Wystarczy być
fot. daniele franchi / UNSPLASH.COM

Budowanie sensu życia po stracie kogoś bliskiego zaczyna się tak naprawdę wtedy, kiedy ta osoba jeszcze z nami jest.

Katarzyna Kolska: Czyj ból bardziej boli: nasz własny czy cudzy?

Elżbieta Sobkowiak: Z pewnością cudzy, ponieważ dużo lepiej radzimy sobie z własnym przeżywaniem trudnych sytuacji niż z towarzyszeniem komuś w bólu, chorobie czy krzywdzie. Bardzo chcielibyśmy pomóc – to naturalny odruch – ale nie bardzo wiemy jak. Czujemy wtedy bezradność.

Która tak nas obezwładnia, że nie wiemy, jak się zachować: rozmawiać – nie rozmawiać, jechać – nie jechać, dzwonić – nie dzwonić?

Słowem kluczem jest tu dla mnie towarzyszenie. Wielu ludzi mówi: Ja niczego nie oczekuję, chcę tylko, żeby ktoś ze mną był, posiedział przy mnie, wysłuchał po raz piąty tej samej historii – bo jednym ze sposobów na odreagowanie stresu jest ciągłe mówienie o trudnościach, które się przeżywa. Wystarczy więc być i być uważnym na to, co przeżywa druga strona.

Ale jak zachować się tuż po śmierci, kiedy ból i poczucie straty są takie dojmujące? Cierpienie drugiego człowieka nas paraliżuje, obawiamy się, że będziemy nachalni, ale z drugiej strony chcielibyśmy jakoś pomóc osobie, z którą nie mieszkamy pod jednym dachem.

Proponowałabym w takiej sytuacji powiedzieć: Jestem w gotowości, żeby ci pomóc, i wprost zadać pytanie: Czego potrzebujesz? Mogę zrobić zakupy, mogę odebrać dzieci ze szkoły, mogę ugotować zupę…

Ale przecież w takiej chwili nie myśli się ani o zupie, ani o dzieciach, ani o formalnościach, którymi trzeba się zająć.

Właśnie dlatego jest to zadanie dla osób, które są obok. Bo dziećmi trzeba się zająć, ktoś musi wyprowadzić psa albo odśnieżyć ganek. Więc zajmę się psem, wam to teraz nie w głowie, a pies musi się wybiegać i nie poczeka tygodnia, aż wszystkie formalności się skończą, tylko też potrzebuje tego tu i teraz. W ten sposób dajemy osobie, która straciła kogoś bliskiego, przestrzeń na przeżywanie żałoby.

A jeśli ktoś się zamyka, nie odbiera telefonu, nie chce nikogo widzieć i mówi: Zostawcie nas samych? Dalej naciskać, oferując pomoc?

Nie. Dla wielu osób ważne i wystarczające jest to, że otrzymali od ludzi sygnał: Jesteśmy z tobą, możesz do nas zawsze zadzwonić, możesz przyjść. Każdy ma inny sposób przeżywania stresu, żałoby. Jeden chce być w takiej sytuacji z drugim człowiekiem, inny chce zostać sam. Trzeba to uszanować.

Z czego bierze się taka nasza nieporadność wobec śmierci? Z tego, że tak naprawdę o niej nie rozmawiamy, chociaż wiemy, że każdego z nas prędzej czy pó

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się