Kocham, więc kłamię
fot. shapelined / UNSPLASH.COM

Kocham, więc kłamię

Specjaliści zajmujący się nowotworami i kampanie społeczne przekonują coraz częściej, że rak to nie wyrok. Ważna jest profilaktyka i regularne badania, które pozwalają szybko zdiagnozować chorobę i rozpocząć leczenie we wczesnym jej stadium. Tak jest przynajmniej na Zachodzie i w naszym kręgu kulturowym. W Chinach natomiast choremu nie mówi się o tym, że ma raka. Uważa się bowiem, że wieść o tym może go załamać, a większość zgonów bierze się nie z samej choroby, ale ze strachu. Dlatego diagnozę o nowotworze przekazuje się rodzinie, która sama decyduje, czy chce o tym poinformować chorego. Coś, co w naszej kulturze jest niewyobrażalne, dla Chińczyków jest objawem troski i miłości. Tak właśnie dzieje się w rodzinie Billi, bohaterki filmu Kłamstewko.

Zjazd rodzinny

Billi to młoda kobieta, która jako dziecko opuściła z rodzicami Chiny, by zamieszkać w Stanach Zjednoczonych. Brat jej ojca przeprowadził się z kolei do Japonii. Kiedy okazuje się, że seniorka rodu Nai Nai ma zaawansowanego raka płuc, cała rodzina przyjeżdża do ojczyzny, żeby ją zobaczyć, prawdopodobnie po raz ostatni, i spędzić z nią trochę czasu. Żeby jednak nie zdradzić chorej prawdziwego powodu tego przyjazdu, urządzają wesele jednego z kuzynów. To nic, że on i jego dziewczyna znają się kilka miesięcy. Najważniejsze jest dobre samopoczucie babci, jej radość, że może się zająć organizacją przyjęcia, a przede wszystkim to, że rodzina jest znowu razem. Jak można się domyślić, rodzi to mnóstwo kuriozalnych sytuacji. Nie jest przecież łatwo ukryć taką wiadomość, gdy coraz więcej osób o niej wie, a emocje biorą górę nad racjonalnymi argumentami. Początkowo Billi sprzeciwia się temu, żeby zataić przed babcią jej stan. Przyzwyczajona do zachodniej narracji i stylu myślenia uważa, że każdy musi być świadomy swojego losu. Nie wyobraża sobie też okłamywania jednej z najbliższych osób. Jednak rozmowy z rodziną przekonują ją, że patrzy na temat zbyt jednostronnie. Wschodnia kultura zakłada, że wszystko jest ze sobą powiązane, a człowiek jest elementem społeczności, która ponosi za niego odpowiedzialność. Powiedzenie prawdy może i ma pozór zachowania zgodnego z etyką, ale zrzucenie z siebie tego ciężaru, którym jest dźwiganie świadomości o czyjejś chorobie, postrzegane jest nie jako cnota, ale przejaw egoizmu. W tym kontekście ukrycie prawdy nie jest wyrazem zdrady, lecz miłości. Prawda nie zawsze wyzwala. Czasami może nawet zabić.

Co nas łączy

Zostało Ci jeszcze 69% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się