Lekarstwem są słowa
fot. angele kamp / UNSPLASH.COM

Jeśli słyszę od małżonków, że się nigdy nie kłócą, to dla mnie sygnał, że bardzo się od siebie oddalili. Lepsza jest dobra kłótnia niż obrażanie.

Katarzyna Kolska: Kryzys małżeński – brzmi bardzo poważnie. Czy każde małżeństwo musi się z tym zmierzyć?

Barbara Smolińska: Oczywiście, że tak, ponieważ kryzysy w małżeństwie są czymś zupełnie normalnym, oczywistym, tak jak kryzysy w naszym życiu osobistym. Kryzys to życie.

Mówi pani w liczbie mnogiej. Czy to znaczy, że małżonkowie muszą się przygotować na kilka, kilkanaście kryzysów, nie tylko na jeden, który wstrząśnie ich małżeństwem?

Wiele osób wyobraża sobie małżeństwo jako statyczną budowlę – nic bardziej mylnego!

To tylko w bajkach, książkach i filmach dwoje ludzi, nim staną na ślubnym kobiercu, musi pokonać piętrzące się przed nimi przeciwności losu.

A potem żyją już długo i szczęśliwie.

Taki jest niestety silnie w nas zakorzeniony przekaz kulturowy. Wyobrażamy sobie życie małżeńskie jako sielankę. Poznaliśmy się, pokochaliśmy, jesteśmy razem i wydaje nam się, że tak już będzie zawsze. A to jest iluzja. Szczególnie teraz, gdy żyjemy coraz dłużej i w związkach jesteśmy, albo przynajmniej mamy szansę być, 50–60 lat.

Jak rozpoznać, że nasze małżeństwo przeżywa kryzys?

Musimy sobie najpierw powiedzieć, co to jest kryzys. Mówiąc najprościej, kryzys to taki moment w małżeństwie, kiedy coś, co do tej pory dobrze działało, nagle przestaje działać.

Kiedy małżonkowie mogą się spodziewać pierwszego kryzysu?

Dość szybko. Najczęściej krótko po wspólnym zamieszkaniu, jeśli oczywiście przed ślubem nie mieszkali razem. Życie z sobą na co dzień to zupełnie coś innego niż miłe randkowanie, chodzenie do kina, na spacery czy – jak nierzadko teraz bywa – budowanie związku na odległość, przez internet czy na skypie. Z chwilą wspólnego zamieszkania to miłe randkowanie szybko się kończy. Trzeba ustalić tysiące spraw – najmniejsze drobiazgi: kto sprząta, kto gotuje, kto robi zakupy, śpimy przy otwartym oknie czy zamkniętym, dzwonimy do swoich rodziców codziennie, czy co kilka dni, spotykamy się ze swoimi dawnymi przyjaciółmi czy nie? Te ustalenia są konieczne, by małżeństwo mogło normalnie funkcjonować, by wypracowało sobie swój model małżeńskiego życia.

Po czym można poznać, że to właśnie już, że oto znaleźliśmy się w kryzysie?

Po tym, że coraz częściej zaczynamy się kłócić, że się obrażamy na siebie, że odsuwamy się od współmałżonka i nie próbujemy ze sobą o tym rozmawiać.

Kłótnia jest czymś złym?

Powiem coś, co dla wielu będzie może trudne do przyjęcia. Kłótnia jest czymś absolutnie normalnym i potrzebnym. Kłócą się dzieci, kłócą się dorośli, nie ma w tym nic złego. Tylko ważne jest to, by nie zatrzymać się na etapie trzylatków z piaskownicy, którzy walcząc o łopatkę, sypią sobie piaskiem w oczy. Możemy się w małżeństwie kłócić i na siebie złościć, jeśli jedn

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się