Eklezjologia, głupcze!
fot. rohro clark VMz / UNSPLASH.COM

Eklezjologia, głupcze!

Na śląskiej prowincji – precyzyjniej: w archidiecezji katowickiej – trwa właśnie synod diecezjalny. Dla niewtajemniczonych: synod jest ciałem, które swoim działaniem przypomina nieco parlament. Delegaci – po części wyznaczeni przez prawo kanoniczne, po części zaproszeni przez biskupa – zbierają się, obradują i głosują nad uchwałami, których szkice powstają zwykle nieco wcześniej, w komisjach przygotowawczych. Tyle że głos decydujący ma na synodzie tylko jedna osoba: biskup. Wszystkie pozostałe mają głos doradczy. Obojętne, co uchwalą: moc wiążącą i prawo publikacji otrzymuje tylko to, co zatwierdzi biskup.

Wobec takiego stanu rzeczy śląski pragmatyzm na samą wieść o biskupiej chęci zwołania synodu szepnął (a właściwie wrzasnął na całe gardło, zdaje się głównie w myślach pewnej części naszego duchowieństwa): po jakiego czorta zawracać głowę niemałej rzeszy ludzi, którzy i tak mają sporo swoich własnych obowiązków?

Zostało Ci jeszcze 79% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się