Wieczność i czas
Oferta specjalna -25%

Pierwszy List do Koryntian

0 opinie
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 54,90 PLN
Wyczyść

Tajemnica życia religijnego tkwi w zwycięstwie nad władzą czasu, nie opiera się na sprowadzeniu ludzkiego życia do pasywnego ulegania zewnętrznym faktom historii, lecz na doprowadzeniu go do aktywnego pokonania czasu.

Problem historii, w odniesieniu do chrześcijaństwa, jest w swej filozoficznej głębi problemem czasu. Czas jest nie tylko fundamentalnym zagadnieniem filozofii historii, ale także całej współczesnej filozofii, która w niezmiernym stopniu interesuje się problemem czasu (Bergson i Heidegger stawiają ten problem w centralnym miejscu swojej filozofii. Zajmuje on także zasadnicze miejsce w twórczości Prousta, który przedstawia go w bardzo głęboki sposób — le temps retrouvé). Zagadnienie czasu ujmowane może być z dwóch punktów widzenia: tak, jak w filozofii matematyki, gdzie liczy się on matematycznie oraz w sposób, w jaki istnieje ono dla filozofii egzystencjalnej, gdzie czas nie jest zobiektywizowany i nie podlega kategorii liczbowej. W tym przypadku zagadnienie czasu jest problemem wewnętrznego losu człowieka. Rodzi się pytanie o związek między czasem i zmianą: czy zmiana wynika z czasu, czy też czas istnieje dlatego, że istnieje zmiana? Naiwnym jest myślenie, że czas jest jakąś formą zewnętrzną, w której przebiega egzystencja. Odwrotnie, czas jest stanem rzeczywistości. Pewnego rodzaju współzależności między tymi rzeczywistościami czynią świat czasowym, stwarzają warunki czasowości. Nasz czas historyczny jest chorobą, rozbitą wiecznością (na teraźniejszość, przeszłość i przyszłość). Czas czyni możliwym tworzenie nowego, procesy twórcze w naszym świecie urzeczywistniają się dlatego, że on istnieje. Jednocześnie, rodzi on także niepokójstrach (Heidegger). Nasz stosunek do przyszłości kształtowany jest przez strach i nadzieję, nadzieję na nowe, twórcze i lepsze oraz strach i przerażenie wywołane śmiercionośnym upływem strumienia czasu. Zmienność (zakładająca nowość chwili) jest nie tylko czymś pozytywnym i wartościowym, ale także nieuniknionym i koniecznym do osiągnięcia pełni życia. Jednakże, proces zmian, który zachodzi w naszym życiu, nie zawiera w sobie wyłącznie zmiany, lecz także zdradę. Dlatego właśnie u podstaw naszej egzystencji leży dwoistość: niemożność zaistnienia zmiany bez zdrady, tworzenia nowego bez dopuszczenia się zdrady starego. Rzeczywiście, czas zmusza nas do zdrady: do zapominania tego, co nie powinno być zapomniane, do utraty związku pomiędzy przyszłością i przeszłością, itd. Między filozofią hinduską i chrześcijańską istnieje ogromna różnica w podejściu do problemu czasu: w filozofii hinduskiej czas jest złudny, nieuchwytny i dwuznaczny, dlatego właśnie historia zostaje pozbawiona sensu. Chrześcijaństwo natomiast sankcjonuje sens istnienia czasu i historii. Jednakże stosunek chrześcijaństwa do zagadnienia czasu jest mimo wszystko ambiwalentny i paradoksalny. Z jednej strony, uznaje ono wcielenie Boga w historii, z drugiej zaś, traktuje historię jako śmiercionośny strumień czasu, w którym niemożliwa jest żadna realizacja, dlatego czas jest zarówno chorobą, jak i paradoksem. Chorobliwość i bolesność ludzkiej egzystencji związana jest z tragedią czasu — w przyszłości człowieka oczekuje umieranie, odcięty jest od przeszłości, a teraźniejszość jest dla niego nieuchwytna. Wspaniałe myśli o czasie wypowiedział w swych Wyznaniach św. Augustyn. Ujawniają one złudność czasu: przeszłości już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma, teraźniejszość natomiast nieprzerwanie rozpada się na przyszłość i przeszłość: każda z części czasu jawi się jako nieuchwytna, stąd jego złudność. Św. Augustyn mówił o trzech teraźniejszościach: teraźniejszości obecnej, przeszłej i przyszłej. Nieuchwytność czasu ma związek z procesem obiektywizacji, w którym umyka wewnętrzna rzeczywistość egzystencji. Paradoksalność czasu przejawia się tutaj w relacji pomiędzy teraźniejszym i przeszłym. Osąd teraźniejszego na temat przeszłego ulega ciągłej iluzji, albowiem to, co przeszłe, o którym mówimy obecnie, jest przeszłym w teraźniejszości, w której mieści się ono jako jej część składowa. To, co przeszłe, bynajmniej nie jest teraźniejszym, które miało miejsce w przeszłości. W przestrzeni pomiędzy przeszłym, które było kiedyś teraźniejszym i teraźniejszością istnieje przeobrażający, przemieniający akt pamięci. Jest ona cudem w ludzkiej egzystencji, przemieniającym aktem zmiany przeszłości (idealizacja przeszłości lub odwrotnie); w przeszłości nigdy nie miało miejsca to, co my w teraźniejszości twierdzimy o przeszłym. Twórczy akt pamięci łączy nas i oswaja z przeszłością… Również w odniesieniu do przyszłości występuje akt twórczy. Nie jest on oczywiście determinowaniem przyszłości. Dla nas określona jest przeszłość, jako przerażające jawi się nam przenoszenie rozstrzygniętego, ograniczonego obrazu przeszłości na to, co przyszłe. Twórczy stosunek do przyszłości nie jest zdeterminowany, lecz profetyczny. Cechuje on każdego człowieka, jakkolwiek w różnym stopniu, nawet tego, który w niewielkiej mierze jest prorokiem. Istota proroctwa nie leży w przewidywaniu opartym na wyznaczaniu, determinacji, lecz w ujrzeniu przyszłości poza strumieniem czasu. Proroctwo jest w tym znaczeniu wyjściem poza czas. W naszym spojrzeniu na przeszłość zawiera się dwojaka potrzeba: z jednej strony uwolnienia się od złego, które miało miejsce w przeszłości, wymazania go, zapomnienia, z drugiej zaś strony — potrzeba zachowania wszystkiego, co dobre, piękne, pozytywne. Nasz stosunek do przeszłości uwarunkowany jest przez pamięć i zapomnienie. (W życiu duchowym z potrzebą niepamięci złego wiąże się sakrament pokuty, odpuszczenie grzechów). Czas jest chorobą, dlatego w odniesieniu do przyszłości uznać go trzeba za śmiertelny, śmiercionośny, ponieważ stanowi proces nieustannego wchłaniania przeszłego przez przyszłe — stąd właściwy jest mu smutek. W ogóle smutek i melancholia wypływają z czasowości. Smutek związany jest nie tylko z ustosunkowaniem się do śmiercionośnej przyszłości, ale także z bezpowrotnie odchodzącą przeszłością, rozstaniem. Smutek i melancholia jawią się jako nieprzezwyciężalne w czasie. Zwycięstwo nad nimi przynieść może jedynie akt twórczy, gdyż tylko on jest zwycięstwem nad czasowością ludzkiej egzystencji. Smutek rodzi się wtedy, gdy człowiek popada w stan pasywny wobec czasu, natomiast twórcze działanie stanowi aktywne sprzeciwienie się jego upływowi. Rezultaty aktu twórczego umiejscowione są w czasie, lecz on sam znajduje się poza czasem. Wiąże się z tym coś, co nazywa się szukaniem chwili, mgnienia, w którym władza czasu zostałaby zniesiona (Augenblick Kierkegaarda). Augenblick nie znajduje się w szeregu czasu matematycznego, wyłamuje się z niego. Tutaj właśnie osiągnięta zostaje pełnia i radość wiecznej teraźniejszości… Albowiem jest wieczna teraźniejszość, wyłamująca się z szeregu przeszłego — teraźniejszego — przyszłego. Wówczas sens i wartość przeżywanej chwili znajdują się w niej samej. Z tym związane jest to, co święte w czasie, mieści się ono w chwili poza strumieniem czasu. Nie występuje ani w samej przeszłości, ani w samej przyszłości, mimo że zawiera się w nich obu.

Historia, związana z zagadnieniem czasu, może być również rozpatrywana z dwóch punktów widzenia. Jako zobiektywizowany świat, znajdujący się we władzy czasu (w szeregu przeszłego — teraźniejszego — przyszłego), ale także jako wewnętrzna egzystencja, los. Moja egzystencja związana jest z historią, jednak historia to zarazem jakby prehistoria mojego ducha. Sens podania, legendy zawiera się w tym, że włącza mnie w historię nie jak w daną z zewnątrz rzeczywistość, lecz w moją własną wewnętrzną egzystencję. Tak samo jak możliwe są dwa rozumienia czasu, tak też można mówić o dwóch rozumieniach nieskończoności. Jest nieskończoność matematyczna, postrzegana jako ilość i jako suma, jest także nieskończoność rozumiana jako niepodzielna, nierozdrobniona, całkowita jakość. Rzecz jasna, że nieskończoność w pierwszym znaczeniu nie może być traktowana jako wieczność, ponieważ wieczności nie można mierzyć liczbowo. Pomiar czasu jest względny. Zmienia się on w zależności od intensywności ludzkich przeżyć. Szczęście, na przykład, przeżywa się jako mgnienie, chwilę, cierpienie natomiast — jako czas nie mający końca. Z zagadnieniem czasu związana jest ponadto decydująca siła naszej epoki — technika. Doprowadza ona do przyspieszenia czasu. Proces czasowy ulega przyspieszeniu poprzez intensywne oczekiwanie i dążenie ku następnemu momentowi. Chwila nie ma już sama w sobie wartości, aktualne dążenie ku następnej nie pozwala zatrzymać się na danym momencie. Aktualność nie dopuszcza kontemplacji. W aktualnym dążeniu ku następnej chwili współczesny człowiek podporządkowany jest władzy czasu (chociaż aktualność może przynależeć także do innego porządku i działać przeciwnie — doprowadzić do zwycięstwa nad czasem).

Ostatni z problemów związanych z czasem to problem Apokalipsy. Jest ona paradoksem czasu. Niedostępność, tajemniczość owej księgi tkwi w niemożności wyrażenia w ludzkiej myśli paradoksu czasu, która zaostrza się w niej do maksimum. Pojawia się w niej problem związku pomiędzy przyszłością i wiecznością. W naszym języku niezwykle trudno pozbyć się twierdzenia: kiedyś w przyszłości nastanie wieczność; w naszym nastawieniu ku wieczności zwracamy się z nadzieją ku przyszłości. W Apokalipsie wyrażone i przezwyciężone zostało to w słowach: „i odtąd czasu już nie będzie”, inaczej mówiąc: nastanie taki czas, gdy czasu już nie będzie. Czas ten nastanie nie w przyszłości naszego czasu matematycznego, lecz w innej — gdy tego czasu więcej już nie będzie. Apokalipsa to paradoksalne połączenie tego i przyszłego świata, tego, co tutaj i zaświatów, istniejących poza granicami naszej historii. Koniec świata, który dokona się w świecie i ze światem, jest wydarzeniem oznaczającym wyjście poza czas, zwycięstwo wieczności nad czasem. Zdarzenie to jest niewyrażalne dla wszelkiego racjonalnego myślenia, dlatego w Apokalipsie ukazano je w symbolach, za którymi ukrywa się prawda o niezobiektywizowanym czasie. Dla każdego człowieka istnieje osobista apokalipsa. Człowiek doświadcza przerażenia nie tylko w związku z tym, że czas przynosi śmierć, odczuwa także strach przed tym, że niesie z sobą piekło. Piekło jednak nie może być traktowane jako czas wieczny, a jedynie jako nieskończony. Jest ono koniecznością pozostawania w chorym czasie, niemożnością wyjścia z niego. W chrześcijaństwie historia nabiera sensu dlatego, że Bóstwo wstępuje w historię, inny świat wkracza w ten świat. Jednak z drugiej strony, prawda chrześcijaństwa nie mieści się w historii i wymaga końca historii oraz sądu nad nią. Jeśli Bóstwo mieściłoby się do końca w historii, to nie byłoby jej końca. Ono jedynie wstępuje w historię, nie ingeruje i nie wkracza w nią do końca. Sekularyzacja (desakralizacja) jest procesem posiadającym pozytywny sens religijny, procesem tragicznym, nieuchronnym, ale także koniecznym w sensie pozytywnym, gdyż jest oddaniem tego, co czasowe czasowi, procesem danym i pochodzącym od Boga. W historii proces sakralizacji był często procesem sekularyzacji. Łączy się z tym historyczne wypaczenie chrześcijaństwa, gdy boskie wybijało się zanadto ponad to, co ludzkie. W rzeczywistości, relacja pomiędzy światem boskim i naturalnym to związek pełen rozdarcia i gwałtownych przełomów, rodzący szereg bolesnych sprzeczności, dlatego historia nie jest procesem progresywnym. Istnieje sąd chrześcijaństwa nad historią, lecz i odwrotnie: historia osądza chrześcijaństwo. Ten sąd historii nad chrześcijaństwem posiada sens religijny. Historia osądza chrześcijaństwo za to, że zwyciężyła je w czasie, za swoje zwycięstwo nad nim (chociaż to chrześcijaństwo powinno było przezwyciężyć władzę dzisiejszej epoki). Zarówno w osądzie chrześcijaństwa nad historią, jak i historii nad chrześcijaństwem można dopatrzyć się sądu Bożego.

Prawdziwy sens historii w jej wewnętrznym wymiarze, nie znającym władzy i choroby czasu, urzeczywistnia się wyłącznie w twórczym akcie człowieka (gdyż wyswobadza on ludzką egzystencję spod władzy czasu, skostnienia, odosobnienia). Tajemnica życia religijnego tkwi w zwycięstwie nad władzą czasu, nie opiera się na sprowadzeniu ludzkiego życia do pasywnego ulegania zewnętrznym faktom historii, lecz na doprowadzeniu go do aktywnego pokonania czasu.

tłum. Bartłomiej Brzeziński

Wieczność i czas
Mikołaj Bierdiajew

(ur. 18 marca 1874 r. w Obuchowie, gubernia kijowska, Imperium Rosyjskie zm. 23 marca 1948 r. w Clamart, Francja) – Nikołaj Aleksandrowicz Bierdiajew, rosyjski filozof, zaliczany do największych myślicieli prawosławnych XX wieku, zwolennik nadziei powszechnego zbawienia. Poc...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze