem wierność Ewangelii i prawdziwa pobożność domagają się tego, żeby pokornie przyjmować i cierpliwie znosić niesprawiedliwość, krzywdę, przemoc? I to nie tylko ze strony wyznawców innych religii, ateistycznych dyktatur, wojujących racjonalistów, rewolucjonistów czy postępowców, ale także od własnych współwyznawców, nawet krewnych, przyjaciół, sąsiadów?

Nadstawianie drugiego policzka

Problem jest złożony. Wszystkie wyżej przytoczone słowa naprawdę mamy zapisane w Ewangelii, a ich zwieńczeniem jest wyraźne przykazanie Jezusa: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Mt 5,48). Nikt, kto poważnie traktuje Ewangelię i chce według niej żyć, nie może tych słów lekceważyć, traktować ich jak ozdobniki, puste frazesy czy jedynie pobożne życzenia. A jednak wydaje się, że coś tu nie gra. Kiedy Jezus został pojmany i był przesłuchiwany przez arcykapłana Annasza, jeden ze sług spoliczkował Go. Na to Jezus powiedział: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18,23). Podobnie św. Paweł broni się przed policzkowaniem ze strony sług arcykapłana (Dz 23,2–3), a kiedy ma być biczowany przez żołnierzy, ratuje skórę, odwołując się do swojej godności obywatela rzymskiego (Dz 20,25). Zatem ani Paweł, ani Jezus nie nadstawiają drugiego policzka. To prawda, że Jezus nigdzie nie mówi: „Najlepszą obroną jest atak”, chociaż uczy: „Bądźcie roztropni (przebiegli) jak węże… Miejcie się na baczności przed ludźmi” (por. Mt 10,16–17), o ile możliwe, przed niebezpieczeństwem i prześladowaniem uczniowie mają uciekać (zob. Łk 21,21). Święty Paweł rzeczywiście nieraz ucieka przed zagrożeniem, czasami w

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się