W winnicy
fot. tusik only / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Drugi List do Koryntian

0 opinie
Wyczyść

Już od dzieciństwa przełom sezonu letniego i jesieni zbiegał się zawsze z moim osobistym końcem roku. Przychodzą mi tu na myśl słowa włoskiego barda Francesca Gucciniego, który nazywał wrzesień „il mese dei ripensamenti sugli anni e sull’eta” – „miesiącem przemyśleń nad upływem lat i nad własnym wiekiem” – niezłe określenie, które chyba oddaje to, co czuję.

Tradycyjnie, przed powrotem do Warszawy na spotkanie z moim nowym rokiem, idę na długi spacer wśród winnic, które już niedługo wydadzą plon.

Winnica, z której jest dobre wino, może zawierać rozmaite szczepy winne, białe i czerwone, dające mniej lub więcej aromatu czy koloru. Każdy szczep ma swoje zalety, ale i ograniczenia. Winogrona rosną lepiej lub gorzej zależnie od różnych czynników klimatycznych czy glebowych, a w okresie dojrzewania musimy liczyć się także z takimi niebezpieczeństwami jak grad, filoksera (mszyca, groźny szkodnik winnic) czy inni podstępni wrogowie. Właściciel winnicy zna oczywiście te zagrożenia i robi wszystko, żeby ich uniknąć.

Pielgrzymuję więc sobie wśród winnic i przychodzi mi do głowy, że w Kościele sytuacja w gruncie rzeczy zasadniczo się nie różni od tej w winnicy.

Pan winnicy powołuje swoich współpracowników. Kapłana można porównać do enologa, czyli tego, kto odbył odpowiednie studia, zna skomplikowane misteria związane z produkcją dobrego wina, i kto, co bardzo ważne, otrzymał szczególną łaskę – czuły nos i wrażliwe podniebienie. Dobry enolog daje do dyspozycji pana winnicy (nazwijmy go producentem) swoje umiejętności i swoją pasję, ale jednocześnie przyjmuje odpowiedzialność za decyzje, które będzie podejmował podczas produkcji wina.

Enolog nie jest oczywiście sam; wokół niego kręci się chmara ludzi, którzy biorą udział w tym procesie. Są zbierający winogrona i pracujący w winnicy robotnicy, jest i piwniczy ze swoimi ludźmi, żeby tylko wspomnieć niektórych. Tych ostatnich moglibyśmy porównać do wiernych. Nie wszyscy są powołani do roli enologa, ale każdy musi solidnie wykonywać swoje obowiązki, ponieważ liczy się każdy gest, jeśli chcemy otrzymać produkt końcowy najwyższej klasy. I tak robotnik musi dokładnie przekopać winnicę i sumiennie dokonać wszystkich oprysków, aby ochronić ją przed insektami i chorobami. Musi także podczas winobrania ostrożnie zerwać wszystkie grona i zwieźć je do tłoczni. Piwniczy z kolei powinien dobrze zorganizować pracę w podziemiach, znać swoje beczki i dbać, jak troskliwa matka, o swoje wino podczas całego okresu dojrzewania. Od wspólnego wysiłku wszystkich tych ludzi zależy, czy powstanie dobre wino.

Ale jeżeli enolog, ze względu na posiadane zdolności i z uwagi na swą pozycję, poczuje się ważniejszy lub bardziej uprzywilejowany w stosunku do innych lub, co jeszcze gorsze, zacznie gardzić piwniczym czy robotnikiem, ignorując ich uwagi i rady, lub odwrotnie, jeżeli zawistni robotnicy i pracownicy piwnic zignorują enologa i będą kierowali się tylko swoim rozeznaniem, to powstanie dysharmonia, złość i frustracja, a wino będzie kiepskie lub w ogóle nienadające się do picia.

Pan winnicy, nie mogąc sprzedać tego felernego produktu, będzie wówczas zmuszony do zwolnienia z pracy najpierw enologa, a następnie wszystkich pozostałych, a całe gospodarstwo poniesie znaczny uszczerbek, na czym wszyscy ucierpią. Uważajmy więc, bo to w sztuce słuchania, konfrontacji w spokojnej dyskusji i umiejętności wspólnej pracy tkwi sekret tworzenia dobrego wina.

Najpiękniejszą chwilą, stanowiącą nagrodę za tak wielki wysiłek, jest wspólne spotkanie na zakończenie winobrania. Pan winnicy zaprasza wtedy wszystkich współpracowników, aby usiedli z nim przy stole, jedli i pili w radosnym nastroju. Nalewa się do kielichów stare wino z roczników, kiedy to słońce i woda we właściwych proporcjach ogrzały i obmyły grona, a podstępne szkodniki udało się utrzymać z daleka. Pije się ten trunek także w intencji nowego wina, które dopiero zaczyna fermentować, i aby podziękować wszystkim pracownikom winnicy za ich trud i oddanie, aby uczcić to wszystko, co czynione jest z pasją i z miłością.

To aromatyczne wino o rubinowej barwie przypomina mi Dobrą Nowinę, która rozgrzewa serce i pozwala patrzeć w przyszłość z nadzieją i radością. Amen.

W winnicy
Tessa Capponi-Borawska

urodzona 3 marca 1959 r. we Florencji – ukończyła studia historyczne na tamtejszym uniwersytecie, do Polski przyjechała w 1983 roku, przez wiele lat wykładała na Uniwersytecie Warszawskim.Od wielu lat publikuje w „Twoim...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszykKontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze