Ziemia, planeta ludzi

Ziemia, planeta ludzi

, 0 recenzji

Kiedy przyszłam na wystawę po raz pierwszy, widziałam przede wszystkim trupy i zgliszcza, to, co krzyczy najgłośniej. Potrzeba czasu, żeby odnaleźć ludzi na obrazach z tej dziwnej planety.

Wystawa fotografii nagrodzonych w konkursie World Press Photo gromadzi co roku tysiące zwiedzających. Prezentuje zawsze estetycznie wysmakowane kadry i wskazuje, które zdarzenia i problemy światowe media uznały za warte uwagi, symboliczne, wstrząsające, ciekawe. Jest też okazją do spotkania człowieka, który żyje lub żył gdzieś daleko, zobaczenia własnej twarzy odbitej w szybie, nałożonej na portret dziewczyny bez nosa albo brzydkiej irlandzkiej staruszki. Trudne spotkanie.

Wenus z Milo

Fotografia uznana za symbol tegorocznego konkursu, w którym oceniano ponad 100 tys. prac, jest dziełem Jodi Bieber. Portret Bibi Aishy, pięknej i oszpeconej przez męża, można potraktować jako formalne nawiązanie do innego słynnego zdjęcia Afganki, które zwyciężyło w 1984 roku. Jego autorem jest Steve McCurry, dzięki któremu obraz dziewczyny o intensywnie zielonych oczach, okrytej wyblakłą czerwoną chustą, obiegł cały świat. Decyzje jury World Press Photo zawsze budzą dyskusje i kontrowersje; także tym razem można zapytać, czy twarz jednej skrzywdzonej kobiety symbolizuje ważniejszą sprawę niż obrazy kataklizmów, które pochłonęły tysiące ofiar? W fotografii dziennikarskiej ważny jest jasny przekaz, ukazanie sedna problemu za pomocą jednej migawki. W tym przypadku okaleczona dziewiętnastolatka staje się milczącą rzeczniczką wszystkich maltretowanych kobiet, a jednocześnie męczennicą ukazującą okrucieństwo patriarchalnego Wschodu w opozycji do zachodniej kultury wolności i równości. Może być sztandarem wiodącym do odwetu, jako znak różnicy między praworządnym Zachodem i dzikim Wschodem, gdzie w majestacie prawa mężowie masakrują fizycznie i psychicznie swoje żony. Współcześnie, w przesiąkniętym medialnymi wzorcami świecie, bardziej dotyka nas to, co brzydkie, niż to, co złe. Zwyczajne tragedie nie wywołują wstrząsu estetycznego tak, jak okaleczone piękno młodego ciała. Bibi jest jak Wenus z Milo. Po operacji plastycznej nie będzie już symbolem, tylko zwykłą emigrantką.

Z lotu ptaka

Antoine de Saint-Exupéry także był reporterem. Wędrówka wśród nagrodzonych fotografii przypominała mi oglądanie świata z nisko lecącego samolotu – to również migawki, które próbują dać obraz całości, a jednak skupiają się na wycinku. Trzy drzewka pomarańczowe na łące były dla pilota z początku ubiegłego wieku ważniejsze od wielkiego miasta, bo trzeba było o nich pamiętać podczas lądowania. Ziemia widziana z góry uczyła zadumy nad człowiekiem: tak kruchym pod niebem i tak niezwykłym w swoich codziennych sprawach, które okrywają tajemnicę. „Wpatrując się teraz w ciemność nocy, widział, jak odsłaniała ona przed nim sprawy człowieka – te wołania, światła, niepokój. Oto nikła gwiazdka w mroku – to jakiś odosobniony dom. A oto inna gwiazdka gaśnie – to jakiś dom, który zamyka się nad swoją miłością. A może nad swoją nudą. Ten dom przestaje światłem dawać znać o sobie reszcie świata. Ci wieśniacy siedzący przy stole, pod wiszącą lampą, nie zdają sobie sprawy, jak daleko sięgają ich pragnienia w tę głuchą noc, która ich ogarnia. (…) Ci ludzie sądzą, że ich lampa oświeca tylko ten skromny stół, tymczasem wołanie jej światła sięga na osiemdziesiąt kilometrów, tak jak gdyby nadawali rozpaczliwe sygnały z jakiejś wyspy bezludnej, zagubionej w przestworzach morza”1 – pisał w Nocnym locie. Dziś nie trzeba być pilotem, by z lotu ptaka, okiem satelity obserwować świa

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się