Rodzina w supermarkecie
Oferta specjalna -25%

List do Galatów

0 opinie
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 54,90 PLN
Wyczyść

Zjawisko supermarketów — względnie nowe w Polsce — było dotąd analizowane w kontekście problemów, jakie stwarzała ich konkurencja z małymi sklepami. Znamy dyskusje prasowe czy wprost deklarowane przez właścicieli małych sklepików obawy o ich upadek w związku z wejściem na rynek gigantów, pracujących non stop i oferujących towary po niższych cenach. Można jednak na supermarkety spojrzeć inaczej, jako na strukturę społeczną, która wnosi nową obyczajowość ze wszystkimi jej przejawami i skutkami, odnoszącymi się także do życia rodzinnego.

W supermarketach widzi się często całe rodziny. Malutkie dzieci lokowane są w koszach lub podążają za rodzicami, trzymając się ich skwapliwie z lęku przed zagubieniem się. Innym rozwiązaniem jest przechowalnia dla dzieci, które w czasie robienia przez dorosłych zakupów oglądają program telewizyjny jak leci. Co mogą w nich ukształtować częste wizyty w supermarkecie? Niepokój i lęk, spowodowany obecnością tłumu potrącających się obcych ludzi, nerwowość i bezsenność, związane z hałasem, głośną muzyką, nadmiarem bodźców. Ale też szczególny sposób rozumienia tego, czym jest rodzina, jakie są jej cele i sposoby komunikowania się wzajemnego i z innymi ludźmi. Nie byłoby to tak groźne, gdyby chodziło o rutynowe zakupy, a nie swoisty nowy sposób spędzania wolnego czasu. Supermarkety stają się salonami towarzyskimi, gdzie można spotkać połowę miasta, w pośpiechu zapytać o zdrowie, nie czekając na odpowiedź, czy wymienić dłuższe, lecz na ogół, z uwagi na specyfikę miejsca, banalne uwagi. Modeluje to zachowanie dzieci, które nie poznają innych form spędzania czasu wolnego, nie uczą się, że prawdziwe przebywanie z drugim człowiekiem wymaga wysiłku, chęci wzajemnego słuchania i rozumienia. Rodzice mogą czuć się usprawiedliwieni, wszak efekt zakupów służy też dzieciom, nie trzeba im poświęcać już więcej uwagi, bo przecież tak wiele czasu spędzili razem. Prawdziwą rozmowę w rodzinie, służącą kształtowaniu więzi, zastępuje dyskusja wokół tego, co kupić i co się opłaca. Poczucie estetyki kształtuje pop kultura supermarketu, z jej jaskrawymi barwami i często koszmarnymi przebierańcami. Supermarket wyręcza w tym rodziców. Zastępuje też ich w procesie rozwijania zainteresowań dzieci sprawami innymi niż dobra materialne, uczy, że różne przedmioty włącznie z samochodami można wygrać, a niekoniecznie pracować na nie z mozołem.

Innym jeszcze problemem jest odwiedzanie supermarketu w święta. Oznacza to nie tylko zatarcie potrzebnej cykliczności: praca — odpoczynek, ale też ostatecznie osłabia więzi rodzinne. Fragmentaryzacja relacji społecznych, natłok, beznadzieja nadmiaru, a w tym wszystkim snujący się ludzie, z których część przyszła już tylko po to, aby zabić czas, pustkę wewnętrzną, niezdolność porozumienia się, także z najbliższymi.

Patrzmy więc na supermarket i jego obyczajowość jako na znak czasów, instytucję diagnozującą stan naszych umysłów i w dużym stopniu kształtującą nowe wzory komunikowania się.

Rodzina w supermarkecie
Jolanta Miluska

prof. dr hab. psychologii, prodziekan Wydziału Nauk Społecznych ds. nauki, mieszka w Poznaniu....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze