Nasze życie nie należy do nas…
fot. faisal latif / UNSPLASH.COM

Nasze życie nie należy do nas…

Zgiełk czasu – powieść stylizowana na quasi-biografię Dmitrija Szostakowicza – bardziej niż o życiu radzieckiego kompozytora opowiada o ludzkim losie jako takim. Uwięziony w totalitarnym labiryncie Szostakowicz to symbol człowieka, który nie tylko odkrywa przerażającą prawdę, zaklętą w stwierdzeniu, że „nie wszystko zależy wyłącznie od nas”, to także bohater, który zmuszony jest żyć. Nawet jeśli to życie trudno nazwać „własnym”. Książka jest przejmująca i przytłaczająca. Nie czytajcie jej, jeśli nie lubicie mieć wątpliwości.

Tracąc własny los

Zaczyna się jak oglądany od środka film akcji. Jest 1936 rok i na naszych oczach rozgrywa się tragedia. Dmitrij Dmitrijewicz Szostakowicz, autor genialnej opery Lady Makbet mceńskiego powiatu, czeka na wyrok. Skomponowane przez niego awangardowe dzieło muzyczne – przesycone erotyką i dzikością – obraziło samego Stalina. Teraz jego twórca musi ponieść karę. Świadomy tego artysta każdego wieczoru, zamiast kłaść się do łóżka, ubiera się, bierze do ręki spakowaną niewielką walizkę, wychodzi na klatkę schodową i staje na wprost windy. Czeka.

Nikt jednak nie śpieszy się z aresztowaniem kompozytora. Mijają dzień za dniem, noc za nocą spędzone w niewygodnej pozycji na klatce schodowej. W gazetach pojawiają się kolejne recenzje, które potwierdzają podejrzenia – Szostakowicz skomponował utwór, który obraża radziecki lud pracujący, radziecką historię i radziecką dumę. Utwór, który zniesmaczył nieomylnego Stalina. Szostakowicz popełnił błąd. W podległej polityce Kremla prasie kompozytor jest piętnowany i oskarżany. Barnes w mistrzowski sposób opisuje mechanizm kary. Przerażenie Szostakowicza stojącego przez wiele nocy na wprost windy jest dowodem na to, że nie sama kara jest dla człowieka najgorsza. O wiele gorsze jest czekanie na nią.

Wyobrażam sobie tę scenę jak wypracowany kadr filmowy. Elegancką niegdyś klatkę schodową z trojgiem drzwi i umiejscowioną centralnie windą – ogrodzonym siatką metalowym szybem, ciężkimi podwójnie zamykanymi drzwiami i zdobionym misternie panelem przycisków z numerami pięter.

Tuż przed drzwiami windy, nieco po prawej stoi mężczyzna ubrany w znoszony płaszcz i podróżny kapelusz. Kadr został tak przygotowany, że widzimy jedynie jego napięte w oczekiwaniu plecy. Czasem tylko kamera pokazuje zarys podbródka i ostrą linię nosa, kiedy bohater lekko odwraca głowę.

Mężczyzna prawie się nie porusza. Wokół niego jest ciemno. Tym bardziej wzrok widza skupia się na rozżarzonym papierosie, który mężczyzna zaciska między palcami lewej dłoni. W prawe

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się