Obwód zamknięty

Obwód zamknięty

Oferta specjalna -25%

Pierwszy List do Koryntian

0 opinie
Wyczyść

Bije zegar godziny, my wtedy mawiamy:
„Jak też czas szybko mija” — a to my mijamy.

Stanisław Jachowicz 

Z początku wcale o tym nie wiemy. Później, w młodości, gdy już człowiek rozumie, że kiedyś będzie musiał umrzeć — nie dopuszcza tego do głębi świadomości; wydaje mu się, że jego to, po prostu, nie dotyczy. Czuje, że tak naprawdę ma do dyspozycji niewyczerpany zasób godzin, dni i nocy, tygodni, lat i dziesięcioleci — podarowanych mu hojnie i bez żadnych warunków. Nic dziwnego, że człowiek przepuszcza ten czas na byle co, dla samej przyjemności trwonienia, swobodnie, lekko i bez namysłu. A tu już stary Seneka zauważył przed laty, celnie i srogo: …ludzie nie mogą ścierpieć, by ktokolwiek zajmował ich posiadłości, a jeśli powstanie najmniejszy spór o miedzę, biegną po kamienie i bronie. Natomiast pozwalają innym wkraczać w swoje życie, co więcej, nawet sami wprowadzają jego przyszłych właścicieli. Nie ma nikogo, kto chciałby rozdzielać swoje pieniądze pomiędzy innych: a iluż to ludziom każdy z nas rozdaje swoje życie. Ludzie są skąpi w zachowywaniu majątku, lecz jeśli idzie o tracenie czasu — tej jedynej rzeczy, której chwalebnie jest skąpić — są największymi utracjuszami.

Nawet drzewa, domy, przedmioty codziennego użytku mają trwanie dłuższe niż my. Ale — czy życie ludzkie dlatego jest tak krótkie, że trwa mniej niż życie dębu? Katedry? Filiżanki? — czy też może dlatego, że człowiek źle rozplanowuje swoje dni, tygodnie i lata? Czy więc, organizując działanie, trzymając się planu — potrafi przedłużyć sobie życie? Seneka mówi, że tak. Podobnie jak ogromne i wspaniałe bogactwa zostają wkrótce zmarnotrawione, kiedy przypadną w udziale złemu gospodarzowi, a nawet skromny majątek, przekazany w ręce dobrego zarządcy, pomnaża się przez odpowiedni użytek, tak samo życie nasze trwa długo, jeśli się je dobrze ułoży.

Dobrze ułoży?… w porządku. Człowiek układa więc pieczołowicie swój czas, oblicza każde swoje działanie tak, by przyniosło mu korzyść — ale nagle widzi, że cały ten plan jest do niczego. Wszystko się sypie, nic od człowieka w gruncie rzeczy nie zależy, sprawy innych ludzi nakładają mu się na ściśle zaprojektowaną siatkę godzin i uniemożliwiają realizację zamierzeń. Fatalnie zorganizowane, tragicznie powikłane życie innych zahacza o jego losy; w doskonale naoliwione tryby jego egzystencji sypie się piasek, pod nogi walą się kamienie i utrudniają spokojny, równy marsz — trzeba zbaczać z drogi, uskakiwać przed niebezpieczeństwami, kryć się przed nudziarstwem bliźnich, bronić się przed ich egoistycznymi roszczeniami; trzeba, idąc, przepuszczać tych, którzy gnają na oślep lub przystawać, by podnieść upadających, a nawet — do czego to podobne! — nieść na własnych plecach cudze brzemiona! — jakby się własnych nie miało. O, doprawdy — przecież nie mamy na to wszystko czasu!

Mozart żył niespełna 36 lat. Zostawił po sobie niewiarygodną liczbę dzieł doskonałych. A ileż on czasu natrwonił! — Lepiej by pewnie zrobił, gdyby zamknął się w domu na cztery spusty i pracował bez ustanku. Tylko… czy aby na pewno powstałyby tak samo genialne, pełne niebiańskiej harmonii dzieła? Czy jego życie, nierozszarpywane na strzępy przez rodzinę i bliźnich, dostatnie i spokojne, pozbawione stresów i cierpień, zaowocowałoby utworami o tej samej głębi i mocy?

Nie wiadomo.

Seneka pisał, że ten właśnie dzień, który darowuje się jakiemuś człowiekowi czy sprawie, może jest ostatnim. Lepiej więc być ostrożnym z tym darowywaniem, lepiej skąpić czasu innym ludziom.

Znałam kogoś, kto postępował wręcz odwrotnie.

Miał czas dla wszystkich i dla każdej dobrej sprawy.

Kiedyś, w wirze zajęć, zapomniał, że obiecał mi rozmowę, a kiedy mu to wytknęłam, tłumaczył: „Czas się skurczył”. Ale odtąd już zawsze miał go dla mnie — aż do śmierci.

Mój przyjaciel miał do dyspozycji — o czym nie wiedział — ostatnie miesiące swego życia, a rozdawał swój czas szczodrze, starając się sprawiedliwie nim obdzielać każdego potrzebującego. Nie myślał pewnie o tym, czy traci bezpowrotnie, czy raczej inwestuje. Mam wielką nadzieję, że inwestował. Ja w każdym razie do dziś czuję się jego dłużniczką, a spłacam dług tą samą monetą. Ufam, że ludzie, którzy mój czas biorą, w stosownej chwili oddadzą go innym. Wyrzekając się swojego czasu na rzecz innych, tworzymy bowiem obwód zamknięty, włączamy się w nieskończony ciąg chwil. Z tego wielkiego obszaru Czasu z równą siłą, wydaje mi się, rozbrzmiewa głos mojego współczesnego, co mojego poprzednika. Byty minione trwają w tym obszarze niezależnie od tego, na ile ich istnienia jestem świadoma, z równą intensywnością, co za życia, a nasza myśl wydobywa je z tego niewidzialnego trwania, jak promień reflektora wyłuskuje z zasnutych mrokiem postaci tę jedną, na którą właśnie padnie. Jeśli tylko jakikolwiek ślad ludzkiego ducha ocaleje przed fizyczną zagładą — uprzytamnia nam, że w gruncie rzeczy Czas nie upływa. Czas jest. Myśl Seneki uderza nas z kart książki z równą siłą, jak gdyby on sam nam to powiedział do ucha, w tej właśnie chwili. Smutek i radość, rozpacz i nadzieja, ból i miłość pulsujące w muzyce Mozarta przenoszą słuchaczy w żywą rzeczywistość jego serca. Czy więc istotnie ważne jest, że ciało Mozarta już nie oddycha, że kości Seneki rozsypały się w proch?

Z szybkim upływem czasu należy walczyć prędkim korzystaniem z niego, i spiesznie czerpać niby z rwącego potoku, który nie będzie płynął wiecznie — pisał Seneka. Nie długość życia się liczy, dodawał, lecz to, co zdołaliśmy zrobić, poznać, zdobyć w przydzielonym nam odcinku wieczności.

W porządku. Tylko — co jest tym „czymś”?
Czas wszystko pochłonie.
Z wyjątkiem — czasu.
Być może jest tak, że im mniej swego czasu skąpię, tym bardziej istnieję.
Im więcej go ofiarowuję, tym więcej go mam.

Obwód zamknięty
Małgorzata Musierowicz

urodzona 9 stycznia 1945 r. w Poznaniu – z domu Barańczak, siostra Stanisława Barańczaka, absolwentka PWSSP w Poznaniu, najbardziej znana jako autorka serii Jeżycjada....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze