Szczęście pustej lodówki
fot. screen post / UNSPLASH.COM

Szczęście pustej lodówki

, 0 recenzji

Rząd powinien zmusić producentów do tego, żeby wnosili opłaty za wszystkie opakowania poza tymi, które sami ponownie wykorzystają.

Katarzyna Kolska: Jechałam do Warszawy na spotkanie z panem pociągiem. Kanapkę na drogę zapakowałam sobie w foliowy woreczek. Sok miałam w plastikowej butelce. Za to w pociągu dostałam herbatę w kubku, który podobno jest do recyklingu. Co pan na to?

Michał Paca: Plastik bardzo ułatwia nam życie, jest niezwykle tani. Gdyby każdy woreczek kosztował dziesięć złotych, to nie wkładałaby pani do niego kanapek.

Od czasu, gdy się umówiliśmy na rozmowę, zaczęłam liczyć w moim domu worki ze śmieciami. Okazało się, że najwięcej jest właśnie tych z plastikiem.

Trudno panią o to winić, bo trzeba włożyć sporo wysiłku w to, żeby kupować rzeczy bez opakowań albo w opakowaniach zwrotnych. W efekcie niemal wszystko jest zapakowane w plastik, który jest bezwartościowy – szkło i metal są dużo droższe.

Czy jako konsumenci cokolwiek możemy zrobić w tej kwestii?

Powinniśmy omijać produkty, które są zapakowane w plastik.

To niemożliwe. Chyba nic bym ze sklepu nie przyniosła.

Zastanówmy się nad tym. W wypadku wielu produktów jest to rzeczywiście trudne. Ale udając się na ryneczek po warzywa i owoce, możemy iść z własnym koszykiem. Mięsa i sery w większości supermarketów można kupić na wagę i włożyć do przyniesionego ze sobą pudełka.

A nie można zapakować w papier?

Można, ale pamiętajmy, że ten papier już się później do niczego nie przyda. Jeśli będziemy mieli w domu w obiegu kilka pudełek, do których pakujemy rzeczy, to plastik i papier będą niepotrzebne.

Przecież te pudełka są z plastiku!

Są z plastiku, ale z takiego, który wykorzystujemy wielokrotnie. Haczyk polega na tym, że my dzisiaj nie mamy żadnej motywacji, by tego plastiku nie używać. No, może poza motywacją moralną, by zostawić dzieciom planetę, na której da się żyć.

Co mogłoby nas zmotywować?

Na przykład opodatkowanie opakowań, które są bezzwrotne.

Rozmawiamy tak, jakbyśmy odkrywali Amerykę. A ja sobie przypominam, że w dzieciństwie chodziłam po zakupy z siatką uszytą z materiału, mleko przynoszono nam rano pod drzwi w szklanych butelkach, które się myło i wieczorem stawiało obok wycieraczki, a syfon z wodą sodową się napełniało.

Niestety, dla niektórych osób myśl o cofnięciu się organizacyjnym o te trzydzieści lat jest jak cofnięcie się do średniowiecza. To oczywiście jest możliwe, ale wymaga wysiłku i rezygnacji z pewnej wygody. I właściwego bodźca od rządu. Bo gdyby rząd zbierał opłaty za odpady nie ode mnie i od pani, tylko od producentów za plastik, który wprowadzają na rynek, to oni by zaczęli kombinować, w co innego mogą zapakować towary.

Radni w moim mieście dyskutują o tym, by wprowadzić pilotażowo automaty, do których będziemy mogli wrzucić plastikowe butelki, a w zamian doładować kartę na przejazdy komunikacją miejską.

To jest kompletny bezsens i marketingowa próba podtrzymania umierającego systemu.

Ale w ten sposób chce się nas zachęcić do segregowania śmieci.

Powinni nas zachęcać do tego, żebyśmy nie konsumowali tych produktów, które są zapakowane w opakowania bezzwrotne. Za te aut

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się