Boskie cząstki
fot. andrew small / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Jana

0 opinie
Wyczyść

Zimą 2000 roku w drugi dzień Bożego Narodzenia Magik wstał wcześnie rano. Katowice budziły się ze świątecznego snu. Było kilka minut po szóstej, gdy otworzył okno swego mieszkania na dziewiątym piętrze i wyskoczył. Zmarł pół godziny później. Miał dwadzieścia dwa lata. Zostawił żonę oraz małego synka. I oczywiście swoją muzykę.

Tak zakończył życie Piotr Łuszcz, muzyk i hip-hopowiec, współzałożyciel kultowej grupy Paktofonika. Formacji, która powstała dwa lata wcześniej. Oprócz Magika w jej skład wchodzili Wojciech Alszer i Sebastian Salbert, czyli Fokus i Rahim. O tym krótkim okresie działania grupy opowiada film Leszka Dawida zatytułowany Jesteś Bogiem.

Wielki nieobecny

Gdy pod koniec 2008 roku pisarz i scenarzysta Maciej Pisuk wydał książkę Paktofonika, zespół był już określany mianem kultowego. Nowe wydawnictwo jeszcze bardziej wzmocniło ten status. Książka została bardzo dobrze przyjęta w środowisku hip-hopowym. Tak szła w świat legenda o trzech chłopakach ze Śląska, którzy stworzyli coś niepowtarzalnego. Przeczytał ją Leszek Dawid – reżyser znany nam już z filmu Ki – i pomyślał, że byłoby z tego dobre kino. Poszedł więc ze swym pomysłem do Studia Filmowego Kadr i tak zaczęła się kilkuletnia praca, której efekty od 21 września będzie można oglądać na ekranach polskich kin.

Po raz pierwszy Jesteś Bogiem został pokazany w konkursie głównym tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Publiczność przyjęła go fantastycznie, a krytycy z rezerwą. Jury festiwalowe doceniło jednak pracę Leszka Dawida i przyznało mu nagrodę za debiut reżyserski lub drugi film. Co ważne, wyróżnieni zostali również trzej aktorzy, którzy wcielili się w członków zespołu. Marcin Kowalczyk (Magik) otrzymał nagrodę za profesjonalny debiut aktorski, a Dawid Ogrodnik (Rahim) i Tomasz Schuchardt (Fokus) zostali wyróżnieni za drugoplanowe role męskie. Wszyscy pojawili się na scenie Teatru Muzycznego w Gdyni tuż przed pierwszym pokazem filmu. Obok nich stanęli oczywiście twórcy i producenci, a także goście specjalni: Rahim i Fokus we własnych osobach. Naturalnie zabrakło Magika. Ale i tak to on był głównym bohaterem tego wieczoru. Członkowie legendarnej grupy gorąco dziękowali wszystkim, dzięki którym doszło do powstania Jesteś Bogiem. Jednak swoje główne przesłanie skierowali do nieba. Zwrócili się do nieżyjącego Magika, wyrażając wiarę w to, że tu w Gdyni z nimi jest, że widzi ten film i że ma z tego wielką frajdę.

Antylegenda

Często bywa tak, że artystom, którzy odeszli w młodym wieku, stawia się artystyczne pomniki, budując i kultywując tym samym ich legendę. Kręci się filmy, które silnie oddziałują na emocje, uwypuklają tragizm postaci, czasem dopisują nieprawdziwe, ale dobrze pasujące historie. Później zamazuje się granica między tym, co było prawdą, a tym, co stało się wizją reżysera. I tak idzie w świat niezbyt prawdziwa legenda o prawdziwym człowieku.

Na szczęście to nie jest przypadek filmu Leszka Dawida. Tym, co uderza widza od samego początku, jest zwyczajność tej historii. Szare katowickie blokowiska, ciasne mieszkania, normalne polskie rodziny. Żadnego odrealnienia, żadnej cudowności, właściwie nic, co odstawałoby od polskiej przeciętności końca lat 90.

I tylko muzyka oraz pasja trzech chłopaków wynosi ten film ponad przeciętność. Aktorzy zagrali swe role po mistrzowsku. Jest w nich błysk, jest nuta szaleństwa, są ogromne emocje i przede wszystkim pasja, która nadaje sens ich życiu.

Paradoksalnie najsłabszym elementem jest scenariusz napisany przez Macieja Pisuka. To ironia losu. Kultowa książka, która stała się impulsem do ciężkiej pracy nad filmem, niespodziewanie okazuje się kulą u nogi. Być może ktoś inny powinien napisać ten scenariusz na podstawie książki Pisuka. Sam autor nie miał chyba dystansu do swojej pracy i nie potrafił odpowiednio pociąć i poskładać tej historii.

W efekcie Jesteś Bogiem ogląda się z mieszanymi uczuciami. Akcja się rwie, czasem brakuje logiki, a niektóre sceny są zbyt długie. Trzeba jednak oddać twórcom, że nie poszli na łatwiznę budowania kolejnej mitycznej legendy o niespełnionym artyście, ale włożyli maksymalny wysiłek w to, by na ekranie pokazać prawdę o utalentowanych, ale zwyczajnych ludziach.

Jeszcze jedna cegła w murze

Postać Magika, którą doskonale zagrał Marcin Kowalczyk, jest tu osobowością centralną. To wokół niego toczy się historia. Ten dwudziestolatek ma niewątpliwie talent i duszę artysty. Jak można się spodziewać, prędzej czy później to jego artystyczne odrealnienie musi się zderzyć z prozą codzienności. Tym bardziej że żyje w biednej i szarej Polsce końca XX wieku, że nie ma bogatych rodziców, że trzeba jakoś zacząć zarabiać na życie, a w końcu też i na własną rodzinę.

Ten kontrast najsilniej opisuje scena, w której Magik przychodzi do przyszłych teściów, a ci bardziej niż przyszłym zięciem i własną córką zainteresowani są teleturniejem w telewizji. Smutna, wręcz bolesna przepaść, która bije z tego obrazu, jest też oskarżeniem młodego pokolenia skierowanym do pokolenia ich rodziców. To jeden z silniejszych przekazów filmu Leszka Dawida. Młodzi są zagubieni, nie chce im się pracować, często rozrabiają, czasem na granicy prawa, ale mają swoje pasje, jakąś swoją sprawę, ideę, której są w stanie poświęcić życie. Natomiast ich rodzice ciężko pracują, koncentrują się na sprawach materialnych, a wieczorami, w niedziele i święta oglądają telewizję.

Kolejny mur, z którym zderza się młody idealista, to branża fonograficzna i menedżerowie oszukujący artystów. Magik nie jest w stanie pojąć, że ktoś może go okradać z uczciwie zarobionych pieniędzy. W efekcie pasja, której poświęca życie, nie daje mu materialnych profitów pozwalających zapewnić byt rodzinie. Brakuje mu też – jakże bolesna to jest scena – na prezent świąteczny dla ukochanego synka.

Ty też jesteś Bogiem

Magik ma świadomość swego talentu i tego, że wyrasta ponad przeciętność. „Potencjał niewyczerpany, chyba w DNA on był mi dany” – pisze o sobie w tekście utworu Jestem Bogiem. Ale też dobrze wie, że ten dar musi czymś okupić: „materiał łatwopalny” – pisze o sobie.

Gdy po raz pierwszy prezentuje ten tekst kolegom z zespołu, ci gwałtownie protestują i zarzekają się, że nigdy z tym nie wyjdą na scenę. No bo jak tu przed, bądź co bądź, tradycyjnie katolicką śląską publicznością śpiewać te wersy: „Jestem Bogiem. Uświadom to sobie”. Ale Magik w końcu ich przekonuje. Bo przecież nie chodzi mu tu o porównywanie się z Bogiem, z Jego wszechmocą. Młody artysta po prostu uświadamia sobie, że ma dar, że dostał go od Boga i traktuje go jako boską cząstkę, którą musi pielęgnować i dzielić się z innymi. Zresztą w tym samym refrenie próbuje przekonać słuchacza, że on też ma w sobie te boskie cząstki: „Ty też jesteś Bogiem. Tylko wyobraź to sobie”.

I to jest chyba jeden z powodów, dla których Paktofonika stała się tak szybko w środowisku hip-hopowym grupą kultową. Chłopcy z jednej strony opisywali bardzo dosadnie, a czasem wulgarnie śląską rzeczywistość. „Gadali” o trudnym życiu, zderzeniu z konsumpcjonizmem i pokoleniem rodziców. A z drugiej strony ich teksty i „bity” starały się jakoś wyrwać młodych z tego bagienka, dodać im mimo wszystko skrzydeł, by mogli wznieść się ponad trudną rzeczywistość. Za to ich pokochali.

Puste miejsce

Co działo się w głowie Magika tego ranka 26 grudnia 2000 roku? Jak wielki i jak wysoki musiał być ten mur, który wyrósł wokół niego? Czy mimo zaledwie dwudziestu dwóch lat nie widział już szansy dla siebie? I czy w ogóle był świadomy tego, co robi, po raz ostatni otwierając okno, którego już nigdy nie zamknie?

Mnożą się te pytania bez odpowiedzi, bo tak naprawdę wobec samobójstwa tylko one mają sens. Jakakolwiek próba tłumaczenia musi się rozbić o bruk tajemnicy ludzkiej duszy. Tylko żal tych pieśni, które jeszcze mógł wyśpiewać, tych kołysanek, które mógł zanucić swemu synkowi, tych nadziei, które mógł wlać w serca fanów.

Jesteś Bogiem Leszka Dawida mimo wad oddaje uczciwy hołd tej tragicznej postaci. Koledzy z zespołu po jego śmierci dali jeszcze kilka koncertów. Ostatni, pożegnalny odbył się w katowickim Spodku 21 marca 2003 roku. Mocny, rytmiczny bit, szalejąca wielotysięczna publiczność, wielka i słynna scena. Na niej Rahim i Fokus. A między nimi pusty mikrofon.

Boskie cząstki
Konrad Sawicki

urodzony w 1974 r. – absolwent teologii, publicysta, redaktor „Więzi”, współpracownik „Tygodnika Powszechnego” i Deon.pl. Żonaty, mieszka w Warszawie....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze