Małe zbrodnie z zapomnienia
fot. amelia noyes / UNSPLASH.COM

Małe zbrodnie z zapomnienia

„Rozłazimy się jak stara poszewka” – powiedziała mi kiedyś przyjaciółka, dosadnie ujmując stopniowy rozkład naszej znajomości. Zamiast gorących od wielogodzinnego gadania słuchawek telefonicznych i narad do późnej nocy coraz rzadsze spotkania, coraz krótsze rozmowy, z czasem zastępowane SMS-ową wymianą kilku zdań. Przypominało to wyciąganie pojedynczych nici, osłabianie splotów, aż tkanina relacji więcej miała prześwitów niż solidnej materii. Tak osłabionej więzi wystarczy jedno nieostrożne pociągnięcie. A nawet jedno zbyt długie milczenie, niedostatek troski. I nie będzie czego łatać.

„Proszę was, nie bądźmy jak ci wszyscy dorośli, którzy obiecują sobie w pędzie: »Zdzwonimy się!«, choć wiedzą, że nie dotrzymają słowa. Dobra?” – mówiła jedna z moich szkolnych przyjaciółek, gdy kończyliśmy studia. Dwa miesiące temu wpadłyśmy na siebie na ulicy. Powiedziała, że nie może przyjść na moje coroczne przyjęcie, ale na pewno się zdzwonimy! Od tej pory nasze telefony milczą, choć mamy je pod ręką bez przerwy.

Nie stać mnie na utratę prawdziwych przyjaciół. Zrozumiałam to kilka lat temu, u schyłku tego, co się nazywa młodością, czyli stanu przekonania o niewyczerpanych możliwościach oraz nieskończoności życia. Dojrzewanie prowadzi do nabierania kształtów, a ono z kolei wymaga wyborów. Już nie z każdym nam po drodz

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się