Oddzielny kawałek życia
fot. scott walsh / UNSPLASH.COM

Oddzielny kawałek życia

Na szczyt weszliśmy o 14.30, zaczęliśmy schodzić około godziny 15 – zejście zajęło nam jakieś cztery, pięć godzin. W obozie byliśmy około 19-20. Zatem większa część powrotu odbyła się po ciemku.

Tomasz Maćkowiak: Polskie media bardzo żywo relacjonują sukcesy polskich alpinistów i choć sport ten uprawia garstka ludzi, emocjonuje się nim duża część opinii publicznej. Ja się od nich różnię tym, że jedyne pytanie, które sobie stawiam, brzmi tak: Po co ci ludzie tam wchodzą?

Leszek Cichy: To nieprawda, że ludzi chodzących po górach jest garstka. Jest to hobby coraz bardziej popularne, wystarczy pojechać w Tatry, żeby zobaczyć, jak wielu osobom nie wystarcza już Gubałówka, dlatego idą wyżej, w dużo trudniejsze rejony. Coraz więcej ludzi chodzi w góry zimą, a to już prawdziwe wyzwanie. Kupują sprzęt – coraz lepszy, dobrany do wymagań, uczą się, czytają, planują coraz trudniejsze wyprawy. To się nie przebija do masowej świadomości, ale ogromna liczba Polaków wspina się na przykład na Mont Blanc. Nie docenia pan tego, ale wspinaczka to już nie jest elitarny sport dla nielicznej grupki szaleńców. To jest w zasadzie dyscyplina masowa.

No zgoda, ale nadal nie rozumiem tej potrzeby ryzykowania własnym życiem.

Jeśli przyjmiemy, że wspinaczką, chodzeniem po trudnych, wysokich górach zajmują się dziś miliony ludzi, to część z nich siłą rzeczy będzie zainteresowana tym, żeby wchodzić wyżej, szybciej, w trudniejszych warunkach niż pozostali. To jest zwykła, ludzka potrzeba rywalizacji, mierzenia się z wyzwaniami, szukania granic i barier, których wcześniej nikomu nie udało się pokonać. Najbardziej znana odpowiedź na pańskie pytanie to ta, jakiej udzielił George Mallory, brytyjski alpinista, który poświęcił życie sprawie zdobywania Mount Everestu. „Dlaczego na tę górę wchodzić? Dlatego, że jest!” – odpowiedział.

Pan się z tą odpowiedzią utożsamia?

Nie, ja uważam, że ludzie mają w sobie coś takiego, że jeśli ktoś wymyśli jakiś projekt, który jest w zasadzie niemożliwy do zrealizowania, i powie: A może by tak… – to zaraz znajdzie się w tej wielomiliardowej masie ktoś, kto spróbuje to zrobić. Przecież lądowanie Amerykanów na Księżycu nie miało jakiegoś wielkiego ekonomicznego sensu. Oni tego nie zrobili po to, żeby zarobić. Zrobili to, żeby udowodnić, że to jest możliwe.

I to wystarczy? Upór?

Mount Everest ma 8848 metrów wysokości. Gdyby ta góra była wyższa o 250–300 metrów, to przy statystycznej pogodzie i związanym z nią ciśnieniu człowiek nie byłby w stanie tam wejść. Potrzebny byłby nie tylko tlen, tak jak dziś, ale wręcz kombinezon kosmiczny. Ciśnienie na tej wysokości jest już bowiem tak niskie, że przestaje zachodzić zjawisko osmozy komórkowej, a to jeden z kluczowych procesów niezbędnych do podtrzymania życia.

Co to oznacza w praktyce?

W praktyce oznaczałoby to bardzo szybką śmierć komórek, z których zbudowany jest organizm człowieka. Po prostu nie dałoby się tam wejść i przeżyć, tak samo jak byśmy byli w kosmosie bez kombinezonu. A tymczasem na Everest ludzie wchodzą,

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się