Zegar

Zegar

Teraz była kolej na Kasię, więc razem z Bartkiem zacząłem odliczać, stając oczywiście twarzą do ściany. Kasia weszła na półpiętro, gdzie stał stary, drewniany zegar. Chciała się za niego wcisnąć — całe szczęście, że jest taka szczupła. Ruszyliśmy na jej poszukiwanie. Bartek szedł parę kroków przede mną. Przemknął obok zegara jak strzała, nie zdając sobie sprawy, że za nim stoi Kasia. Trochę się zdziwiłem, bo gdy wchodziłem po schodach, ujrzałem łokieć Kasi wystający zza obudowy zegara!

Nie było mowy, abym wcisnął się koło niej za zegar, postanowiłem więc poszukać pierwszego wolnego pokoju. Tak było dla mnie lepiej, bo mogłem oddać się medytacji, siedząc w wygodnym fotelu.

Zacząłem myśleć o zegarze. Był stary i dość ładny. W przeciwieństwie do tylu starych, drewnianych zegarów, ten ciągle chodził.

Zadumałem się: za każdym razem, gdy duża wskazówka zrobiła pełny obrót, byłem starszy i — co za ponura myśl — bliższy śmierci. W tym miejscu jednak przerwałem medytację nad śmiercią. Kontynuowanie jej w ten sposób byłoby zbyt przygnębiające. Chciałem tego uniknąć. Oczywiście wiem, że dobrze jest myśleć o śmierci, ale nie dzisiaj, o nie.

Kiedy myślałem o zegarze, przypomniało mi się, co napisał pewien wielki pisarz duchowy. Mówił o „sakramencie chwili”. Wiesz już, że sakrament to zdarzenie, przez które Bóg wkracza w nasze życie, zewnętrzny znak Jego wewnętrznej łaski (innymi słowy udział w życiu Boga albo udzielona nam szczególna pomoc). Chrystus spotyka się z nami w sakramentach, przede wszystkim w eucharystii. Mamy jednak tylko siedem sakramentów, więc o co chodzi z tym „sakramentem chwili”? Czyżby był ósmy sakrament?

Jednak o tym później. Najpierw zacząłem zastanawiać się nad „czasem”, a raczej nad pojęciem chwili. (Jeśli nie lubisz komplikować sobie życia myślami o „czasie”, pomiń ten akapit, ale koniecznie przeczytaj następny). Mówię „teraz”, ale gdy tylko wypowiedziałem to słowo, należało już ono do przeszłości. Przeminęło. Kolejne „teraz” zajęło swe miejsce. Życie jest następstwem poszczególnych „teraz”. Nie można powstrzymać zegara przed wskazywaniem upływu czasu. Przypomniało mi się, że raz patrzyłem na zegar w chwili, kiedy się zatrzymał. Powiedziałem „teraz” i — nic, wskazówka się nie poruszyła. Uświadomiłem sobie, że wieczność jest podobna do tego „teraz”, które następuje jedno po drugim. Ziemski zegar zatrzymuje się i na zawsze zastygamy w obecności Boga. Nieraz w życiu są takie chwile, których chcielibyśmy się uchwycić. Może to być moment pełnego szczęścia, całkowitego zadowolenia albo wielkiego wzruszenia. Chcemy wręcz, żeby czas się zatrzymał. To mi trochę podpowiada, jak musi być w niebie. Tam jest „teraz” pełnia szczęścia, kiedy jesteśmy z Bogiem. Nasze oglądanie Go jest pełne i całkowicie nas zadowala. To wszechobecne „teraz” ekstatycznej miłości, kiedy stajemy się jedno z tym, kogo najbardziej kochamy.

Skąd zatem pochodzi ten „sakrament chwili”? Jak powiedziałem wcześniej, sakrament jest zdarzeniem, przez które Chrystus spotyka nas, a my Jego. Jeśli się zastanowić, to chwila może być czasem spotkania Boga z nami. To właśnie „teraz”, w tej chwili, spotykamy Go, tu i teraz. Wielu ludzi poświęca mnóstwo czasu na wracanie do przeszłości, inni spędzają go na snuciu marzeń o przyszłości, a chwilą ważną jest „teraz”. W każdej chwili możemy zobaczyć się z Bogiem. W każdej chwili możemy o Nim pomyśleć i posłać Mu krótką wiadomość. Może to być przelotna myśl lub wypowiedziane słowo. Na przykład możesz powiedzieć: „Staram się Ciebie kochać” albo: „Pomóż mi, proszę” lub: „Przepraszam Cię za to czy tamto”. Ta chwila jest zawsze drogocenna. Podobnie jak sakrament, jest ona miejscem spotkania Boga z nami. (…)

Kiedy w końcu zjawił się Bartek, byliśmy z Kasią trochę zirytowani.

— Aaa! — zawołał, kiedy udało mu się odkryć Kasię. — Zatrzymał mi się zegarek i nie wiedziałem dokładnie, która godzina.
— Tylko się nie tłumacz — powiedziałem, nie kryjąc rozdrażnienia.

Chwila, przypomniałem sobie, jest jak sakrament, w którym mogę spotkać Boga. Tym razem jednak udało mi się wznieść umysł i serce do Boga. Pomodliłem się szybciutko: „Przepraszam, Panie, za ten gniew na Bartka. Następnym razem będę cierpliwy. Przyrzekam”. Uczono mnie, że jeśli jest się wzburzonym, lepiej policzyć do dziesięciu, zanim się coś powie. Nigdy tego nie robię i zawsze żałuję.

Zegar
George Basil Hume

(ur. 2 marca 1923 r. w Newcastle upon Tyne, Wielka Brytania – zm. 17 czerwca 1999 r. w Londynie) – angielski duchowny katolicki, kardynał, arcybiskup Westminster, prymas Anglii i Walii, benedyktyn, ekumenista.  W 1941 roku...